Jak koronawirus zmieni świat na trwałe? [7 punktów]

analityk Bankier.pl

Pandemia koronawirusa będzie wydarzeniem, które na trwałe zmieni świat. Nawet dziś, gdy nie znamy jeszcze pełnej skali zniszczeń, można wskazać pewne obszary, w których życie będzie dzieliło się na epoki „przed” i „po” globalnej epidemii.

Na początku 2020 r. opublikowaliśmy artykuł „30 prognoz na 2030. Jak zmieni się życie w nadchodzącej dekadzie?”. Już teraz wiadomo, że zaprezentowana tam wizja nie uwzględnia potężnego czynnika, który wpłynie na to, jak wyglądać będzie nasze codzienne życie. Chociaż nie można powiedzieć, że nikt nie spodziewał się pandemii (takie scenariusze kreślono zarówno w artykułach naukowych, jak w filmach fabularnych i dokumentalnych).

Nie jest specjalnie kontrowersyjne twierdzić, że pierwsza w erze globalizacji pandemia może odcisnąć społeczne piętno porównywalne z Wielkim Kryzysem czy zamachami z 11 września (porównania do wielkich wojen obecnie wydaję się być jeszcze nie na miejscu). Prześledźmy kilka obszarów, w których perspektywę dużych zmian wyraźnie widać już teraz.

1. Praca zdalna

Praca z dowolnego miejsca na świecie była do tej pory standardem jedynie w wąskiej grupie zawodów. O ile obecna sytuacja dla programistów nie jest niczym nowym, o tyle dla milionów pracowników, którzy zamienili biurka w miejscu pracy na domowe, jest to poważna rewolucja. Rewolucja ta może utrzymać się także i po tym, jak świat wygra walkę z koronawirusem.

Nie musi to oczywiście oznaczać, że wszyscy pracujący obecnie w domach tam pozostaną. Urzędnicy wrócą do urzędów, nauczyciele do szkół, pracownicy umysłowi do biur itp. Kluczowe jest jednak to, że za sprawą koronawirusa świat został zmuszony do przejścia przyspieszonej lekcji pracy zdalnej, która w innych warunkach byłaby trudna lub niemożliwa. Tymczasem nagle okazało się, że gdy trzeba, to pewne sprawy da się załatwić przez internet – nie trzeba spotkań, konferencji, stania w kolejkach itp. Ta paleta będzie się z całą pewnością tylko rozszerzać, dzięki dalszemu rozwojowi narzędzi do pracy zdalnej.

Przede wszystkim jednak praca zdalna może nieść za sobą wymierne korzyści, zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy. Po pierwsze, taki tryb ogranicza konieczność dojazdu, który pochłania zarówno czas, jak i pieniądze (nie tylko koszt transportu, ale i mieszkania we względnym pobliżu miejsca pracy). Po drugie, praca zdalna części lub całego zespołu przekłada się na niższe koszty utrzymania (wynajem siedziby, sprzątanie etc.). Po trzecie, dzięki telekonferencjom zniknie potrzeba części wyjazdów służbowych (linie lotnicze i hotele powinny się mieć na baczności nie tylko w krótkim terminie). Jeżeli pracownicy i pracodawcy wspólnie uznają, że korzyści wynikające z pracy zdalnej przewyższają pewne niedogodności (z brakiem bezpośredniego kontaktu na czele), to możemy być świadkami rewolucji na rynku pracy.

2. Edukacja na odległość

Drugą przyspieszoną lekcją, którą przechodzi Polska i świat, jest e-learning. Narzędzia do uczenia (się) na odległość znane były już od dawna. Problem tkwił w braku dostatecznych motywacji do ich wykorzystywania. Obowiązek szkolny w XXI w. wciąż w większości polegał znany z wieków poprzednich model edukacji „nauczyciel-klasa-kreda i tablica”. Dopiero koronawirus otworzy części środowiska nauczycielskiego oraz samym rodzicom oczy na to, jak może wyglądać kształcenie.

