W stolicy Tajwanu - Tajpej odbyła się w poniedziałek inauguracja nowego prezydenta Lai Ching-te, którego Demokratyczna Partia Postępowa (DPP) zwyciężyła w styczniowych wyborach. Pekin odnosi się do Lai nieufnie.


Nowy prezydent został zaprzysiężony w rezydencji głowy państwa w centrum stolicy, przejmując władzę z rąk poprzedniczki Caj Ing-wen, która sprawowała ten urząd przez 8 lat.
Jak zauważają komentatorzy były to lata ekonomicznego i społecznego rozwoju mimo pandemii Covid-19 i narastających gróźb i presji militarnej ze strony Pekinu, który uważa Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję.
Lai przyjął gratulacje od czołowych polityków tajwańskich i przedstawicieli 12 państw, które utrzymują stosunki dyplomatyczne z Tajwanem. Jak zaznacza AP na inauguracji byli też obecni politycy z USA, Japonii i kilku państw europejskich.
Nowy prezydent rozpoczął karierę polityczną od urzędu burmistrza miasta Tajnan na południu wyspy, a następnie przez 4 lata był wiceprezydentem za kadencji Caj Ing-wen.

Reuter zauważa, że Lai rozpoczyna rządy w trudnej sytuacji wrogości i podejrzeń o "separatyzm" za strony Chin oraz podzielonego parlamentu, w którym ugrupowania opozycyjne wypatrują możliwości rzucenia mu wyzwania.
W ub. tygodniu Pekin oświadczył, że Lai będzie musiał wybrać "między pokojowym rozwojem i konfrontacją". Jak pisze Reuter oczekuje się, że Lai wyrazi gotowość dobrej woli w stosunkach z Chinami kontynentalnymi i wezwie do pokojowego współistnienia.
Lai Ching-te: przemówienie inauguracyjne
Nowy przywódca zaapelował do Pekinu o "podjęcie, wraz z Tajwanem, globalnej odpowiedzialności za ciężką pracę nad utrzymaniem pokoju i stabilności wokół Cieśniny Tajwańskiej i w regionie - tak, aby zapewnić światu brak strachu przed wybuchem wojny". "Pokój jest (dla nas) jedyną opcją, a dobrobyt - naszym celem" w perspektywie długookresowej - oświadczył Lai, cytowany przez agencję Reutera.
"Drodzy obywatele, naszym ideałem pozostaje dążenie do pokoju, ale nie możemy mieć złudzeń. Zanim Chiny zrezygnują z użycia siły w celu inwazji na Tajwan, (nasi) obywatele muszą zrozumieć jedno: nawet jeśli zaakceptujemy wszystkie roszczenia Chin i zrezygnujemy z naszej suwerenności, ambicje ChRL, by zaanektować Tajwan, nie znikną" - podkreślił prezydent.
Strona chińska, która w poprzednich miesiącach określała Laia mianem "separatysty", jeszcze nie zareagowała na ostatnie wypowiedzi tajwańskiego przywódcy - przekazał Reuters.
Lai Ching-te zwyciężył 13 stycznia br. w wyborach prezydenckich. Nowy przywódca zastąpił na stanowisku dotychczasową prezydent Tsai Ing-wen, która sprawowała urząd od 2016 roku.
Lai przyjął gratulacje od czołowych polityków tajwańskich i przedstawicieli 12 państw świata utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tajwanem. W inauguracji wzięli też udział politycy z USA, Japonii i kilku państw europejskich.
Nowy szef państwa rozpoczął karierę polityczną od urzędu burmistrza miasta Tajnan na południu wyspy, a następnie przez cztery lata był wiceprezydentem za kadencji Tsai Ing-wen.
W ubiegłym tygodniu władze w Pekinie oświadczyły, że Lai będzie musiał wybrać "między pokojowym rozwojem i konfrontacją". Jak podkreślił Reuters, oczekuje się, że Lai wyrazi gotowość dobrej woli w stosunkach z Chinami kontynentalnymi i opowie się za pokojowym współistnieniem w relacjach z ChRL.(PAP)
szm/ akl/ jm/






























































