"Ameryka nas pożąda. Chce naszej ziemi, naszych zasobów, naszej wody, naszego kraju. Nie są to czcze groźby. Prezydent Trump próbuje nas złamać, by Ameryka mogła nas posiadać, ale to się nie wydarzy. Nigdy" - mówił po wygranych wyborach premier Mark Carney.


- Jesteśmy już po szoku wywołanym amerykańską zdradą, ale nigdy nie powinniśmy zapomnieć tej lekcji. Musimy dbać o siebie, a przede wszystkim musimy dbać o siebie nawzajem - lider zwycięskiej partii. Tłum wiwatował.
Carney "odziedziczył" skomplikowaną sytuację geopolityczną i wewnętrzne rozdarcie. Były bankier wcześniej już przejął fotel premiera po tym, jak w zeszłym miesiącu Justin Trudeau zrezygnował. Na ostatniej wyborczej prostej mobilizował, mimo nieprzychylnych sondaży, opinię publiczną przeciwko groźbom prezydenta USA jakoby północny sąsiad miał stać się 51. stanem. Teraz wybory dały mu polityczną legitymację. Musi jednak stawić czoło wojnie handlowej, która grozi wywołaniem kryzysu gospodarczego, przez który wyparują miliony miejsc pracy. W tym celu powinien znaleźć inne rynki, poza USA, by zwiększyć dochody swojego kraju. A jest na co wydawać - znajduje się bowiem pod presją doprowadzenia (w końcu) do minimalnych progów wydatków wyznaczonych przez NATO. Do tego dochodzi źle oceniania sytuacja opieki zdrowotnej, mieszkalnictwa i bezdomności.
Z prognoz wynika, że po raz czwarty Kanadyjczycy powierzyli rządy w kraju Partii Liberalnej, która zdobyła 169 miejsc (o trzy mniej niż 172 potrzebne do rządzenia bez wsparcia innych ugrupowań). To oznacza, że konserwatyści nie złożyli broni.
Rządy Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Meksyku i innych pogratulowali Carneyowi zwycięstwa. Zadzwonił również Donald Trump. Panowie mieli rozmawiać o współpracy ich krajów jako dwóch niezależnych i suwerennych państw. Zapowiedzieli też szybkie spotkanie.

Kanada z rządem mniejszościowym
Kanadyjscy liberałowie uzyskali 169 miejsc w parlamencie w poniedziałkowych wyborach, a lider ugrupowania Mark Carney utworzy rząd mniejszościowy – podały we wtorek kanadyjskie media.
Media powołały się na stronę internetową Elections Canada, państwowej komisji wyborczej. Elections Canada po zliczeniu ponad 99 proc. głosów informowała we wtorek po południu, że liberałowie zajmą 169 miejsc, konserwatyści – 144, separatystyczny Bloc Quebecois - 22, lewicowa NDP – siedem, a Zieloni – jedno.
Do stworzenia większościowego rządu liberałom potrzebne byłyby 172 z 343 miejsc w parlamencie.
(PAP- lach/ kar/)
opr. aw




























