Ponownie – nie chodzi o to, aby wszystkie dzieci pozamykać w domach i kazać spędzać przed ekranem komputera jeszcze więcej godzin, niż spędzały do tej pory. Rola szkoły jako miejsca, do którego młodsze dzieci udają się, gdy rodzice idą do pracy, zapewne nie zniknie tak szybko. Nie jest jednak przesadą stwierdzić, że – szczególnie na późniejszych etapach edukacji – traci na znaczeniu to, czy nauczyciela widzi się tuż przed sobą, czy jedynie na ekranie. Jeszcze przed epidemią koronawirusa na YouTube triumfy święciły filmy pomagające w rozwiązywaniu zadań matematycznych czy omawiające lektury szkolne. Jest nadzieja, że ów internetowy „drugi obieg” zostanie włączony do państwowego systemu edukacji. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie powtórna potrzeba wysłania uczniów do domów.

Nauczanie przez internet może mieć szczególnie poważne konsekwencje dla studiów wyższych. Wykłady tradycyjne mają ograniczenia dotyczące czasu, miejsca i dostępnych na sali miejsc. W internecie dobrych wykładowców słuchać mogą niezliczone rzesze studentów (przez co spadnie liczba studentów marnujących życie na marnych wykładowców). W przypadku zajęć ćwiczeniowych i laboratoryjnych, dużo zależy oczywiście od specyfiki studiów. Wolelibyśmy, aby przyszły lekarz czy inżynier potrafił poprawnie wykonać coś „w świecie realnym”. Jednak już studenci finansów, matematyki, historii itp. z powodzeniem mogą zamienić zajęcia prowadzone twarzą w twarz na internet. Jeżeli studia w trybie jedynie zdalnym zyskają systemowe umocowanie, to może się okazać, że studiowanie na dobrej uczelni wcale nie oznacza konieczności przeprowadzki do dużego miasta. To z kolei może mieć duże znaczenie zarówno dla rynku nieruchomości w dużych miastach, jak i problemu wyludniania się mniejszych ośrodków.

3. Medycyna doceniona

Rozpatrując społeczne i gospodarcze skutki pandemii, nie sposób pominąć szeroko rozumianej ochrony zdrowia. Dziedzina, która była kulą u nogi wszystkich rządów III RP i która jest jednym z głównych tematów debaty publicznej w niemal wszystkich krajach świata, wreszcie może doczekać się dofinansowania, o które wielu postulowało już wcześniej. Tak jak po powodzi tysiąclecia szerokie rzesze nagle zaczęły interesować się kwestią zbiorników retencyjnych i regulowania rzek, tak teraz możemy być pewni, że wzrośnie zainteresowanie wyposażeniem szpitali czy zarobkami lekarzy i pielęgniarek. Na fali tych nastrojów politycy zmienią swoje priorytety i środki, które wcześniej płynęły na budowę stadionów czy kolejne transfery społeczne, z pełnym poparciem suwerena zostaną wpompowane w ochronę zdrowia.

Samo korzystanie z usług medycznych również może ulec zmianie. Niektóre aspekty e-medycyny wprowadzono w Polsce jeszcze przed epidemią (e-recepty, e-zwolnienie lekarskie itp.). Koszty tego typu rozwiązań są znacznie niższe niż przy tradycyjnych metodach, a i komfort dla pacjenta jest większy. Można więc oczekiwać, że niektóre rozwiązania wdrożone na czas kryzysu (w celu ograniczenia liczby osób przychodzących do przychodni) zostaną z nami na stałe.

Pandemia pokazała, że służba zdrowia nie jest tematem tylko wewnątrzkrajowym. Możemy oczekiwać, że tak jak po 11 września państwa przystąpiły do skoordynowanej walki z terroryzmem, tak teraz pojawią się międzynarodowe działania dotyczące kwestii zdrowotnych. Trwająca pandemia raczej nie jest ostatnią w historii świata, wobec czego na kolejną ludzkość będzie chciała być bardziej przygotowana (tak, jak mieszkańcy Dalekiego Wschodu są dziś mądrzejsi o doświadczenia z epidemii SARS z początków XXI w.).

