REKLAMA
BLACK FRIDAY W BANKACH

Otwieranie gospodarki? Do normalności spółkom wciąż daleko

Adam Torchała2020-04-29 13:40redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-04-29 13:40

Inwestorzy entuzjastycznie zareagowali w środę na zapowiedzi dotyczące kolejnych etapów otwierania gospodarki. Warto jednak pamiętać, że samo otwarcie sklepu, czy fabryki, nie będzie znaczyło, że nagle w wynikach wszystko będzie po staremu.

Otwieranie gospodarki? Do normalności spółkom wciąż daleko
Otwieranie gospodarki? Do normalności spółkom wciąż daleko
fot. CA-SSIS / / Shutterstock

Nawet dwucyfrowymi wzrostami przywitały spółki odzieżowe informację, że od 4 maja otwarte zostaną galerie handlowe. Galeriowe otwarcie wywołało też mocne wzrosty na akcjach AmRestu, czyli operatora restauracji spod znaku PizzaHut, KFC, czy Burger King i to mimo iż otwarcie restauracji zapowiedziano dopiero w kolejnych etapach. Mocno drożeją także papiery Rainbow, czyli touroperatora. Być może w związku z otwarciem hoteli. Wcześniej silne odbicia notowały akcje firm przemysłowych, które zapowiadały otwieranie wcześniej zamkniętych fabryk.

Wydawałoby się zatem, że powoli wracamy do normalności, nic jednak bardziej mylnego. Po pierwsze wciąż mamy kierować się, jak to ujął minister Szumowski, zdrowym rozsądkiem i pamiętać o dystansowaniu się. Nieprzestrzeganie tych zasad może mieć fatalne skutki, ponieważ wciąż daleko nam od zamknięcia tematu koronawirusa i problem gwałtownego wzrostu liczby zarażeń wywracającego do góry nogami służbę zdrowia, jak najbardziej może powrócić. Rząd otwiera zatem sklepy, choć wyraźnie wskazuje, iż liczy, że obywatele nagle nie rzucą się masowo do galerii. Po drugie wiele osób, wiedząc, że koronawirusem wciąż łatwo się zarazić, będzie wciąż mocno ograniczać swoje wyjścia do sklepów.

Filmowy marazm

Sztandarowym przykładem branży, którą zachowanie tych reguł dotknie szczególnie silne, są kina. Te wprawdzie mają być otwierane w kolejnych etapach, nawet jeżeli jednak zostaną otwarte, to zapewne ze znaczącymi ograniczeniami dotyczącymi liczby widzów na sali. Ci zaś wcale nie muszą być chętni do powrotu, należy sobie bowiem zadać pytanie, czy obejrzenie filmu warte będzie narażania się na złapanie koronawirusa. Dodatkowo przemysł filmowy znacząco się zmienił. Przede wszystkim znacząco na popularności zyskały serwisy VOD, które także po otwarciu kin mogą stanowić warty rozważenia substytut wyjścia na seans. Dodatkowo wiele premier wstrzymano i ruszą dopiero po szerszym, globalnym otwarciu kin, a nie tylko decyzji Polski. Wiele filmów miało zresztą swą awaryjną premierę w internecie, dla kin są zatem stracone.

fot. / / Bankier.pl

Efekt? Na Agorze, której głównym źródeł przychodów jest sieć kin Helios, nie obserwujemy dziś wzrostów. Akcje firmy nie zanotowały także — jak wiele innych branż — wyraźnego odbicia po koronawirusowej przecenie. Jak były notowane ok. 50 proc. poniżej poziomów z lutego, tak nadal są. W podobnej sytuacji jest turystyka zagraniczna, która raczej szybko nie wróci do łask.

Odzieżówka nadal na niższym biegu

Problem dotyczy jednak nie tylko kin, czy touroperatorów, muszą o nim pamiętać także np. akcjonariusze firm odzieżowych, które dziś gwałtownie drożeją. Otwarcie galerii nie oznacza, że spółki zaczną notować w maju takie zyski, jak przed pandemią. Widać to choćby po danych CCC, które przed tygodniem otworzyło sklepy poza galeriami. Ruch w nich okazał się o 50 proc. niższy, niż przed koronawirusem. Wzrosła wprawdzie wartość jednego paragonu, pytanie jednak, czy nie jest to efekt zaległych zakupów. Nie można także zapominać, że otwarcie galerii to nie tylko przychody, a i najprawdopodobniej powrót kosztów np. poprzez odejście od idei zamrażania umów najmu. 

fot. / / Bankier.pl

Czy zatem dzisiejsza radość inwestorów jest nieuzasadniona? Niekonieczne. Otwarcie galerii zmienia wiele, wesprze wyniki spółek i dodatkowo zdejmuje jedną niewiadomą z koronawirusowej półki. Warto jednak będzie śledzić pierwsze wypowiedzi przedstawicieli spółek dotyczące poziomu sprzedaży, ponieważ szacowanie jej w swoich wycenach na przedpandemicznych poziomach byłoby błędem. Ostrożne podejście widać zresztą i w notowaniach. WIG-Odzież rośnie dziś wprawdzie o 9 proc., wciąż jednak notowany jest 32 proc. poniżej poziomów z początku roku.

Trendy mniejsze i większe

Utrzymanie powściągliwości w odwiedzaniu sklepów ma także i inną konsekwencję. Wciąż istotną rolę będzie grała sprzedaż internetowa i dobrze rozwinięty kanał e-sprzedaży nadal będzie stanowił mocną siłę spółki. Tu zresztą dochodzimy do kolejnego rozdziału opowieści pt. "Po koronawirusie świat będzie inny". O ile wcześniejsze przykłady miały raczej znaczenie krótkoterminowe (pod warunkiem, że w perspektywie kilku miesięcy zniknie zasada "zachowywania dystansu"), o tyle pandemia wywołała nagłą zmianę zachowań, która będzie miała swoje konsekwencje biznesowe także i w długim terminie. 

Wzrost znaczenia sprzedaży internetowej względem stacjonarnej to tylko jeden z przykładów. Inny to tzw. "home office", który uświadomił części firm, że wcale nie muszą łożyć aż tak wielkich funduszy na najem, bo praca zdalna w przypadku niektórych stanowisk świetnie się sprawdza. To może uderzyć np. w deweloperów i zarządców nieruchomości komercyjnych. Kolejna kwestia to kontakt przez platformy internetowe kosztem spotkań osobistych. Więcej o podobnych przykładach pisał Michał Żuławiński w tekście "Jak koronawirus zmieni świat na trwałe?". To mogą być istotne trendy, które będą wpływały na wyniki spółek nawet wtedy, gdy już przestaniemy działać w reżimie "dystansowania się". Dodatkową zaletą wielu jest fakt, że idą za nimi oszczędności, tak poszukiwane w kryzysowych czasach.

Branża ma znaczenie

Oszczędności mogą także poszukiwać i Kowalscy, co wpłynie na strukturę i wielkość koszyka zakupowego. I o ile np. taką lodówkę, gdy się zepsuje, wymienić trzeba, o tyle bardziej ekstrawaganckie wydatki mogą zostać odłożone. Szczególnie jeżeli za chwile gospodarstwa domowe będą musiały się zmierzyć z problemem drogiej żywności (bo susza). 

Inwestorzy powinni zatem spoglądać na całą sytuację bardzo szeroko. Faktem jest, że nawet rok strat często nie uzasadnia 40-50 proc. przecen firm o zdrowych finansach i jak najbardziej można postrzegać tego typu przeceny, jako okazję inwestycyjną. Warto jednak pamiętać, że dla wielu spółek odmrożenie gospodarki wcale nie będzie oznaczało powrotu do przedpandemicznej normy. Jedne na okołokoronawirusowych zmianach zyskają, inne stracą. W niektórych branżach wracanie do poprzednich poziomów zajmie krócej, w innych dłużej. Także i te kwestie trzeba wziąć pod uwagę w wycenie. Do tego dochodzi także wpływ na przyszłe wyniki wstrzymanych inwestycji oraz nadszarpniętych zapasów gotówkowych/linii kredytowych. Dla każdej spółki to jednak kwestia indywidualna.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Wyjątkowa Wyprzedaż Forda. Hybrydowe SUVy już od 88 900 zł.
Wyjątkowa Wyprzedaż Forda. Hybrydowe SUVy już od 88 900 zł.

