Niemiecki kanclerz Friedrich Merz pytany w sobotę w Sztokholmie o zmniejszenie obecności wojsk amerykańskich w Niemczech ocenił, że siła NATO nie zależy tylko od liczby żołnierzy, ale także od jedności i celu.


– Ta jedność nadal istnieje – podkreślił Merz, odpowiadając dziennikarzom.
Merz, będący liderem centroprawicowej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), został zaproszony przez premiera Szwecji Ulfa Kristerssona do Sztokholmu na kongres Umiarkowanej Partii Koalicyjnej, której przewodzi Kristersson. Oba ugrupowania mają podobny profil.
Według szwedzkiego premiera „Szwecja i Niemcy, wraz z krajami nordyckimi, bałtyckimi oraz Polską, tworzą coś, co można by określić mianem północnej wspólnoty bezpieczeństwa Europy”. – Ta społeczność jest dziś silniejsza niż rok temu i będzie jeszcze mocniejsza za rok – powiedział Kristersson.
Wtórował mu Merz, przypominając, że „musimy być gotowi i zdolni do obrony, jeśli chcemy zachować pokój w przyszłości”. – Podobnie jak Szwecja, Niemcy inwestują teraz duże środki w armię i potencjał wojskowy. To ogromne zadanie, ale nie mamy wyboru – przekonywał.

Merz, przemawiając w Sztokholmie do 2,5 tys. polityków i sympatyków Umiarkowanej Partii Koalicyjnej w obchodzony w sobotę Dzień Europy, pochwalił politykę Kristerssona jako korzystną dla Szwecji i Unii Europejskiej.
Według niemieckiego kanclerza zapoczątkowane w 2022 r. reformy szwedzkiego rządu, polegające na walce z przestępczością, nielegalną migracją oraz odbudowie silnej armii, mogą być wzorem do naśladowania. – Obaj wiemy, ja i Ulf (Kristersson), że musimy w naszych krajach zrobić więcej, aby nasze społeczeństwa mogły nadal cieszyć się wolnością i dobrobytem – mówił Merz.
W Szwecji wybory parlamentarne odbędą się na początku września.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)
zys/ kar/



























