(fot. Cicero Castro / Shutterstock)

4. Higiena na każdym kroku

Powiązane z obszarem medycyny, ale zasługujące na osobne potraktowanie, są wszelkie kwestie związane z higieną. Apele specjalistów o to, aby częściej myć ręce, na zawsze zmienią postępowanie części ludzkości. Nawet jeżeli trwała zmiana dotyczyć będzie tylko tej bardziej odpowiedzialnej części naszego gatunku, to instytucjonalne zmiany mogą doprowadzić do upowszechnienia się niektórych zachowań. Rozstawione na czas epidemii pojemniki z płynem dezynfekującym w różnych miejscach użyteczności publicznej już z nich nie znikną. Mycie rąk w miejscu publicznym stanie się normą. Nikogo nie będzie dziwić także mierzenie temperatury ani noszenie maseczek (w Azji to od dawna codzienność), których obecny niedobór nie utrzyma się na trwałe. We wszystkich tych obszarach pojawi się znacznie więcej pieniędzy niż przed epidemią, co doprowadzi do powstania nowych wynalazków i sposobów działania.

Zmieni się także samo podejście do osób chorych. Branie kolejnych zwolnień ze względu na (udokumentowaną medycznie) zaraźliwą infekcję będzie postrzegane nie jako akt słabości, lecz odpowiedzialności za innych. Oczywiście z pomocą przyjść tu muszą rozwiązania systemowe, ponieważ brak odpowiednich bodźców (głównie płacowych) może stłumić to rosnące poczucie, że lepiej zostać w domu niż narazić innych na zarażenie – ostatecznie nawet zwykła grypa zabija tysiące osób, o czym wielu z nas dowiedziało się dopiero teraz.

Możemy być też pewni, że w trakcie kolejnego sezonu szczepień zainteresowanie nimi będzie ogromne. To naturalne – ludzie nigdy tak chętnie nie ubezpieczają się od nieszczęścia jak tuż po nim (choć niektórzy chcieliby wręcz w trakcie). Im bardziej dramatyczny będzie przebieg obecnej epidemii, tym mocniej na śmietnik historii odesłane zostaną radykalne teorie antyszczepionkowców, które były niczym więcej jak owocem braku poważnych chorób o masowym zasięgu przez dłuższy czas. Nie da się także wykluczyć, że szczepienia lub badania kontrolne staną się wręcz obowiązkowe.

5. Wielki Brat patrzy

Pandemia koronawirusa stanowić będzie także kolejne usprawiedliwienie dla jeszcze większej inwigilacji ze strony władz. Sposób, w jaki Chiny radzą sobie z zarazą sprawia, że ich porównywany do Wielkiego Brata system monitorowania obywateli przestaje być jedynie ich wewnętrzną domeną. Przykłady znajdujemy już poza Państwem Środka. Na śledzenie telefonów komórkowych zakażonych obywateli zdecydował się niedawno Izrael, dzięki czemu stosowne ostrzeżenia będą mogły otrzymać osoby, które przebywały blisko chorych. Również Korea Południowa walczy z wirusem nie tylko za pomocą największej na świecie liczby wykonywanych testów, lecz także zestawiania danych z kamer monitoringu, telefonów komórkowych, kart płatniczych itp.

Wydaje się, że kwestią czasu jest, aż podobne rozwiązania pojawią się gdzie indziej. Strach przed powtórką pandemii będzie dla wielu wystarczającym wytłumaczeniem zrzeczenia się kolejnych obszarów prywatności i rozszerzenia kontroli przez państwo. Jak uczy historia, tego typu uprawnienia nie zawsze są wykorzystywane w sposób właściwy.

Z kwestią prywatności i nadzorem ze strony władz związana jest także gotówka. Walka z papierowym pieniądzem była prowadzona na świecie na długo przed tym nim ktokolwiek usłyszał o COVID-19, jednak teraz zyskała dodatkowego wiatru w żagle. Zachęcanie do płatności bezgotówkowych ze względu na zagrożenie przenoszenia wirusa za pośrednictwem banknotów otwiera drogę do dalszego ograniczania obrotu gotówkowego. W świecie bez gotówki państwo będzie mogło wiedzieć o każdej transakcji pieniężnej (szarej strefie zostanie barter lub alternatywne formy pieniądza, np. srebro czy złoto), co w połączeniu z innymi informacjami o danej osobie może dać władzy nowe możliwości (np. osoba X nie będzie mogła kupić towaru Y).

6. Państwo rośnie w siłę

Inwigilacja to tylko jedno z pól, na których rola państwa wzrośnie. Podobnie, jak po Wielkim Kryzysie czy kryzysie 2008-2009, rządy jeszcze mocniej zaingerują w gospodarkę. Początkowo wszystko dziać się będzie w imię ochrony zagrożonych branż, utrzymania miejsc pracy oraz ustrzeżenia obywateli przed licznymi negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi epidemii. Realizacja tych haseł może jednak prowadzić do nacjonalizacji, twardej kontroli cen i ścisłych regulacji życia gospodarczego.

Nawe jeżeli po ustąpieniu epidemii rządy czy banki centralne wycofają się z niektórych rozwiązań, to repertuar ich działania na trwałe zostanie rozszerzony. Obecnie widzimy, jak w ciągu dwóch tygodni uruchamiane są liczne rozwiązania antykryzysowe, których opracowanie przed dwunastoma laty zajęło wiele miesięcy. Za sprawą pandemii, szuflady z projektami na szczególne okazje tylko się zapełnią. O negatywnych konsekwencjach utrzymania na dłuższą metę jednego z tego typu działań awaryjnych pisaliśmy w artykule „Pieniądze będą spadać z nieba. "Helicopter money" nadlatują”.

Nie wiemy oczywiście, czy pandemia może okazać się na tyle dewastująca dla systemu finansowego i gospodarczego jaki znamy, że konieczna będzie jego gruntowna przebudowa. Jeżeli tak się stanie, to będzie to kolejne potwierdzenie wpływu koronawirusa na współczesny świat.

7. Decyzje konsumentów

Poza zmianą sposobu działania państwa, koronawirus będzie miał wpływ na najważniejsze decyzje w gospodarce rynkowej, czyli na decyzje milionów konsumentów. Zakupy przez internet zamiast wizyty w galerii handlowej, jedzenie z dowozem zamiast wypadu do restauracji, wieczór z Netfliksem zamiast wyjścia do kina, telekonferencja zamiast dalekiej podróży czy wakacje częściej w kraju zamiast w ciepłych krajach… Lista drobnych wyborów jest długa, a wszystkie one będą rzutowały na popyt w poszczególnych branżach. Oczywiście „stary świat” nie będzie czekał z założonymi rękami – już teraz widzimy, że sieci kin obniżają ceny biletów, a biura podróży kuszą atrakcyjnymi ofertami. Jednak nawet odpływ części klientów do nowych rozwiązań, oznaczał będzie mniejsze przychody i zyski.

Najbardziej fundamentalną zmianą może być podejście do szeroko pojętego „bycia przygotowanym” na niespodziewane wydarzenia. Dziś nikt nie śmieje się z preppersów, którzy uczynili hobby z gromadzenia żywności, leków, broni itp. na czas załamania się cywilizacji. Nie znaczy to, że po epidemii koronawirusa każdy zacznie wkopywać bunkier do przydomowego ogródka. Jednak większe zapasy produktów żywnościowych i lekarstw, bak pełen paliwa czy trochę oszczędności na czarną godzinę będą rzeczami, o których ludzie będą częściej pamiętać.

Michał Żuławiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
7 1 lampeduza

O co ta histeria? np. w Niemczech umiera standardowo 3000 ludzi miesięcznie. Na zawał, wylew, rak itp. Teraz na korona umiera 10 osób dziennie czy nawet 20. Za dwa miesiące nie będzie żadnego wirusa a na raka i zawały nadal będzie umierać 3000 ludzi dziennie. O co więc chodzi?

! Odpowiedz
5 4 lampeduza

3000 ludzi dziennie umiera a nie miesięcznie. sorry.

! Odpowiedz
12 9 rezolutny

Przyszedł czas na wprowadzenie w Polsce tzw. "BEZWARUNKOWEGO, PODSTAWOWEGO, POWSZECHNEGO DOCHODU GWARANTOWANEGO", który na stałe pozwoliłby zapewnić każdemu MINIMUM SOCJALNE bez względu na posiadanie pracy, czy jej brak.
Wówczas do likwidacji poszłyby MOPS'y, ZUS'y, KRUS'y, PFRON'y, itp. Nie byłoby już rent, zasiłków, emerytur, czy "Programu 500+", "Ołówkowego", "Wyprawka+", "Becikowego", Emerutury dla matek, które urodziły 5-cioro dzieci, Trzynastek itp. ------ cały socjal zawarłby się w idei tego typu. Koszty - ogromne koszty jakie pochłania biurokracja i administracja typu MOPS'sy, ZUS'y zostały by przeznaczone na wypłatę stałego świadczenia dla każdego obywatela bez względu na jego wiek, płeć, stan cywilny, status materialny, czy dochody, czy wypracowane jakiekolwiek składki. Dodatkowym źródłem finansowanian tego projektu byłoby opodatkowanie robotów.
Każdy przedsiębiorca miałby obowiązek odprowadzać podatek od każdego robota.
W skali państwa byłyby to naprawdę duże, ogromne pieniądze.
To byłby stały obowiązek państwa zapewnić każdemu minimum do życia, a o resztę niech się obywatel martwi już sam.
To wzmoniłoby pozycję przetargową pracownikóww stosunku do pracodawców, bo dziś to pracodawca ma silniejszą pozycję w relacji do pracownika.
W kwietniu 2018 roku wyszła nawet pierwsza książka na temat tego dochodu pt.: "Bezwarunkowy Dochód Podstawowy" autorstwa Macieja Szlinder'a warta polecenia. Książka ta odznaczona została nawet wyróżnieniem - II-ie Miejsce w Plebiscycie na Najlepszą Książkę Ekonomiczną Roku 2018.
Więcej na temat idei Bezwarunkowego, Podstawowego, Powszechnego Dochodu Gwarantowanego można poczytać pod linkiem:
https://rekinfinansow.pl/dochod-gwarantowany/
To tak czy siak jest nieuchronna przyszłość gospodarki, bo robotyzacja, automatyzacja, sztuczna inteligencja i postęp cywilizacyjno-społeczny będzie wymuszał takie rozwiązanie obywatelskie. Już teraz wiele zawodów znika z racji postępującej robotyzacji, automatyzacji i sztucznej inteligencji. Maszyny coraz śmielej wyręczają człowieka w pracy. Prognozy nawet mówią, że gdzieś do końca lat 3-tych bieżącego stulecia ten dochód się rozpowszechni w Europie.
Koronawirus będzie swoistym przyspieszeniem tego trendu, bo wszyscy widzimy jak zawodnym pracownikem jest człowiek. Maszyny zrobią to samo o wiele wydajniej, taniej, szybciej, dokładniej i przede wszystkim nigdy nie chorują, nie żądają podwyżek, nie kradną w miejscu pracy, itp.!!!
To już nie marzenia, ale nieodległa przyszłość, a epidemia koronawirusa w całym świecie tylko przyśpieszy dzień wprowadzenia takiego rozwiązania, bo wszyscy widzimy, ze pracę raz się ma, a raz nie a żyć trzeba cały czas i mieć na to pieniądze.
O ile zdrowsze byłoby społeczeństwo, gdyby nie było osłabione walką o przetrwanie wykonując często nisko płatną i niewdzięczną, męczącą pracę!

