Mijający tydzień przyniósł mocny wzrost cen przy dystrybutorach. To efekt wzrostu cen hurtowych, jaki nastąpił po wyborach parlamentarnych. Opłaciło się zatankować na zapas przed 15 października.


Sprawdziło się to, o czym pisaliśmy już w połowie września. „Promocyjne” ceny paliw w Polsce zdołały utrzymać się tylko do wyborów parlamentarnych. Pierwsze podwyżki było widać już w zeszłym tygodniu, ale były one znacznie słabsze w porównaniu z tym, co zobaczyliśmy w ostatnich dniach.
W mijającym tygodniu średnia cena benzyny Pb95 podniosła się aż o 16 gr/l i wyniosła 6,27 zł/l – wynika z danych BM Reflex. To największy od roku tygodniowy wzrost cen tego paliwa. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 6,33 zł/l, a więc o 14 gr/l drożej niż przed tygodniem. O kolejny grosz podrożał autogaz, którego średnia cena podniosła się do 3,08 zł/l i była najwyższa od kwietnia.
Skokowe podwyżki w detalu są pochodną zmiany polityki cenowej Orlenu. Płocki koncern przez poprzednie dwa miesiące sztucznie zaniżał hurtowe ceny paliw, plasując je nawet o 20% poniżej średniej dla krajów Unii Europejskiej. Ale po październikowych wyborach stawki w płockiej rafinerii zaczęły szybko rosnąć. Jeszcze w powyborczy poniedziałek Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4 754 zł/m3, czyli ok. 5,85 zł/l po doliczeniu 23% VAT (akcyza i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową).
Jak Orlen podnosił ceny po wyborach?
Podwyżki zaczęły się 19 października i od tego czasu metr sześcienny benzyny podrożał o 329 zł netto, a więc jakieś 40 groszy na litrze po doliczeniu VAT-u. Piątkowa cena na poziomie 5 083 zł/m3 jest najwyższa od 9 września. To ok. 6,25 zł/l brutto, co powinno przełożyć się na dalszy wzrost stawek detalicznych w nadchodzących dniach.

Niemal identycznie sytuacja wygląda w przypadku oleju napędowego, który w piątkowym cenniki płockiej rafinerii figuruje po 5 064 zł/m3, a więc po ok. 6,23 zł/l brutto. To o 30 gr/l drożej niż przed tygodniem. Do dnia wyborów cena hurtowa ON wynosiła 4 758 zł/m3 netto, a więc ok. 5,85 zł/l brutto.
Na pocieszenie można dodać dwie rzeczy. Po pierwsze, nadal jest taniej niż rok temu, gdy benzyna Pb95 kosztowała średnio 6,97 zł/l, a olej napędowy był rekordowo drogi i trzeba było za niego płacić przeciętnie ponad 8 zł/l. Teraz benzyna jest tańsza o 57 gr/l, ON aż o 1,71 zł/l, a LPG o 15 gr/l. Po drugie, notowania gotowych paliw na światowych giełdach przestały rosnąć. Galon benzyny na giełdzie nowojorskiej wyceniany jest obecnie na ok. 2,24 USD, czyli co przy obecnym kursie dolara (4,2250 zł) daje ok. 2,50 zł za litr. Nieco gorzej wygląda sytuacja z punktu widzenia posiadaczy aut z silnikiem Diesla. Tona oleju napędowego w Londynie notowana jest po blisko 900 USD, czyli o ok. 10% niżej niż pod koniec września, gdy ceny były najwyższe od stycznia.
Paliwa mogłyby być tańsze
Nie zapominajmy, że 1 stycznia przywrócono w Polsce „stare” stawki VAT (co oznaczało ich podniesienie z 8% do 23%) oraz akcyzy na paliwa. Jednakże ze względu na „specyficzną” politykę cenową PKN Orlen (który w grudniu utrzymywał sztucznie zawyżone ceny, aby nie podnosić ich gwałtownie od 1 stycznia) przy dystrybutorach nie dało się zauważyć bezpośredniego efektu wyższych podatków.
W dłuższym terminie ceny detaliczne paliw dostosowały się do 23-procentowego VAT-u i finalnie płacimy za tankowanie więcej, niż gdyby nadal obowiązywała stawka 8%. Teoretycznie przy 8-procentowym Vacie litr benzyny i oleju napędowego mógłby kosztować mniej niż 5,80 zł.




























































