OKI to szansa na rozwój polskiego rynku kapitałowego – powiedział PAP Michał Żuławiński ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Jego zdaniem, ich uruchomienie może doprowadzić do walki o klientów i presji na opłaty pobierane przez fundusze inwestycyjne.


W minionym tygodniu rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. W ramach OKI z podatku będą zwolnione m.in. inwestycje w akcje czy fundusze inwestycyjne do kwoty 100 tys. zł.
- OKI to krok w dobrą stronę i szansa na rozwój polskiego rynku kapitałowego – pod warunkiem, że rozwiązania, które ostatecznie zostaną wprowadzone w życie, będą proste i zrozumiałe dla milionów Polaków. Tę kwestię Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych akcentowało w czasie konsultacji publicznych projektu ustawy. OKI muszą być produktem masowym, który przyciągnie na giełdę osoby oszczędzające dziś głównie w bankach. Jeżeli treść ustawy lub jej wdrożenie w postaci konkretnych produktów w instytucjach finansowych okażą się zbyt skomplikowane, wówczas z OKI skorzystają głównie osoby, które już dziś są na rynku i potrafią się poruszać w jego meandrach – powiedział PAP koordynator ds. interwencji SII Michał Żuławiński.
Podkreślił, że celem OKI jest przyciągniecie na rynek dodatkowego kapitału. A to będzie możliwe - jak ocenił - jeśli konta staną się produktem wykorzystywanym masowo.
- Skalę napływu środków trudno szacować, ponieważ będzie on zależny zarówno od poziomu znajomości i zaufania do OKI – co będzie wprost powiązane zarówno z ich finalnym kształtem, jak i potrzebną akcją informacyjną na ich temat – jak również z sytuacją na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Pomocne mogą być doświadczenia płynące z PPK, które również potrzebowały pewnego czasu oraz sprzyjających warunków rynkowych, aby spotkać się z szerszym zainteresowaniem ze strony milionów uczestników – stwierdził przedstawiciel SII.

Wśród instytucji, które mogą najbardziej zyskać na OKI, są fundusze inwestycyjne. Jednym z problemów polskiego rynku kapitałowego są wysokie opłaty, pobierane przez te instytucje. Wprawdzie kilka lat temu zostały one obniżone rozporządzeniem Ministra Finansów, ale nadal należą do wysokich na tle innych krajów UE.
- OKI mogą zaostrzyć walkę o klientów, co w naturalny sposób wywrze presję cenową. Kluczowy jest jednak poziom wiedzy potencjalnych klientów, którzy muszą być świadomi wpływu poziomu kosztów na długoterminową stopę zwrotu z inwestycji. W tym kontekście wypada docenić wysiłki Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, który uruchomił porównywarkę funduszy inwestycyjnych. Z pewnością w związku z pojawieniem się OKI takich działań informacyjnych i edukacyjnych może być jeszcze więcej – powiedział Żuławiński.
W ramach OKI inwestycje w obligacje oszczędnościowe i lokaty będą zwolnione z podatku do kwoty 25 tys. zł, a inwestycje w akcje, jednostki funduszy inwestycyjnych czy obligacje inne niż strukturyzowane i oszczędnościowe – do 100 tys. zł. Powyżej tych kwot środki zgromadzone na OKI będą zwolnione z podatku, liczonego od ich wartości, którego stawka będzie wynosić 19 proc. wartości stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego obowiązującej 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy, ale stawka ta nie może być niższa niż 0,1 proc.
W pierwszym roku działania OKI, a więc w roku 2027 – stawka podatku od aktywów ma wynieść 0,85 proc. (PAP)
ms/ mrr/





























