Komentarze (8)

dodaj komentarz
grzegorzkubik
Za dużo obostrzeń wprowadziliśmy. wystarczyło wprowadzić kwarantanne dla chorych i podejrzanych o zachorowanie plus zamknięcie granicy i lotów. Białoruś spokojnie się rozwija a Łukaszenka nie robi nie potrzebnych ruchów.
1pepe
Przecież wiadomo, ze koronawirus i susza to wina Kaczora i PiS. Każdy kto miał dziadków i rodziców w PZPR i ogląda tylko TVN24 to doskonale wie.
kondor_plus
Nie, winą pisu jest to że zmienił kraj rozsądnej gospodarki w kraj socjalnych podarunków, rozdawnictwa na kredyt oraz przywrócił system uprzywilejowanych kast społecznych oraz grup pracowniczych. Doprowadził do tragedii w państwowych spółkach, które stały się tym czym były za PRL - konglomeratami sterowanymi przez populizm i potrzeby Nie, winą pisu jest to że zmienił kraj rozsądnej gospodarki w kraj socjalnych podarunków, rozdawnictwa na kredyt oraz przywrócił system uprzywilejowanych kast społecznych oraz grup pracowniczych. Doprowadził do tragedii w państwowych spółkach, które stały się tym czym były za PRL - konglomeratami sterowanymi przez populizm i potrzeby chwili.
Od 5 lat ekonomiści ostrzegali że dzięki pisowi Polska nie ma żadnej możliwości reakcji na kryzys. I to właśnie teraz się dzieje - wbrew temu co tacy jak Ty próbują ludziom wmówić to właśnie robimy coś czego Polsce nie wolno robić czyli drukujemy pieniądze. Dług jest już w zupełnie nieznanych rejonach, bo NIKT poza rządem nie zna wszystkich funduszy, które budują kreatywną księgowość budżetową. Za dwa dni nie będziesz miał w PL możliwości oszczędzania na więcej niż 0,5% a inflacja spokojnie jest już powyżej 4%, i to tylko dlatego że ropa jest niewiarygodnie tania.
Pamiętasz lata 90-te? Nie? To poczytaj o nich, zrozumiesz co właśnie się wokoło dzieje.
1pepe odpowiada kondor_plus
Nie jest winą Donka, że zostawiając premierostwo w Polsce zostawił PO w rozsypce, z której do dziś nie może się pozbierać i przegrywa kolejne wybory. Nie jest winą TVNowego "prezydenta UE", że po jego dwóch kadencjach jako "prezydenta UE" (wg terminologii TVN i GW) UE po raz pierwszy w swej historii zmniejszyła Nie jest winą Donka, że zostawiając premierostwo w Polsce zostawił PO w rozsypce, z której do dziś nie może się pozbierać i przegrywa kolejne wybory. Nie jest winą TVNowego "prezydenta UE", że po jego dwóch kadencjach jako "prezydenta UE" (wg terminologii TVN i GW) UE po raz pierwszy w swej historii zmniejszyła się o drugie pod względem potencjału państwo, a w kilku innych znacznie wzrosła tendencja antyunijna i chęć opuszczenia struktur UE. To oczywiście wina PiSu i Jarka.
PS. Przecież wszyscy fani PO i SLD wyjechali z Polski, tak jak obiecywali przed wyborami 5 lat temu i rok temu, bo w kraju Kaczki żyć nie chcieli.
krokus12
Kłamiesz ja oglądałem TVP i mówili ,że to wina panów Tuska i Grodzkiego
specjalnie_zarejestrowany2
Bolszewikom udało się przestawić całą gospodarkę na pisanie wniosków o zasiłki.
ziom80
Wszystko wina gamoni z PIS . Za PO gospodarka nie była w tak katastrofalnej sytuacji.
kryzysio odpowiada ziom80
PO to też byli gamonie, ale na szczęście nie wkładali aż tak bardzo kijów w szprychy.

Powiązane: Koronawirus na GPW i giełdach światowych

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki