Podpisane niedawno porozumienie o wolnym handlu (FTA) między Unią Europejską a Indiami tworzy jedną z największych stref wolnego handlu na świecie. Nie tylko znacznie ułatwi wymianę towarów i usług między dwoma wielkimi rynkami, ale też może wpłynąć na unijny rynek pracy. Sprawdziliśmy, co może zmienić się dla polskich pracodawców i zatrudnionych w związku z nowym międzynarodowym porozumieniem.


Głównym założeniem umowy o wolnym handlu (FTA) między Unią Europejską a Indiami z 27 stycznia 2026 roku jest zniesienie barier celnych i regulacyjnych, które dotychczas ograniczały wymianę towarów i usług. Porozumienie zakłada szeroką liberalizację obu obszarów – Unia Europejska zrezygnuje z ceł na ponad 97 proc. importu z Indii, natomiast Indie znoszą opłaty na 96,6 proc. produktów sprowadzanych z Europy. W praktyce oznacza to znaczące obniżenie lub całkowitą eliminację ceł na kluczowe kategorie towarów, takie jak maszyny, pojazdy, sprzęt lotniczy, farmaceutyki czy produkty chemiczne. Cło na samochody z Europy zmniejszy się z 110 proc. do 10 proc., a części motoryzacyjne zostaną objęte zerową stawką. Jednocześnie Indie po raz pierwszy w tak szerokim zakresie otwierają swój rynek usług obejmujący m.in. sektor finansowy, telekomunikacyjny, transport morski i usługi profesjonalne. Rosnąca skala wymiany handlowej przełoży się na rozwój logistyki, transportu i spedycji oraz popyt na wyspecjalizowane usługi doradcze, prawne i podatkowe.
Nowe możliwości dla polskich firm i rynku pracy
Ostatecznie podpisane porozumienie stanie się impulsem nie tylko dla wzrostu eksportu, ale także dla znacznego rozszerzenia współpracy między firmami z UE i Indii. Choć umowa dotyczy przede wszystkim handlu, jej wpływ może wykraczać poza przepływ towarów i usług, oddziałując także na rynek pracy i dostęp do talentów.
Według Komisji Europejskiej, handel z Indiami już teraz wspiera około 800 tys. miejsc pracy w UE, a porozumienie ma ten efekt wzmocnić. Tańszy dostęp do rynku indyjskiego może przełożyć się na wzrost zamówień i zatrudnienia w przemyśle maszynowym, elektromaszynowym, chemicznym, farmaceutycznym czy spożywczym.
Na uproszczeniu procedur skorzystają również MŚP, dla których barierą były dotąd koszty i złożoność wejścia na indyjski rynek. Stabilniejsze zasady handlu i mniejsza biurokracja mogą zachęcić kolejne firmy do ekspansji, a co za tym idzie, również zwiększyć zapotrzebowanie na nowych pracowników.

Szansa na większą mobilność pracowników
Poza ułatwieniami celnymi i handlowymi, porozumienie zakłada wprowadzenie procedur umożliwiających większą mobilność zawodową pracowników Indii i UE. Krótkoterminowe delegacje, transfery wewnątrzkorporacyjne oraz współpraca projektowa staną się łatwiej dostępne, zwłaszcza w sektorach takich jak IT, inżynieria, doradztwo czy usługi profesjonalne. Tego rodzaju ułatwienia mogą doprowadzić do częstszych transferów wysoko wykwalifikowanych specjalistów z Indii do Polski.
Jak twierdzi Piotr Skierkowski, ekspert rynku pracy w ManpowerGroup Polska, wdrożenie umowy o wolnym handlu (FTA) między Unią Europejską a Indiami przyniesie istotne zmiany na europejskim, w tym polskim, rynku pracy, koncentrując się głównie na wysokich kwalifikacjach i sektorach eksportowych.
– Szacuje się, że wzrost eksportu do Indii, który do roku 2032 ma się podwoić w skali UE, wesprze rozwój zatrudnienia w Polsce – mówi Bankier.pl Piotr Skierkowski. – Największy wzrost zapotrzebowania na pracowników przewiduje się w przemyśle maszynowym, chemicznym, kosmetycznym oraz spożywczym, które zyskają łatwiejszy dostęp do rynku indyjskiego dzięki zniesieniu 90 proc. ceł. Możliwa jest także poprawa w sektorze motoryzacyjnym, dzięki zniesieniu aż 110 proc. cła na samochody.
Polska kluczowym hubem obsługi projektów?
Również zdaniem Włodzimierza Kucharczuka, Project Managera w Smart Solutions HR, bilans dla rynku pracy może być pozytywny.
– Powstaną nowe miejsca pracy w takich sektorach jak eksport, logistyka, usługi biznesowe, doradztwo prawne i podatkowe, technologie oraz projekty międzynarodowe. Zwiększona mobilność specjalistów, szczególnie w branży IT i inżynierii, z jednej strony wpłynie na konkurencję w obszarze pozyskiwania talentów, a z drugiej przyspieszy transfer wiedzy – uważa Włodzimierz Kucharczuk. – Dzięki relatywnie atrakcyjnym kosztom pracy, Polska ma szansę stać się kluczowym hubem dla obsługi projektów między UE a Indiami.
Pracownicy z Indii mają otwartą drogę do Europy?
Zdaniem eksperta Manpower umowa otwiera także europejski rynek pracy dla specjalistów z Indii, choć w tym obszarze są dodatkowe uwarunkowania.
– Porozumienie przewiduje uproszczenie procedur dla specjalistów i studentów oraz wprowadzenie tzw. „mobility pathway”. Głównym celem jest przyciągnięcie talentów z obszaru sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa i inżynierii danych, aby załatać luki kompetencyjne w Europie – twierdzi Piotr Skierkowski. – Umowa wspiera także mobilność akademicką, co ma zachęcić indyjskich studentów do podejmowania nauki i późniejszej pracy w Polsce. Dokument skupia się na tzw. „białych kołnierzykach”, natomiast pracownicy o niskich kwalifikacjach nadal podlegają standardowym, restrykcyjnym przepisom krajowym. Firmy będą mogły również łatwiej delegować pracowników z Indii do swoich polskich oddziałów na określony czas.
Obawy przed „zalewem” rynku przez Hindusów są bezpodstawne?
Jak zaznacza Włodzimierz Kucharczuk, ułatwienie procedur nie oznacza całkowitego otwarcia granic ani automatycznego dostępu do rynków pracy państw UE.
– Krajowe przepisy wizowe i pracownicze, w tym polskie regulacje dotyczące zezwoleń na pracę, pozostają w mocy – tłumaczy specjalista Smart Solutions HR. – Mimo to skala porozumienia rodzi pytania o potencjalny wpływ na zatrudnienie w Polsce i obawy przed „zalewem” rynku pracownikami z Indii. Naszym zdaniem nie ma powodu do obaw. Porozumienie nie umożliwia masowej migracji zarobkowej, a raczej wprowadzi intensyfikację współpracy między pracownikami obu narodowości – podkreśla ekspert.
Prawie 11 proc. zagranicznych pracowników pochodzi z Indii
Według danych zawartych w raporcie „Cudzoziemcy na polskim rynku pracy. Jak biznes ocenia współpracę z pracownikami z zagranicy” opracowanym przez Smart Solutions HR, niemal 11 proc. wszystkich zatrudnionych w Polsce obcokrajowców stanowią pracownicy z Indii, co oznacza, że już teraz są ważną częścią polskiego rynku pracy. Ułatwienia wizowe mogą nieznacznie zwiększyć liczbę indyjskich specjalistów tymczasowo pracujących w UE – głównie w branżach wysokich technologii. W praktyce chodzi jednak o współpracę projektową i outsourcing wybranych procesów niż pełnoprawne zatrudnienie.
– Taki stan rzeczy w perspektywie długoterminowej powinien mieć pozytywne skutki dla rozwoju polskiej branży IT, w której aktualnie zauważamy pewien przestój. Aby utrzymać konkurencyjność, będzie musiała przesuwać się w stronę usług wysokiej wartości dodanej – cyberbezpieczeństwa, analityki danych czy zaawansowanego rozwoju oprogramowania. To z kolej może stworzyć popyt na rodzimych specjalistów – uważa przedstawiciel Smart Solutions HR.
Będą ręce do pracy tam, gdzie ich brakuje
Zdaniem Piotra Skierkowskiego, napływ specjalistów z Indii pomoże polskim firmom technologicznym w realizacji projektów, na które brakuje rąk do pracy w kraju.
– Istnieje oczywiście pewne ryzyko zwiększonej konkurencji w branży IT oraz Hi-Tech, co może hamować wzrost płac w niektórych segmentach, choć prognozy wskazują na ogólny, niewielki, ale jednak wzrost wynagrodzeń realnych w całej UE - o około 0,1–0,2 proc.
Współpraca z indyjskimi centrami R&D i napływ talentów może przyspieszyć cyfryzację polskiej gospodarki a wypełnienie luk kompetencyjnych w pewnych obszarach powinno pozytywnie wpłynąć na dalszych rozwój gospodarczy oraz atrakcyjność inwestycyjną naszego kraju – podsumowuje ekspert.





























































