"Wiele rodzin tu mieszka. Ne mieszkają tu rebelianci, tylko rodziny. Starsze kobiety, dzieci, tylko starsze kobiety. Nie ma to żadnych związków z wojną, z Kadafim" - mówi jeden z młodych mieszkańców Misraty.
Do portu w Misracie przybił statek Światowego Programu Żywnościowego, na którego pokładzie jest żywność, leki, trzy ambulanse medyczne i artykuły pierwszej potrzeby dla mieszkańców oblężonego miasta.
Libijska opozycja prosi NATO o większe zaangażowanie w operację przeciwko oddziałom Kadafiego. Reżim dyktatora próbował podsycać konflikty między ludnością arabską i Berberami, zamieszkującymi górzyste regiony kraju. wojna domowa zjednoczyła jednak te obie grupy - powstańcy arabscy i berberyjscy walczą ramię w ramię. Jeden z rebeliantów, Ali, mówi, że nalot NATO na górzysty region osłabił oddziały Kadafiego.
"Jeszcze nigdy nie było tu nalotów NATO. Ale dziś rano, kiedy uderzyli...teraz oni boją się NATO. To co on zrobił, to zjednoczył nas jeszcze bardziej" - powiedział.
Libijska telewizja państwowa poinformowała tymczasem, że mimo poniedziałkowego nocnego ostrzału NATO rezydencji Muammara Kadafiego przywódca ma się dobrze i nadal "walczy o pokój i demokrację swojego kraju".
Źródło:IAR



























































