Pierwsze godziny czwartkowej sesji świetnie wpisywały się w obowiązujący w tym tygodniu na GPW scenariusz: nudę. Potem na scenie pojawił się jednak Mario Draghi.


W ostatnich dniach na indeksie polskich blue chipów brakowało nie tylko zmienności, ale i zdecydowania, indeks dryfował bowiem w bok. Dziś do godziny 15 krajobraz na rynku był podobny, od początku tygodnia wiadomym było jednak, że nastroje na rynku może odmienić Mario Draghi. I szef zlokalizowanego we Frankfurcie nad Menem Europejskiego Banku Centralnego rzeczywiście dał rynkom impuls. Był on jednak niedźwiedzi.
Stopy procentowe w strefie euro pozostały bez zmian, w trakcie konferencji prasowej prezes Mario Draghi był jednak nieco mniej „gołębi”, niż wynikać mogłoby to z komunikatu po posiedzeniu Rady Prezesów. Prezes EBC powiedział m.in., że na zakończonym dziś posiedzeniu nie dyskutowano o obniżce stóp już od teraz. Oczekiwania rynkowe zakładają zaś, że jeszcze za kadencji Draghiego EBC poluzuje politykę. Draghi z bankiem pożegna się w październiku.
Na wypowiedzi prezesa EBC mocno zareagował DAX. Ten, nawet, mimo iż z porannego odczytu Ifo wynikało, że niemiecka gospodarka ma się coraz gorzej, jeszcze około godziny 15 znajdował się ponad kreską. Po wypowiedziach Draghiego DAX znalazł się jednak przeszło 1,5 proc. poniżej kreski. Nastroje popsuły się także na innych europejskich giełdach, a dodatkowo pod kreską dzień rozpoczęły również indeksy amerykańskie.
Pod presją ugiął się i polski rynek. Dryfujący WIG20 w ślad za frankfurckim indeksem obrał kierunek na południe i ostatecznie sesję zakończył 1,1 proc. pod kreską. To dopiero druga sesja w powoli kończącym się lipcu, na której zmiana indeksu polskich blue chipów przekroczyła poziom 1 proc. Lepiej niż WIG20 poradziły sobie pozostałe główne indeksy GPW: WIG stracił 0,9 proc., mWIG 0,7 proc., sWIG zaś ledwie 0,2 proc. Mocniejsza reakcja większych spółek na bodźce z zewnątrz to jednak na GPW standard. Obroty na szerokim rynku wyniosły 687 mln zł.

JSW w górę, dalsze spadki Santandera
Najmocniejsze wzrosty wśród blue chipów zanotowały akcje JSW (+2,7 proc.). Za korzystne dla spółki mogło być uznane przez inwestorów ogłoszenie przez ArcelorMittal, że firma odkłada w czasie planowany na wrzesień postój części surowcowej w krakowskiej hucie. Arcelor to główny klient JSW, warto jednak pamiętać, że gdy Arcelor mówił o wygaszeniu krakowskiego pieca, JSW informowało, że nie będzie to miało wpływu na spółkę.
Poza JSW wzrosty osiągnęły jeszcze trzy spółki, żadnej nie udało się przekroczyć jednak poziomu 1 proc. Nawet Orange, które wczoraj wieczorem pokazało wyniki lepsze od oczekiwań, dziś zyskało ledwie 0,8 proc. Z kolei jego konkurent - Play - ze stratą 2,9 proc. przewodził spadkom w indeksie. Ponad 2 proc. straciły także akcje mBanku, PZU oraz CD Projektu. Spadki (-1,9 proc.) kontynuował także Santander, który przed wczorajszą sesją rozczarował inwestorów wynikami.
Ze spółek szerokiego rynku negatywnie wyróżniły się akcje Forte (spadek o 12,5 proc.) i TIM-u (o 10,8 proc.). Przed rozpoczęciem czwartkowej sesji Forte podało, że skonsolidowana EBITDA spółki według wstępnych szacunków wyniosła w II kw. 27 mln zł w stosunku do 35 mln zł przed rokiem.
Rosły z kolei notowania ZM Kania – o 3,5 proc. W środę wieczorem zakłady podały, że wniosły do Sądu Okręgowego w Katowicach pozew przeciwko Rubin Energy, w którym przedmiotem sporu objęte zostały zobowiązania tego podmiotu względem Kanii. Spółka jednak nadal znajduje się w sporych tarapatach, zaś jej koneksji z Rubinem do tej pory należycie nie wyjaśniono. Do pozwu należy więc podchodzić bardzo zachowawczo.
Adam Torchała





























































