Orange Polska notuje od początku epidemii średnio 20 proc. wzrost transmisji danych w sieci komórkowej oraz o 20-30 proc. większy ruch głosowy. Przesył danych w sieci stacjonarnej operatora wzrósł średnio o 40-50 proc. - podali przedstawiciele spółki. Firma nie spodziewa się w związku z epidemią opóźnień w realizacji inwestycji. Liczy na kontynuowanie przez regulatora procesu dystrybucji pasma na potrzeby sieci 5G.
"Ruch głosowy w sieci mobilnej jest o 20-30 proc. większy średnio dziennie i o 40-50 proc. większy w godzinach największego natężenia. To porównanie obecnych poziomów z czasem przed kryzysem. Transmisja danych w sieci komórkowej wzrosła średnio w ciągu dnia o 20 proc. i 15 proc. w trakcie godzin największego natężenia" - powiedział prezes Jean-Francois Fallacher podczas czwartkowej telekonferencji.
"Przesył danych w sieci stacjonarnej wzrósł średnio o 40-50 proc. dziennie i o 25-30 proc. w trakcie największego natężenia. Ruch rozłożony jest bardziej równomiernie w ciągu dnia, ale wieczorne szczyty są i tak wyższe niż przed epidemią" - dodał.
Prezes ocenił, że spółka dobrze radzi sobie z obsługiwaniem tego zwiększonego ruchu.

Dodał, że oglądalność serwisów streamingowych, głównie Netfliksa, "eksplodowała" i jest obecnie ponad dwa razy wyższa niż przed wprowadzeniem obostrzeń w przemieszczaniu się.
W segmencie usług dla klientów biznesowych (B2B), grupa oczekuje negatywnego wpływu epidemii w krótkim terminie ze względu na niższe przychody z roamingu oraz potencjalne problemy z płatnościami od klientów w przypadku istotnego kryzysu gospodarczego.
Z drugiej strony firma dostrzega okazję do zwiększenia przychodów - Orange Polska notuje duże zapotrzebowanie firm na pakiety transmisji danych, usługi cyberbezpieczeństwa oraz "bardzo duży popyt" na laptopy oraz tablety, który jest trudny do zaspokojenia ze względu na braki na rynku.
W dłuższym terminie spółka liczy na rynku biznesowym na większy popyt m.in. na szybkie łącza internetowe i usług chmurowych oraz ogólny wzrost zainteresowania firm transformacją cyfrową.
W przypadku usług dla klientów indywidualnych (B2C) spadła sprzedaż usług i telefonów, co ma związek głównie z zamknięciem salonów w galeriach handlowych oraz dużo mniejszą liczbą wizyt w pozostałych obiektach - ok. 45 proc. salonów zostało zamkniętych. Prezes Falacher podał, że przed kryzysem sieć odpowiadała za ok. 50 proc. sprzedaży grupy.
Przedstawiciele spółki podali podczas czwartkowej telekonferencji, że klienci w mniejszym stopniu niż przed epidemią zmieniają obecnie operatorów telekomunikacyjnych.
"Klienci pozostają ze swoimi dotychczasowymi operatorami. Rynek jest pod tym względem zamrożony" - powiedział prezes.
Spółka na obecnym etapie nie spodziewa się opóźnień w realizacji inwestycji w związku z epidemią.
"Na dziś nie planujemy opóźnień inwestycji, pracujemy nad budową sieci światłowodowej zgodnie z planem" - powiedział Jacek Kunicki, dyrektor wykonawczy odpowiedzialny za finanse.
Zarząd spółki podał, że na obecnym etapie trudno jest ocenić, jaki wpływ skutki epidemii będą miały na program sprzedaży nieruchomości realizowany przez Orange Polska.
Operator nie widzi natomiast powodu, by w obecnych warunkach miała nie odbyć się planowana przez UKE aukcja częstotliwości 5G.
"Opowiadamy się za przeprowadzeniem aukcji, nie widzimy powodu, by miała się nie odbyć zdalnie" - powiedział prezes.
"Regulator, UKE, potwierdził plan, by aukcja rozpoczęła się 23 kwietnia, ale widzimy też, że dystrybucja pasma we Francji i Hiszpanii została opóźniona. Zobaczymy jak będzie" - dodał.
Orange Polska podał w czwartkowym komunikacie, że zakładany wcześniej wzrost przychodów w 2020 roku jest obecnie mało prawdopodobny. Grupa podtrzymała jednocześnie prognozę wzrostu w tym roku wskaźnika EBITDA po uwzględnieniu kosztów leasingu.
W lutym spółka podała, że prognozuje wzrost wyniku EBITDA po uwzględnieniu kosztów leasingu (tzw. EBITDAaL) w 2020 roku wobec poziomu 2,735 mld zł z ubiegłego roku. Grupa zakładała również wzrost przychodów w 2020 roku. Przychody w 2019 roku wyniosły 11,4 mld zł, co oznaczało wzrost o 2,9 proc. rok do roku. To pierwszy wykazany przez grupę wzrost przychodów od 13 lat.
Spółka oceniła w czwartkowym komunikacie, że jej podstawowa działalność pozostaje relatywnie odporna na skutki pandemii.
Orange Polska podał jednocześnie, że spowodowany przez COVID-19 kryzys (zamknięcie granic, ograniczenia w przemieszczaniu się osób, oczekiwana awersja do podróży) niekorzystnie wpłynie na przychody z usług roamingu międzynarodowego i roamingu dla osób odwiedzających Polskę. Spółka szacuje, że w drugim kwartale bieżącego roku może stracić przychody rzędu 30-50 mln zł z tego źródła.
Osłabienie złotego względem euro i dolara będzie miało - w ocenie spółki - w krótkim terminie ograniczony wpływ na wysokość kosztów i nakładów inwestycyjnych, gdyż Orange Polska ogranicza większość ryzyka walutowego, stosując instrumenty zabezpieczające. (PAP Biznes)
kuc/ gor/






























