KORONAWIRUS MOŻE OKAZAĆ SIĘ PRZEŁOMEM W DECYZJACH O WPROWADZENIU, BĄDŹ NIE TEGO DOCHODU.

Wprowadzenie tego dochodu może będzie przełomem jeszcze większym niż kiedyś wprowadzenie powszechnych emerytur, bedzie dużą rewolucją gospodarczą.


Naukowcy już dawno to przewidzieli, że obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji, sztucznej inteligencji i zaawansowanej technologii praca człowieka będzie coraz mniej konieczna w działaniu gospodarki. Wreszcie nadszedł ten czas, gdy człowiek może być już powoli odciążany od pracy, bo człowiek jest stworzony do wyższych celów niż praca.
Mamy XXI wiek i praca człowieka powinna stawać się jedynie hobby, a nie walką o przetrwanie!!!
Wystarczy przemeblować układ gospodarczo-społeczny, finanse państw, by wprowadzenie powszechnego zabezpiecznia ekonomicznego stało się możliwe w praktyce.
Prawo dżungli - do czego sprowadza się kapitalizm w czystej postaci musi być uzupełnione przez powszechny socjal, tak by dać przeżyć tym mniej zaradnym , pomysłowym, przebojowym ludziom , którzy często nie z własnej winy znaleźli się w ubóstwie.
BEZWARUNKOWY, POWSZECHNY, PODSTAWOWY DOCHÓD GWARANTOWANY TO NASZE ŚWIATOWE ZADANIE ZARAZ PO UPORANIU SIĘ Z KORONAWIRUSEM.
TO JUŻ CZAS NA TAKIE ROZWIĄZANIE!!!
Pozdrawiam Wszystkich Myślących i Ludzi Dobrej Woli, którzy nie krzyczą zaraz , że to socjalizm i rozdawnictwo!!! :-)
To obowiązek państwa (dlatego że pobiera od wszystkich ciągle podatki zaciąga tym samym na siebie zoobowiązania), by każdemu umożliwić minimum życia, tj. opłacenie czynszu, mediów (prąd, woda, ścieki, gaz), zakup podstawowej żywności, zakup ubrania, obuwia, pościeli, środków higieny osobistej, zapłatę za wywóz śmieci, zapłatę na fryzjera,środki na leki. Tylko te niezbędne do życia sprawy, by człowiek mógł zrealizować. A inne dobra bardziej luksusowe, niekonieczne, to już leżałoby w jego gestii, by sobie na nie załatwił pieniądze we własnym zakresie.
To idea "Podstawowego, Powszechnego, Bezwarunkowego Dochodu Gwarantowanego". :-)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 14 1as

Kilkanaście lat temu był pewien wizjoner, który wszystko to postulował. "Zlikwidować wszystko, żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa i żeby nie było NICZEGO! I tak dalej...".
To b kandydat na Prezydenta miasta Białegostoku, pamiętacie?

! Odpowiedz
5 6 plutarch

Nie wiem, czy preppersi są tak dobrze przygotowani (nie do końca chodzi o makaron w spiżarni). Raczej od systematyczne drobne decyzje finansowe, które teraz cię pogrążają, albo przeciwnie, pozwalają przeżyć i nie osiwieć.

! Odpowiedz
26 14 grzegorzkubik

Po prostu kapitalizm oberwał rykoszetem. Jeszcze jeden podobny kryzys i wykopiemy wolnorynkocwaniaków.

! Odpowiedz
30 21 karbinadel

Tak jest, a potem Grzegorz z Jarosławem poproszą Władymira o przyjęcie do nowego RWPG

! Odpowiedz
3 6 plutarch

Zobaczymy, jak poradzą sobie z wirusem poradzą: Korea Północna, Kuba, Wenezuela, Białoruś...

! Odpowiedz
0 5 plutarch odpowiada plutarch

i ich wspaniałe gospodarki

! Odpowiedz
15 3 karbinadel odpowiada plutarch

Tam nie będzie wirusa

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil