Nieobowiązkowe, ale zalecane. Uwaga na ubezpieczenia NNW w szkole

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Niby nieobowiązkowa, a jednak „zalecana” lub „wskazana” – z takim przekazem w ostatnich dniach spotkało się wielu rodziców najmłodszych uczniów. Tak jak w poprzednich latach przypominamy – ubezpieczenie NNW sprzedawane w szkołach nie jest obowiązkowe, a źle wydane 30 czy 50 zł może spowodować daleko większe straty.

„Szanowni Rodzice, uprzejmie informujemy, że umowa ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków dzieci i młodzieży szkolnej na terenie szkoły, jak również w przypadku organizowania imprez i wycieczek szkolnych w kraju, kończy się z dniem 31 sierpnia 2015 r.  W roku szkolnym 2015/16 należy zawrzeć nową umowę. Jest to dobrowolna umowa ubezpieczenia i może być zawierana wyłącznie z woli rodziców. Ubezpieczenie jest dowolne ale ze względu na zdarzające się wypadki zalecane jest jego zawarcie” – pisze na swojej stronie internetowej jedna z pomorskich szkół podstawowych, co dla wielu rodziców może być jasną wskazówką jak należy postąpić.

Prawdziwa lista zakupów w ramach wyprawki przedszkolnej dla 4-latka
Prawdziwa lista zakupów w ramach wyprawki przedszkolnej dla 4-latka (Bankier.pl)

Podobnie oczywisty krok sugerować może komunikat jednej ze szkół podstawowych we Wrocławiu: „Zapraszam też do zapoznania się z ofertą ubezpieczeniową, którą dla naszej szkoły wybrała Rada Rodziców”. Bo przecież jeśli Rada Rodziców wybrała, to z tym się nie dyskutuje – gotów pomyśleć co któryś mniej świadomy rodzic. Bardziej dobitny przekaz zamieszcza na swoje stronie szkoła podstawowa niedaleko Węglińca: „Do dnia 15 października 2015r. należy uregulować składkę za ubezpieczenie NNW w kwocie 32,00zł. Wpłaty należy dokonać w sekretariacie szkoły”. Dodać jednak należy, że w dalszej części pojawia się komunikat „Uczniowie ubezpieczeni w innej firmie proszeni są o złożenie oświadczenia”. Zawsze jednak jest szansa, że część rodziców nie doczyta wiadomości do końca.  

To przykładowe ogłoszenia, w przypadku wielu stron internetowych placówek edukacyjnych na szczęście wyraźnie zaznacza się, że uczniowie „mogą być ubezpieczeni” czy że proponuje się ofertę „dobrowolnego ubezpieczenia”. Ale oficjalny przekaz w internecie to jedno – na www szkół nie zaglądają przecież wszyscy rodzice. Prawie wszyscy za to stawiają się na pierwszych zebraniach dzieci rozpoczynających szkołę. Od tego w jaki sposób zostanie zaprezentowana im oferta ubezpieczenia NNW w jednakowej dla wszystkich składce, będzie zależał sprzedażowy sukces. Część osób po takim spotkaniu wróci z listą zakupów do wyprawki szkolnej, którą przekaże drugiemu rodzicowi. W efekcie wiele osób przez nieuwagę, roztargnienie lub zwyczajnie niewiedzę zapłaci składkę za ubezpieczenie, którego zakresu nie zna, w dodatku ciesząc się, że z myślą o dobru dziecka, nie wyda zbyt wiele.

Tymczasem zarówno media, jak instytucje publiczne zajmujące się kwestiami konsumenckimi co roku pod koniec wakacji przypominają: ubezpieczenie NNW dla dziecka nie jest obowiązkowe w szkole. Za podobną kwotę można ubezpieczyć ucznia na własną rękę, bardziej świadomie dobierając zakres ochrony ubezpieczeniowej. Czy warto zadać sobie trud?

Pułapka szkolnego ubezpieczenia

Warto. Przede wszystkim ze względu na dobro dziecka. O zakresie ochrony  w ramach ubezpieczenia NNW ze szkoły pisaliśmy już na łamach Bankier.pl wielokrotnie. –  (…) w efekcie każe dziecko posiada taką samą ochronę, podczas gdy potrzeby pozostają różne. Weźmy pod uwagę choćby zainteresowania malucha. Dziecko, które trenuje karate czy gra w sekcji piłki nożnej, jest bardziej narażone na kontuzje i potrzebuje ubezpieczenia przewidującego więcej wypadków niż to, które całe dnie spędza przy komputerze. Tymczasem w sytuacji wyczynowego uprawiania sportu lub spędzania wolnego czasu w niekonwencjonalny sposób, np. skacząc na bungee, ubezpieczyciel może nie chcieć wziąć na siebie odpowiedzialności za zdrowie i życie nastolatka. Podobnie w kwestii zdrowia – wielu ubezpieczycieli nie wypłaci odszkodowania za wypadek wynikły wskutek wrodzonej wady serca czy przewlekłej choroby, na którą cierpi uczeń. Nie oznacza to jednak, że w ten sposób postąpią wszystkie z nich. Dlatego zwyczajnie opłaca się poświęcić chwilę na lekturę ofert kilku ubezpieczycieli, tak by wybrać najlepiej dopasowaną do potrzeb dziecka.

