Czy ta "umowa" jest umową?
PPT twierdzi, że skoro klient wpłacił jej pieniądze, to tym samym zaakceptował ofertę PPT z wszystkimi tego konsekwencjami - czyli z zawarciem umowy na 12 miesięcy, z automatycznym przedłużeniem na kolejny rok, jeśli przed jego rozpoczęciem klient od umowy nie odstąpi (patrz: ramka). Koncepcja PPT, na której opiera ona fakt zawarcia umowy jest dość prymitywna i łatwa do obalenia. W jaki bowiem sposób PPT chciałby w sądzie udowodnić, że klient zaakceptował "warunki umowy" znajdujące się na odwrotnej stronie formularza? PPT nie wymaga przecież, aby klient podpisał i odesłał jej zaakceptowaną przez siebie "umowę". To, że PPT jednostronnie nadaje wpłacie dokonanej przez nieświadomego niczego przedsiębiorcę określone skutki prawne (czyli zawarcie odpłatnej umowy) nie oznacza przecież, że do zawarcia jakiejkolwiek umowy dochodzi i że klient zaakceptował znajdujące się na odwrocie formularza "ogólne warunki umowy". Zawarcie umowy wymaga złożenia oświadczenia woli przez dwie strony. Zgodnie z art. 60 Kodeksu cywilnego, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny. Nie można przyjąć, aby zapłata firmie PPT kwoty 387,35 zł w sposób dostateczny ujawniała wolę zawarcia z nią umowy na warunkach zawartych na odwrotnej stronie formularza. Dodatkowym argumentem za tym, że do zawarcia umowy w ogóle nie doszło jest wprowadzający w błąd graficzny układ pisma. Do złudzenia przypomina on fakturę VAT Telekomunikacji Polskiej S.A. Osoby, które wpłaciły pieniądze są przekonane, że dokonały zapłaty za fakturę wystawioną przez firmę telekomunikacyjną za publikację danych w książce telefonicznej. Tymczasem pismo z PPT fakturą nie jest, nie ma na nim NIP-u nabywcy ani wyrazu "faktura".
Co więcej, osoby, które dały się nabrać i wpłaciły 387,35 zł mają w mojej ocenie spore szanse na uzyskanie korzystnego wyroku zasądzającego zwrot wpłaconej kwoty. Można bowiem uznać, że wpłata nastąpiła przez pomyłkę, z uwagi na łudzące podobieństwo do faktur TP S.A. Skoro stron nie wiązała ani nie wiąże żadna umowa, to wpłacona kwota jest świadczeniem nienależnym i podlega zwrotowi.
ReklamaZobacz także
UOKiK ostrzega

Przed działaniami PPT ostrzega też Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W jego opinii działania spółki mogą wprowadzać przedsiębiorców w błąd przede wszystkim co do rzeczywistego charakteru przesyłki oraz tożsamości nadawcy. Przedsiębiorcy, którzy w wyniku umowy zawartej z innym podmiotem gospodarczym ponieśli szkodę, swoich roszczeń mogą dochodzić jedynie na drodze sądowej - wskazuje UOKiK przypominając, że nie ma kompetencji do podejmowania działań w tej sprawie.
Tradycyjne formy oszustwa "na katalog"
Inne nieuczciwe firmy próbujące wyłudzić od przedsiębiorców pieniądze metodą "na reklamę w katalogu" działają w nieco bardziej "subtelny" sposób. Wysyłają mianowicie formularz, który swym układem i treścią sugeruje, że po jego wypełnieniu, podpisaniu i odesłaniu dane firmy zostaną za darmo umieszczone w katalogu czy na stronie internetowej. Bardzo małym drukiem ukryte jest kluczowe zdanie - że podpisując i odsyłając formularz zawiera się odpłatną umowę i zobowiązuje do zapłacenia kwoty ok. 800 - 900 euro rocznie, przy czym umowa obowiązuje przez 3 lata. Nieświadomi tego przedsiębiorcy podpisują i odsyłają formularz. Po pewnym czasie przychodzi faktura, po niej kolejne wezwania do zapłaty i coraz bardziej groźne pisma, w których przedsiębiorców ostrzega się, że w razie braku zapłaty sprawa zostanie skierowana do sądu. Wystarczy, że niewielki nawet procent osób ugnie się i zapłaci, by zapewnić pomysłodawcom spore zyski.
Na początku 2006 r. uaktywniła się w naszym kraju niemiecka firma DAD Deutscher Adressdienst GmbH, prowadząca "Polski Rejestr Internetowy". Jako pierwsza zaczęła ona na większą skalę wysyłać naszym przedsiębiorcom formularze w języku polskim. Wcześniej oferty kierowane do naszych firm były najczęściej w języku angielskim.
Osobom, które dały się w ten sposób nabrać, radzimy nie płacić. Proceder wyłudzania pieniędzy "na katalog" od lat znany jest w Europie. Nieuczciwe firmy zwyczajnie blefują grożąc kierowaniem spraw do sądów - w rzeczywistości tego nie robią, bo boją się porażki. Mimo iż polscy przedsiębiorcy otrzymują podobne oferty od lat i od lat dają się na nie nabrać, nie zdarzyło się jeszcze, aby którykolwiek z nich musiał bronić się w sądzie przed roszczeniami. Teoretycznie gdyby do takiego sporu doszło, to nieuczciwa firma dysponuje podpisanym przez klienta egzemplarzem "umowy". Z prawnego punktu widzenia można mieć wątpliwości, czy do zawarcia umowy rzeczywiście doszło. Jednak najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla osób, które dały się nabrać, jest wysłanie do nieuczciwej firmy listu poleconego. Informuje się w nim, że kwestionuje się sam fakt skutecznego zawarcia umowy, ale z ostrożności składa się oświadczenie o uchyleniu się od złożonego oświadczenia z powodu błędu wywołanego nieuczciwym działaniem drugiej strony.
Wpisując w wyszukiwarkę internetową nazwę firmy, która zaoferowała nam "reklamę" można znaleźć szczegółowe informacje na temat sposobu jej działalności i gotowe pisma, które przedsiębiorcy mogą wysłać w odpowiedzi na kolejne wezwania.
|
OGÓLNE WARUNKI UMOWY - Publikacje Polskiej Telefonii Sp. z o.o.
|
Gazeta Podatkowa Nr 304 z dnia 2006-12-07































































