REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Opłaty kartowe w dół – sprzedawcy obniżą ceny?

Michał Kisiel2012-03-31 11:13analityk Bankier.pl
publikacja
2012-03-31 11:13
30 marca NBP poinformował, że banki, organizacje kartowe i handlowcy osiągnęli kompromis w sprawie obniżenia opłat interchange. Opłaty te stanowią lwią część kosztów akceptacji kart płatniczych ponoszonych przez sprzedawców i są przerzucane na klientów w cenach towarów i usług. Ich obniżka mogłaby oznaczać impuls do obniżenia cen.



Dziś od każdej płatności kartą agent rozliczeniowy obsługujący dany sklep pobiera około 2% wartości transakcji. Koszty akceptacji kart w Polsce należą do najwyższych w Europie i stanowią jedną z głównych barier rozwoju obrotu bezgotówkowego. Sprzedawcy, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, niechętnie instalują u siebie terminale pozwalające na płatności kartą. Wiele sklepów broni się także przed transakcjami na niskie kwoty, obawiając się, że kartowa prowizja pochłonie całą marżę zysku. Z tego powodu w wielu punktach handlowych można spotkać wywieszkę „płatność kartą od 10 zł”.

Wymuszony kompromis


Największą część prowizji opłacanej przez sprzedawców stanowi opłata interchange, odprowadzana na rzecz banków wydających karty. Jej wysokość to średnio 1,6%, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej jest o około połowę niższa. Narodowy Bank Polski skłonił uczestników kartowego rynku do wstępnego przyjęcia planu obniżek interchange grożąc odgórną, prawną regulacją rynku, jeśli nie zostanie wypracowany kompromis. Plan zakłada, że od przyszłego roku stawka opłaty zostanie obniżona do średnio 1,1%. W kolejnych latach obniżki mogłyby być kontynuowane, w zależności od tempa rozwoju obrotu kartowego (mierzonego m.in. liczbą terminali i transakcji kartami).

Chociaż porozumienie nie jest jeszcze ostateczne, oficjalne stanowisko Visy i MasterCard poznamy w maju, to można oczekiwać, że założenia planu zostaną wprowadzone w życie. Czy obniżenie kosztów obciążających do tej pory sprzedawców może oznaczać obniżkę cen, którą odczujemy w portfelach? Niestety doświadczenia innych krajów, w których odgórnie ograniczono poziom interchange, nie skłaniają do takich prognoz.

Efekty uboczne – nowe opłaty, koniec rabatów


W ostatnim roku o ubocznych efektach obniżania kartowych opłat przekonali się na własnej skórze Amerykanie. W USA wprowadzono limit interchange przy transakcjach kartami debetowymi. Mimo, że sprzedawcom nowe prawo przyniosło istotne oszczędności, to nie przełożyły się one na obniżkę cen detalicznych. Co więcej, banki widząc kurczący się strumień przychodów z kartowych prowizji, zaczęły poszukiwać możliwości dodatkowego zarobku. Efektem była likwidacja programów lojalnościowych dla użytkowników plastikowego pieniądza i wprowadzenie nowych typów opłat.

Redukcja opłat interchange w Polsce nie będzie miała tak drastycznego charakteru, należy więc mieć nadzieję, że wydawcy kart nie zareagują równie gwałtownie co amerykańskie banki. Można jednak spodziewać się, że oferty moneyback, czyli zwrotu części wydatków dokonanych kartą, zaczną powoli znikać z rynku lub tracić na atrakcyjności. Przy niższym poziomie opłat interchange, nawet zakładając szybki przyrost liczby kartowych transakcji, bankom przestanie się opłacać premiować miłośników plastiku.

Michał Kisiel
analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Bitwa o próg w PIT. Podatnicy na skali mogą nieco zyskać, ale dużych zmian nie należy się spodziewać
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~klientka
Za przesyłkę o wartości 160 zł przesłaną za pobraniem Poczta Polska, przy płaceniu kartą policzyła mi 9,50 zł dodatkowo! Już więcej nie dam się na to naciągnąć!
~kracers
moze mi ktos powiedziec ile to jest 1% mniej z 2,5 zł za chleb albo 1% mniej 1,2 zl za gume. to jest tylko symboliczna opłata ale przy tak wielkim obrocie to kupa kasy dla banków. my tego nie odczujemy ale sieci sklepów jak najbardziej
~konserwatysta
Rezygnacja z elektronicznych form płatności wiąże się z przyzwoleniem na większą korupcję w państwie. Elektroniczna forma pozwala lepiej kontrolować przepływ gotówki.
~dana123
Poza prowizją sprzedawcy ponoszą jeszcze dodatkowe opłaty:
dzierżawa terminala 80zł
koszt połączenia telefonicznego+ abonament
pracochłonność przyjęcia zapłaty kartą jest większa niż gotówką
opłata za każdą transakcję

A oszczędności ma:
Emitent pieniądza(mniejsze zużycie pieniędzy)
Bankowcy- mniej oddziałów
Poza prowizją sprzedawcy ponoszą jeszcze dodatkowe opłaty:
dzierżawa terminala 80zł
koszt połączenia telefonicznego+ abonament
pracochłonność przyjęcia zapłaty kartą jest większa niż gotówką
opłata za każdą transakcję

A oszczędności ma:
Emitent pieniądza(mniejsze zużycie pieniędzy)
Bankowcy- mniej oddziałów i mniejsze kolejki


Dlaczego nie poniosą większej części kosztów kart?
~davyjohn
Sprzedawcy do tej pory nie przerzucali na Klientów kosztów opłaty kartami przy zakupach w sklepie więc dlaczego mieliby dodatkowo zejść teraz z cen?
~autor
sam piszesz bzdury, jak to nie przerzucali kosztów zw. z obsługą kartami na klientów? Jest wiele sklepów internetowych gdzie przy płatności kartą sklep dorzuca dodatkową prowizję. Sklepy stacjonarne też często tak robią, zwiekszają ceny o wysokość opłat interchange...
zwykła uczciwość nakazywała by obniżkę cen w takim wypadku,
sam piszesz bzdury, jak to nie przerzucali kosztów zw. z obsługą kartami na klientów? Jest wiele sklepów internetowych gdzie przy płatności kartą sklep dorzuca dodatkową prowizję. Sklepy stacjonarne też często tak robią, zwiekszają ceny o wysokość opłat interchange...
zwykła uczciwość nakazywała by obniżkę cen w takim wypadku, ale nasi detaliści myślą tylko o sobie, cała ta akcje nic nie znaczy dla kupujących, mniej zarobią banki a więcej właściciele sklepów...szara rzeczywistość
~konserwatysta odpowiada ~autor
Może i pisze bzdury, bo do ceny detalicznej doliczają. Niech zlikwidują zatem terminale i ceny obniżą, zwłaszcza gdy podwyższą im podatki. A co do programów lojalnościowych, to godne podziwu jest to, że można choć po części zapłacone pieniądze odzyskać, co nie jest możliwe w przypadku gotówki. A ważne jest, że jak nawet sprzedawca Może i pisze bzdury, bo do ceny detalicznej doliczają. Niech zlikwidują zatem terminale i ceny obniżą, zwłaszcza gdy podwyższą im podatki. A co do programów lojalnościowych, to godne podziwu jest to, że można choć po części zapłacone pieniądze odzyskać, co nie jest możliwe w przypadku gotówki. A ważne jest, że jak nawet sprzedawca nic nie zarabia na terminalu i tylko traci, to zawsze jest zabezpieczony, że jak przyjdzie klient bez gotówki, tylko z kartą, to i tak zarobi!
~oporek
Nie przerzucali na klientów? To skąd mieli pieniądze na zapłacenie bankom? Drukowali sobie, czy jednak pochodziły z marży w cenach sprzedawanych produktów? Jeśli z marży, to jednak przerzucali, co dowodzi, że za obsługę kart płacili wszyscy, nie tylko płacący kartami. Podobnie jest z programami lojalnościowymi. Moneyback w 90-ciu Nie przerzucali na klientów? To skąd mieli pieniądze na zapłacenie bankom? Drukowali sobie, czy jednak pochodziły z marży w cenach sprzedawanych produktów? Jeśli z marży, to jednak przerzucali, co dowodzi, że za obsługę kart płacili wszyscy, nie tylko płacący kartami. Podobnie jest z programami lojalnościowymi. Moneyback w 90-ciu procentach fundowane jest z płatności gotówkowych. Mamy do czynienia z podatkiem karcianym ukrytym w cenie towaru.
~Aleksander
Banki powinny zarabiać na obrocie pieniążków,a nie na wysokich marzach. Jak mi każą zapłacić za konto to je zlikwiduje...mi ono nie jest niezbędne do zycia.

Powiązane: Karty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki