Eksperci z niemieckich instytucji finansowych są zgodni, że zarówno brytyjską gospodarkę jak i walutę czeka nieciekawa przyszłość. Negatywne przepowiednie dla Albionu stały się już tak powszechne, że niemal w ciemno można zakładać ich nietrafność.


Czerwcowa ankieta instytutu ZEW na grupie 210 analityków finansowych przyniosła niewiele ciekawych wniosków. Większość ankietowanych ekspertów nadal sądzi, że sytuacja ekonomiczna Niemiec jest dobra i że się nie pogorszy.
Podobny – choć w nieco mniejszym stopniu – optymizm dotyczy pozostałych wielkich gospodarek rozwiniętych. Rynki akcji nadal mają rosnąć, stopy procentowe pójść w górę, dolar raczej powinien zyskiwać względem euro, a ropa naftowa nie powinna już drożeć. Taki konsensus z grubsza utrzymuje się od wielu miesięcy, przy czym nie widać tu przesadnie niebezpiecznej jednomyślności.
Z jednym wyjątkiem. Wielkiej Brytanii. Gdy chodzi o funta i gospodarkę Zjednoczonego Królestwa, niemieccy analitycy nagle stają się wielkimi pesymistami. Nie oni jedni. Negatywne oceny wobec unijnych rozłamowców dominują praktycznie na całym rynku finansowym. Czerwcowa ankieta ZEW jest tylko konkretnym potwierdzeniem panującego sentymentu.
Aż 63,5 proc. ankietowanych niemieckich ekspertów finansowych uważa, że kondycja brytyjskiej gospodarki ulegnie pogorszeniu w ciągu następnego półrocza. To rzadko spotykany pesymizm w tej grupie społecznej, zwykle słynącej z optymizmu. Co ciekawe, niemal rok temu – w lipcu 2016 roku – gospodarczą katastrofę Wielkiej Brytanii wróżyło aż 78,1 proc. ankietowanych niemieckich analityków!

Jak wiemy, przez ten czas Wyspa ani nie zapadła się pod wody Atlantyku, ani nawet nie odczuła istotnych perturbacji ekonomicznych. Brytyjski PKB rósł w tempie ponad 2 proc. rocznie, czyli szybciej niż niemiecki. Stopa bezrobocia w Zjednoczonym Królestwie spadła do poziomów sprzed 45 lat. Mimo to analitycy nie zmieniają prognoz i nadal oczekują spadku wartości funta względem euro – deprecjacji szterlinga oczekuje prawie dwie trzecie badanych ekspertów. Czyli prawie tyle samo co w lipcu 2016 roku – w pierwszej ankiecie po brexitowym referendum.
Krzysztof Kolany





























































