- Celem akcji protestacyjnej jest niedopuszczenie do likwidacji terenowych struktur PKN Orlen, czyli 12 regionalnych jednostek organizacyjnych posiadających status pracodawcy, czego konsekwencją ma być likwidacja około 500 miejsc pracy oraz stworzenie zagrożenia wszystkim zatrudnionym w nich pracownikom - napisano w oświadczeniu Krajowego Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Związków Zawodowych.
Związkowcy domagają się wstrzymania działań związanych z wprowadzaniem programu restrukturyzacji. Oczekują, iż negocjacje doprowadzą do wypracowania takiego procesu zmian w firmie, który będzie miał charakter długofalowy. Jako przykład podają zmiany przeprowadzane w sektorze górniczym, hutniczym i zbrojeniowym.
Według władz spółki do 1 lipca zatrudnienie ma spaść nie o 500 a 466 osób. Jednocześnie zatrudnionych będzie 149, a zatem redukcja etatów wyniesie 317. Program restrukturyzacyjny dotyczy wszystkich służb zlokalizowanych w regionach, czyli detalu, hurtu, logistyki, finansów i służb pomocniczych. Zakłada m.in. utworzenie - w miejsce dotychczasowych dwunastu - trzech nowych Regionów Handlu Detalicznego, które będą odpowiadały za operacyjne zarządzanie siecią stacji paliwowych. Mają one powstać w Katowicach, Poznaniu i Łodzi. Przewiduje się jednocześnie, iż część funkcji, jak np. zarządzanie ceną, marżą, analizy sprzedaży detalicznej zostanie scentralizowana. Dodatkowo zamiast 14 ma być tylko 5 biur finansowych. Ostateczna liczba zlikwidowanych stanowisk zależeć będzie od tego, ilu pracowników zechce skorzystać z programów osłonowych, w tym m. in. Programu Dobrowolnych Odejść, Pakietu Aktywizacji Zawodowej, a także Programu Odpraw Kompensacyjnych.
W PKN Orlen pracuje około 5 tys. osób, z czego ponad 1,5 tys. w strukturach terenowych. Dwa lata temu zarząd Orlenu przygotował podobny plan restrukturyzacji swoich oddziałów. Zakładał likwidację 9 z 12 regionalnych jednostek organizacyjnych. Tak jak obecnie przeciwko tym planom zaprotestowała część zakładowych związków zawodowych. Ostatecznie do restrukturyzacji nie doszło.
Dziennik Bałtycki
Jacek Klein






























































