Rodzaje zniszczeń
Wandalizm (zwany także dewastacją) definiowany jest najczęściej jako rozmyślne zniszczenie lub uszkodzenie ubezpieczonego mienia przez osoby trzecie. Sytuacja jest stosunkowo jasna, kiedy ktoś stawia sobie za cel zniszczenie mienia (z głupoty, złości, walki z konkurencją) i robi to. Mamy wtedy do czynienia z wandalizmem (dewastacją) w czystej postaci, niejako „samoistnym”. Odrębną kwestią pozostaje, czy jesteśmy ubezpieczeni od takiego ryzyka, bowiem często zakłady ubezpieczeń wymagają za nie dodatkowej składki, a nie wszyscy decydują się na wykupienie dodatkowej opcji. Problem może się pojawić przy szkodach związanych z estetycznymi zniszczeniami, np. graffiti, za które nie wszyscy ubezpieczyciele ponoszą odpowiedzialność, ale o tym dalej. Natomiast wiele sporów przy wypłatach odszkodowania może powodować kwestia aktów wandalizmu, które mają miejsce podczas włamania. Złodziej, szukając w lokalu mienia do zabrania, często po drodze niszczy inne mienie, np. wyrywa drzwiczki w szafach itp. Ochrona ubezpieczeniowa w zakresie kradzieży z włamaniem obejmuje nie tylko utratę mienia, ale także jego uszkodzenie, dlatego też zniszczenia bezpośrednio związane z kradzieżą z włamaniem objęte są zakresem ubezpieczenia. Natomiast, jeśli złodziej zacznie niszczyć mienie ze złości, bo nic albo prawie nic nie znalazł, to w sytuacji, kiedy nie zdecydowaliśmy się na opcję ubezpieczenia od wandalizmu, zniszczenia takie mogą być różnie interpretowane. Poszkodowany będzie uważał, iż należy mu się odszkodowanie, gdyż będzie interpretował na swoją korzyść zapisy mówiące o zniszczeniach w związku z kradzieżą z włamaniem, tłumacząc, że wszystkie zniszczenia zostały dokonane przez tego samego złodzieja w trakcie tego samego zdarzenia, tj. włamania. Ubezpieczyciel może podnieść zarzut, że wypłaci odszkodowanie jedynie za skradzione mienie i zniszczenia bezpośrednio związane z włamaniem (przeszukiwanie lokalu itp.), natomiast nie zrekompensuje strat związanych z aktami wandalizmu, bowiem nie zostały one objęte odrębną ochroną (zakładamy, że ubezpieczający nie wykupił dodatkowej opcji).
Orzeczenie Sądu Najwyższego
Zanim przejdę do omawiania zapisów w poszczególnych OWU, chciałabym zwrócić uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z 28 stycznia 1999 r. (sygnatura: 147/98; Orzecznictwo Sądów Polskich 1999/6/118). Sytuacja wyglądała następująco: dwóch panów prowadziło klub rozrywkowy. Ubezpieczyli środki obrotowe i wyposażenie od kradzieży z włamaniem. Nieznani sprawcy dokonali włamania do klubu i skradli magnetowid, magnetofon oraz alkohol, a ponadto zniszczyli sprzęt oświetleniowy, nagłośnienia, instalację elektryczną, urządzenia sanitarne, kolumny do piwa, wykładziny, pufy i inne urządzenia. Towarzystwo wypłaciło odszkodowanie za skradzione mienie i uszkodzone drzwi, natomiast odmówiło wypłaty za zniszczone urządzenia. Sprawa trafiła do Sądu Wojewódzkiego, który przyznał poszkodowanym rację, gdyż uznał, że w myśl zapisów OWU ubezpieczeniem objęte zostały również szkody spowodowane zniszczeniem przez sprawców kradzieży. Natomiast Sąd Apelacyjny zmienił wyrok Sądu Wojewódzkiego, bowiem stwierdził, że zniszczenia w mieniu powstały na skutek aktów wandalizmu, takie ryzyko nie zostało zaś objęte umową ubezpieczenia mienia od kradzieży, gdyż zgodnie z OWU do tego trzeba było zawrzeć odrębną umowę ubezpieczenia mienia od dewastacji, czego poszkodowani nie zrobili. Sąd Najwyższy, mimo iż uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego, sądowi niższej instancji przyznał rację w kwestii, iż przy odróżnianiu zniszczeń związanych z kradzieżą od uszkodzeń spowodowanych aktami wandalizmu „wyróżnikiem jest normalny związek przyczynowy pomiędzy działaniem sprawcy a powstałą szkodą”. „Jeżeli do zniszczenia (uszkodzenia) mienia doszło w normalnym następstwie działania złodzieja, a więc działania ukierunkowanego na jego zabór, to wówczas należy przyjąć, że szkoda powstała na skutek kradzieży. Z doświadczenia życiowego wynika zaś, że w trakcie kradzieży z włamaniem dochodzi nie tylko do zniszczenia lub uszkodzenia tych urządzeń, których przełamanie jest konieczne do tego, aby sprawca mógł dotrzeć do przedmiotów zamierzonej kradzieży (np. wyłamanie zamka w drzwiach, wycięcie fragmentu szyby, uszkodzenie kasety zawierającej biżuterię), ale także przy bezskutecznej próbie pokonywania oporu stawianego sprawcy przez samą materię kradzionego przedmiotu (np. zniszczenie cennego płótna przy uwalnianiu go od ram - przy usuwaniu elementów mocujących itp.), jak również w wyniku przypadkowych okazyjnych zdarzeń ściśle związanych z jego działaniem (np. rozbicie przedmiotu wykonanego z kryształu na skutek upuszczenia go przez sprawcę). Natomiast w ramach umowy ubezpieczenia mienia od kradzieży ubezpieczyciel nie odpowiada za szkodę spowodowaną działaniem sprawcy ukierunkowanym na zniszczenie mienia, a nie na dokonanie kradzieży (...). Sąd Apelacyjny miał pełną podstawę do ustalenia, że rozmiar dokonanych spustoszeń w klubie dostatecznie świadczy o tym, że dokonane one zostały aktem wandalizmu zmierzającym do uniemożliwienia powodom prowadzenia działalności gospodarczej, a przy tej okazji doszło do kradzieży określonych przedmiotów”.