Co sprawdzić? Oprócz odniesienia zakresu ochrony do stopnia aktywności czy stanu zdrowia własnego dziecka, obejrzeć tabele zamieszczone w treści Ogólnych Warunków Ubezpieczenia. To zestawienie wysokości świadczeń w zależności od poniesionego urazu - od złamania zęba, przez skręconą nogę po poważne urazy zagrażające życiu. Im wyżej wyceniono dany uraz, tym większe byłoby odszkodowanie. Procentowe wartości nijak się jednak nie mają do kwot, które w razie zdarzenia losowego przekaże ubezpieczyciel, wysokość świadczenia zależeć będzie od sumy ubezpieczenia - tej samej, która stanowi o kwocie (najchętniej jak najniższej) opłacanej przez rodzica składki.

Czy ubezpieczyciel będzie poczuwał się do odpowiedzialności, gdy do wypadku dojdzie nie tylko na terenie placówki edukacyjnej, ale także w drodze do szkoły? Odpowiedź na to pytanie także pada w OWU. Podobnie jak lista wyłączeń odpowiedzialności - te występują zawsze, zawsze też powinno się sprawdzić ich zakres.

30 czy 50 zł rocznej składki to nie majątek. Może jednak przynieść całkiem dużo strat, jeśli zostanie wydane na marne. Stanie się tak, gdy nieświadomy rodzic zapłaci za dziurawy produkt. Taki, który nie zadziała i nie pokryje wydatków na kosztowne leczenie w razie ewentualnego wypadku dziecka.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~NWUcznia_pl

Na początku roku szkolnego nauczyciele poproszą o opłacenie składki na ubezpieczenie NNW. Niestety nie wszyscy rodzice wiedzą, że ubezpieczenie takie jest dobrowolne. Szkoła nie informuje jakie kryteria były brane pod uwagę przy wyborze polisy grupowej. Rodzice powinni znać swoje prawa i pamiętać, że decyzja o zakupie polisy NNW zależy wyłącznie od nich i nic nie może zostać im narzucone. To oni wybierają ubezpieczyciela i oferowany przez niego pakiet spełniającego potrzeby ich dziecka. W końcu to oni finansują składkę, więc powinni wiedzieć, za co płacą. Można ofertę porównać na nwucznia.pl

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 2 ~Kika

W szkole U mojego dziecka jest obowiązkowe gdyż przez to ze go nie zapłaciliśmy szkoła odmówiła dziecku wyjazdu do kina

! Odpowiedz
0 1 ~NWUcznia_pl

Lepiej samemu ubezpieczyć dziecko, niż grupowo w szkole. Tak postępuje coraz więcej rodziców, bo za taką samą składkę co w szkole można kupić indywidualnie dużo lepsze ubezpieczenie, tj. z wyższą sumą ubezpieczenia i szerszym zakresem ochrony. Porównać można na nwucznia.pl

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 ~celina

Dlatego moim dzieciom wybrałam compensę, nauczyciel najpierw oponował, że nie można. Ale kazałam mu pokazać, gdzie to jest napisane. A jak nie wie, to niech mi sam się podpisze pod oświadczeniem, że to jest obowiązkowe. Oczywiście tego nie zrobił, a ja mam pewność, że dziewczynki w razie czego będą miały odszkodowanie adekwatne do tego, co płacimy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Matylda

Też tak zrobiłam chociaż do tej pory myślałam że takie ubezpieczenie w szkole jest obowiązkowe.

! Odpowiedz
3 0 ~lenia

Ja już od dwóch lat sama ubezpieczam syna w compensie. Na początku było trudno przekonać nauczycielkę, że nie będę wykupywała polisę, ale postawiłam na swoim. W końcu wiem, za co płacę.

! Odpowiedz
2 2 ~maria

Aida jaką składkę płacisz? Ja chcę mojego małego sama ubezpieczyć, skoro ze szkoły nie muszę.

! Odpowiedz
2 2 ~Aida

A nie lepiej samemu zapłacić i wiedzieć przynajmniej za co i jakiej firmie? Lepiej. Ja tak już zrobiłam w zeszłym roku, nie oglądam się na szkolę tylko całą rodzinę, włącznie z dzieciakami ubezpieczyłam w Compensie.

! Odpowiedz
4 2 ~Ryniu

Nie można wiedzieć, tak dokładnie ile firmy ubezpieczeniowe tak naprawdę wypłacą w razie nieszczęśliwego wypadku i nie dajmy wiary w to ile piszą na umowie zawartej z Wami rodzicami ważne jest to ile dostaniemy w razie nieszczęścia na tzw rękę. MÓJ kolega z ubezpieczenia nie dostałem nic, bo jego dziecko nie uczestniczyło bezpośrednio w wypadku, i do dziś nie wiadomo dlaczego tak stwierdzono?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl