Po trzech spadkowych sesjach z rzędu środowa sesja na Wall Street przyniosła mocne odbicie. W zwyżkach przodowały spółki wzrostowe. Wynikami za I kwartał rozczarował bank JP Morgan Chase.


Była to dopiero druga wzrostowa sesja od przeszło tygodnia. Dow Jones urósł o 1,01% i zakończył dzień na poziomie 34 564,59 punktów. S&P500 zyskał 1,12% i osiągając wartość 4 446,59 pkt. przerwał trzysesyjną spadkową serię. Najlepszy był zwyżkujący o 2,03% Nasdaq (który ostatnio tracił najmocniej), finiszujący z wynikiem 13 643,59 pkt.
Drożały zwłaszcza akcje producentów półprzewodników, których branżowy indeks urósł o 2,4%. Akcje NVIDIA poszły w górę o 3,3%, Intela o 1,1%, a Texas Instruments o 1,2%. Z kolei w gronie 30 blue chipów brylowały walory Boeinga (3,8%), Wamlartu (2,7%) oraz American Express (2,4%).
Za to o ponad 3,2% przeceniono walory JP Morgan Chase. Największy bank Ameryki rozczarował inwestorów wynikami za I kwartał, tym samym niezbyt udanie inaugurując sezon wynikowy na Wall Street. Zysk na akcję w I kw. wyniósł 2,63 USD i był nie tylko o 42% niższy niż rok temu, ale też niższy od oczekiwanych przez analityków 2,72 USD. Zarząd JP Morgan zwalał winę na inflację oraz wojnę rosyjsko-ukraińską, która wymusiła utworzenie ponad 900 mln USD rezerw.
- Biorąc pod uwagę niezliczone trudności, z jakimi borykają się firmy w I kw. i pozostałej części tego roku, uważamy, że sezon sprawozdawczy w I kw. może wypaść słabo. Ale widzimy również, że może nie być aż tak zły, jak się obawiano, biorąc pod uwagę prawdopodobieństwo, że oczekiwania strony kupującej są znacznie niższe niż strony sprzedającej. Na razie trzymamy się naszej prognozy docelowego poziomu S&P 500 na koniec roku na 5.050 pkt. – powiedziała Lori Calvasina, szefowa amerykańskiej strategii kapitałowej w RBC.
Na odcinku makroekonomicznym otrzymaliśmy kolejne mocne uderzenie inflacyjne. Indeks cen producentów (inflacja PPI) w marcu był o 1,4% wyższy niż w lutym i aż o 11,2% wyższy niż przed rokiem. I nie chodzi tu tylko o drastyczny wzrost cen produktów naftowej czy żywności rolnych. Tzw. bazowa inflacja PPI wyniosła 1,0% mdm i 9,2% rdr, znacząco przekraczając prognozy ekonomistów (odpowiednio 0,5% mdm oraz 8,4% rdr). Takie dane w pewnym stopniu negują optymistyczny sygnał z wtorkowego raportu CPI, jakim była nieco słabsza inflacja bazowa.
- Rynek zareagował w podobny sposób, jak wczoraj w odpowiedzi na odczyt CPI. Oczywiście PPI na poziomie 11 proc. jest dla mnie oszałamiający, ale myślę, że narracja o szczytowej inflacji nadal się utrzymuje na rynku – powiedział Jack Ablin, partner założyciel Cresset Wealth.
Rynek w dalszym ciągu jest przekonany, że Fed wreszcie weźmie się do roboty i zacznie na serio zwalczać już niemal galopującą inflację. Na majowym posiedzeniu FOMC oczekiwana jest decyzja o podwyższeniu stopy funduszy federalnych o 50 pb. Kolejna podwyżka o 50 pb. spodziewana jest też w czerwcu. Łącznie do końca roku cena pieniądza w Rezerwie Federalnej ma wzrosnąć do 2,5-3,0%. Choć to wciąż znacznie mniej niż zalecają podręczniki (obecnie byłoby to ok. 10%), to jednak w poprzednim cyklu Fed potrzebował niemal trzech lat, aby osiągnąć poziomy oczekiwane na grudzień 2022.
KK/PAP


































