Jednak wyżej opisana okoliczność nie przesądziła o wyniku procesu. Bowiem Sąd Najwyższy zaczął badać zawartą umowę ubezpieczenia z punktu widzenia art. 65 k.c. (Art. 65 § 1. Oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje. § 2 W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu). SN zauważył, iż są przedmioty materialne, które z samej ich natury nie mogą być zabrane w celu przewłaszczenia (np. budynek, lokal), jak i przedmioty, które praktycznie nie mogą być skradzione (np. urządzenia trwale związane z budowlą). Zapisy OWU jako przedmiot ubezpieczenia mienia od kradzieży wyliczały urządzenia i wyposażenie, natomiast rozszerzały zakres ubezpieczenia mienia od dewastacji o elementy wbudowane - czyli OWU wyróżniały mienie, które można ubezpieczyć od kradzieży i dewastacji (wyposażenie i urządzenia), i mienie, które można ubezpieczyć tylko od dewastacji (np. elementy wbudowane). Jeżeli zatem z treści polisy wynikało, że ubezpieczeniem od kradzieży zostały objęte przedmioty trwale wbudowane (system wentylacji, bufet i sprzęt oświetleniowy zostały wymienione w załączniku do polisy jako elementy wyposażenia), czyli te, których ukraść nie można, i została za to pobrana dodatkowa składka, to należy się zastanowić, czy celem i zamiarem stron było ubezpieczenie ich od zniszczenia na skutek dewastacji, które w myśl OWU stanowią uzupełnienie świadczeń z umowy ubezpieczenia od kradzieży. Wyrok został uchylony, a sprawa przekazana do ponownego rozpatrzenia.
Omawiany wyrok porusza dwie ważne kwestie. Po pierwsze, problem ubezpieczenia elementów stałych, które nie mogą zostać skradzione, natomiast mogą zostać zniszczone w trakcie kradzieży czy też poprzez akt wandalizmu. Po drugie, problem odróżnienia zniszczeń powstałych w związku z kradzieżą od zniszczeń związanych z wandalizmem, które mają miejsce podczas tego samego włamania i wydawałoby się, że zawsze należy je traktować jako jedno zdarzenie. W tym miejscu warto jeszcze raz podkreślić dwa zdania z wyroku: „Wyróżnikiem jest normalny związek przyczynowy pomiędzy działaniem sprawcy a powstałą szkodą. Jeżeli do zniszczenia (uszkodzenia) mienia doszło w normalnym następstwie działania złodzieja, a więc działania ukierunkowanego na jego zabór, to wówczas należy przyjąć, że szkoda powstała na skutek kradzieży (...). Natomiast w ramach umowy ubezpieczenia mienia od kradzieży ubezpieczyciel nie odpowiada za szkodę spowodowaną działaniem sprawcy ukierunkowanym na zniszczenie mienia, a nie na dokonanie kradzieży”. Czasami może być problem z wyraźnym ustaleniem, czy dane mienie zostało zniszczone „jeszcze” w ramach przeszukiwania mieszkania, czy „już po”, kiedy złodziej się zdenerwował, że mało znalazł. Starałam się streścić całą zaistniałą sytuację, gdyż wyrok SN odnosił się do konkretnego przypadku, który rozpatrywany był z punktu widzenia konkretnych zapisów OWU i określonych okoliczności szkody (warto także zwrócić uwagę, iż nie wiadomo, co było podstawowym celem sprawców: wandalizm i przy okazji kradzież - bo był to klub rozrywkowy, czy też kradzież i przy okazji akty wandalizmu). Gdyby szkoda wydarzyła się w innych okolicznościach, a poszkodowany zawarł umowę w ramach innych OWU, pewnie sąd znów musiałby badać, jaki był zamiar obu stron (zakładając oczywiście, że odmówiono wypłaty odszkodowania).
Joanna Królikowska-Bocheńczyk

































































