Za spór pomiędzy Polską Agencją Żeglugi Powietrznej a kontrolerami ruchu lotniczego mogą zapłacić linie lotnicze oraz biura podróży. Bowiem to przewoźnicy oraz organizatorzy wycieczek będą musieli zwrócić koszty klientom, jeżeli ich wakacje nie dojdą do skutku. Redakcja Bankier.pl sprawdziła, komu przysługuje zwrot za odwołany lot lub wycieczkę.


Konflikt pomiędzy PAŻP a kontrolerami ruchu lotniczego trwa od kilku miesięcy. W tym czasie odbyło się wiele rozmów, lecz dopiero pierwsze przejawy porozumienia pojawiły się podczas wczorajszego spotkania. Jednak nie jest to jeszcze zakończenie sporu. Niezależnie od wyniku mediacji, rząd i tak przygotował się na ewentualne ograniczenia w ruchu powietrznym nad Lotniskiem Chopina w Warszawie oraz tym w Modlinie. W tym celu Rada Ministrów podjęła decyzję o skróceniu godzin pracy obu portów lotniczych. Te po 1 maja br. mają działać od godziny 9:00 do 17:30. Dodatkowo w treści decyzji znalazła się lista 32 kierunków, które mają być realizowane w pierwszej kolejności.
Przeczytaj także
W ten sposób rząd zaplanował organizację ruchu w sytuacji, w której warszawskie lotniska będą obsługiwane nie przez grupę 208 kontrolerów ruchu lotniczego, jak miało to miejsce jeszcze w marcu br., a przez 36 pracowników. Do tej pory z końcem marca odeszło 44 kontrolerów, natomiast kolejnym 128 kończą się kontrakty 30 kwietnia br.
Brak kontrolerów w wieży lotów przełoży się w praktyce na odwołanie ponad 300 lotów z dwóch warszawskich lotnisk. Oznacza to dla wielu pasażerów konieczność zmiany swoich planów na majówkę. Koszt ewentualnego odwołania lotu lub całej wycieczki będą musiały wziąć na siebie organizacje niebędące stronami konfliktu, czyli linie lotnicze oraz biura podróży.

Odwołany lot – kto zwróci koszty?
– W przypadku odwołania lotu ze względu na strajk kontrolerów ruchu lotniczego należy zwrócić się o zwrot kosztów biletu do przewoźnika – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl Alexander Stan-Otasevici, dyrektor Działu Prawnego AirCashBack.
Odpowiedzialność linii lotniczych w tym zakresie reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego z 11 lutego 2004 r. Dotyczy to tras, które były realizowane w całości na terenie Unii Europejskiej oraz tych, które zaczynały się lub kończyły na lotniskach na terytorium jednego z krajów członkowskich. Treść rozporządzenia zakłada zasady, na mocy których pasażerowie mogą ubiegać się o zwrot pieniędzy za zakupione bilety, a ten powinien zostać wypłacony w ciągu siedmiu dni. Dotyczy to również lotów będących pośrednio związanymi z planami podróżujących.
– Zwrot może objąć też koszt biletów tras, które nie są bezpośrednio związane z wylotem lub lądowaniem w Warszawie, jeżeli odwołany samolot nie służy jakiemukolwiek celowi związanemu z pierwotnymi planami podróży pasażera. Przykładowo, jeżeli pasażer odleciał z Warszawy do Barcelony przez Berlin 29 kwietnia, a 1 maja okaże się, że nie będzie mógł wrócić tą samą trasą z Berlina do Warszawy ze względu na strajk, może też zrezygnować z pierwszego odcinka lotu z Barcelony do Berlina – tłumaczy Stan-Otasevici.
Poza zwrotem kosztów pasażer może też starać się o otrzymanie najwcześniejszego biletu powrotnego na tę samą trasę lub zmienić termin wylotu w wybranym przez siebie terminie, pasującym z rozkładem lotów przewoźnika. Problem może się jednak pojawić w przypadku chęci ubiegania się o odszkodowanie.
– Linie lotnicze nie są zobowiązane do wypłaty odszkodowania w sytuacjach, gdy opóźnienie zostało spowodowane zaistnieniem nadzwyczajnych okoliczności. Odszkodowania wypłacone są jedynie wówczas, kiedy opóźnienia bądź odwołania lotu można było uniknąć poprzez podjęcie rozsądnych środków zapobiegawczych. Niestety, linie lotnicze nie mają wpływu na sytuację, w której brak jest wystarczającej liczby kontrolerów ruchu lotniczego – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl Marta Twardowska z agencji Zwrotzalot.pl.
W praktyce oznacza to, że pasażerowie posiadający (poza biletami lotniczymi) rezerwacje w hotelach nie otrzymają zwrotu kosztów m.in. za niewykorzystany nocleg. Z decyzją odmowną w tej sprawie mogą też liczyć się te osoby, które wykupiły ubezpieczenie z tytułu kosztów rezygnacji u ubezpieczycieli i chciałyby powołać się na wydarzenia spowodowane siłą wyższą. Zgodnie z definicją takiego zdarzenia, brak obsady wśród kontrolerów ruchu lotniczego nie spełnia jego definicji.
Klienci biur podróży z większym komfortem
Ograniczona liczba kontrolerów ruchu lotniczego może też wpłynąć na klientów biur podróży. Jak przyznaje w rozmowie z Bankier.pl Radosław Damasiewicz, prezes Traveplanet.pl, według statystyk portalu co trzecia wycieczka w okresie majówki ma być realizowana właśnie z warszawskich portów. Jednocześnie dodaje, że same wyloty nie będą zagrożone. Jednak w przypadku powrotów może dojść do sytuacji, w której to po 1 maja br. lądowanie odbędzie się na innym lotnisku niż Lotnisko Chopina lub to w Modlinie.
– Pozostałe lotniska nie są zagrożone wstrzymaniem lub ograniczeniem lotów. Rozwiązanie awaryjne polega na przeniesieniu lotów po 1 maja na te właśnie lotniska. Byłyby to raczej loty powrotne niż wyloty na majówkę – tłumaczy Radosław Damasiewicz.
W przypadku wycieczek w późniejszym terminie, a które nie doszłyby do skutku, to klienci mogą liczyć na zwrot kosztów bezpośrednio od organizatora w ciągu 14 dni. Takie rozwiązanie reguluje ustawa o usługach turystycznych. Jednak część imprez sprzedawana jest z możliwością bezkosztowej zmiany terminu lub kierunku wyjazdu, co daje dodatkowe opcje klientom, którzy planowali wylot z Warszawy lub Modlina.
































































