Oczewiwana czy nieoczekiwana decyzja EBC?
Wydarzeniem dnia była decyzja Europejskiego Banku Centralnego pozostawiająca stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jak podają różnego rodzaju agencje informacyjne, rynek był bardzo zaskoczony tą decyzją. Dziwi mnie to troszkę, bo rynek pieniężny międzybankowy oczekiwał dokładnie takiej decyzji, jak zapadła (patrz moje wcześniejsze komentarz z rynku pieniężnego). Widoczne chłopaki pracujący w dealing roomie z działu Foreign Exchange mają zakaz komunikowania się z kolegami z działy Money Market ;-)
Zapewne stąd ta rozbieżność w oczekiwaniach...
No ale wypada napisać od czasu do czasu coś serio. Zastanawiam się jak długo czytelnicy będą tolerować mój styl pisania.
A teraz bardziej poważnie. W chwilę po ogłoszeniu decyzji EBC kurs euro gwałtownie stracił na wartości. Lecz w kolejnych godzinach handlu zaczął odzyskiwać wcześniejsze straty. O wnioskach płynących z teorii parytetu stóp procentowych napisałem już w dziale pieniężnym i nie będę się powtarzać. Jedyne co mogę powiedzieć jeszcze raz to to, że obecna sytuacja na rynku EUR/USD jest dla mnie nie zrozumiała. A w chwilach takich jak ta, gdy czegoś nie potrafię zrozumieć, to trzymam się od tego z daleka. Chyba naprawdę warto poczekać, aż rynek wreszcie zadecyduje w którą stronę powinien podążać. Dla mnie bliższą sercu i przekonaniom byłaby droga na północ, czy wzrost kursu euro. No ale z rynkiem się nie dyskutuję. Poczekam na rozwój wypadków.
Spójrzmy na naszą walutę. Jak to ładnie opisali inni komentatorzy i analitycy walutowi. Marazm i brak zdecydowania cechował dzisiejszy dzień na Foreksie. Nawet wyniki przetargu na obligacje dziesięcioletnie o zmiennej stopie procentowej nie dały żadnego impulsu. W sumie to dać nie mogły, bo jak pisałem w dziale pieniężnym wielkość oferty była mikroskopijna (200 milionów złotych) jak na rynek pieniężny (na giełdzie podaż w wysokości 200 milionów złotych mogłaby zachwiać rynkiem; to pokazuje jaka jest skala obydwu rynków - akcyjnego i pieniężnego...). Tak więc mamy brak zdecydowania i na naszym rynku i tak zapewne pozostanie już do świąt. Po świętach wypoczęci inwestorzy zagraniczni i krajowi przystąpią do handlu walutami z większym zapałem i wtedy będziemy mogli określić kto przeważa - kupujący, czy sprzedający złotówki.
Na dziś to koniec. Coś nie mam weny twórczej. Chyba się wypaliłem ostatnimi dwoma dłuższymi wywodami zamieszonymi w dziale pieniężnym. W piątek rano postaram się napisać coś ciekawego. Tym, którzy już nie przeczytają mojego komentarz piątkowego, życzę Wesołych Świat. (JM)

























































