Premier Węgier Peter Magyar powiedział w zamieszczonym w poniedziałek na Facebooku nagraniu, że elektrownia jądrowa w Paksu może pracować z obecną, ograniczoną mocą do poniedziałku lub wtorku.


Magyar podkreślił, że to bardzo dobra wiadomość, wskazując, że wciąż można uniknąć całkowitego wyłączenia elektrowni w jednym z dni o najwyższym zapotrzebowaniu na energię, dzięki czemu węgierski system energetyczny nie straci kolejnych 240 megawatów energii elektrycznej.
Dodał, że ze względu na spodziewany dalszy spadek poziomu wody w Dunaju nadal istnieje ryzyko wyłączenia elektrowni, jednak trwają prace nad tym, by utrzymać pracę ostatniej turbiny tak długo, jak to możliwe, przy zachowaniu maksymalnego bezpieczeństwa.
- Pełna gwarancja bezpieczeństwa jądrowego jest podstawowym wymogiem, w kwestii którego nie ma miejsca na kompromisy i który zawsze pozostanie najważniejszy – podkreślił premier.
- Dzisiaj i w najbliższych dniach będziemy – w miarę możliwości – ograniczać lub przesuwać na inne pory zużycie energii elektrycznej przypadające na godziny od 17.00 do 22.00. Wystarczy jedynie zaplanować korzystanie z urządzeń o większym poborze mocy o kilka godzin wcześniej lub później – zaapelował szef węgierskiego rządu.
Zaznaczył, że w niedzielę węgierscy obywatele, firmy, samorządy i instytucje wspólnie zaoszczędzili 700 megawatów energii, co odpowiada mocy półtora bloku energetycznego elektrowni w Paksu.

Obiekt dysponuje czterema blokami o łącznej mocy wynoszącej około 2000 MW. Moc bloku nr 1 została zmniejszona o 254 MW w poniedziałkowy wieczór. Dzień później elektrownia ograniczyła moc bloku nr 3 o 237 MW, a w środę blok ten został tymczasowo całkowicie wyłączony. W czwartek ograniczono moc bloku nr 2 o 50 proc. i obecnie jest to jedyny pracujący blok elektrowni.
Siłownia wytwarza blisko połowę energii elektrycznej na Węgrzech. Woda z Dunaju jest wykorzystywana do chłodzenia obiektu.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ kj/




























































