W związku z kradzieżą historycznych klejnotów w Luwrze poszukiwane są cztery osoby; sprawcy byli zamaskowani i zbiegli na skuterach - poinformowała w niedzielę prokurator Paryża Laure Beccuau. Śledczy biorą pod uwagę hipotezę, że za kradzieżą stoi przestępczość zorganizowana. Dziennik „Le Parisien” podał, że do rabunku doszło w Galerii Apolla i że skradziono dziewięć przedmiotów, w tym: naszyjnik, broszę i diadem.


W Galerii Apolla (Galerie d' Apollon) eksponowane są klejnoty koronne francuskich władców. „Le Parisien” podał, powołując się na źródło w Luwrze, że słynny diaqment Regent, największy diament z kolekcji, nie został skradziony.
Do rabunku doszło około godz. 9.30 w niedzielę. Sprawcy przyjechali na skuterze i przedostali się do Luwru od strony Skewany, z miejsca, w którym trwają prace budowlane. Wykorzystali zewnętrzną windę towarową, by wejść przez okna, po czym zrabowali klejnoty z witryny i uciekli.
O kradzieży poinformowała oficjalnie, nie podając szczegółów, ministra kultury Francji Rachida Dati. Podkreśliła, że w napadzie nikt nie został ranny. „Jestem na miejscu wraz z ekipą muzeum i policją” – dodała. Muzeum poinformowało na X, że pozostanie w niedzielę zamknięte „z nadzwyczajnych powodów”.
Macron: Odzyskamy klejnoty, sprawcy kradzieży staną przed sądem
Prezydent Francji Emmanuel Macron zapewnił w wieczornej wypowiedzi dla radia, że klejnoty, które zostały zrabowane w niedzielę z Luwru zostaną odzyskane, a sprawcy zuchwałego napadu staną przed sądem.
- Odzyskamy (skradzione - PAP) dzieła, a sprawcy zostaną postawieni przed sądem - powiedział Macron. - Robi się wszystko, aby do tego doprowadzić - dodał. Szef państwa nazwał kradzież „atakiem na dziedzictwo, które szanujemy jako część naszej historii”.
Według ministerstwa kultury Francji w niedzielę rano z Galerie d'Apollon skradziono osiem bezcennych klejnotów. Jest wśród nich tiara cesarzowej Eugenii (żony Napoleona III) ozdobiona 2 tys. diamentów oraz dwa naszyjniki. Sprawcy zgubili lub porzucili podczas ucieczki koronę cesarzowej Eugenii.
Prokuratura: Czterech sprawców poszukiwanych w związku z kradzieżą klejnotów w Luwrze
Śledczy biorą pod uwagę hipotezę, że za kradzieżą stoi przestępczość zorganizowana. W mniejszym stopniu rozpatrywana jest ingerencja zagraniczna, choć nie jest ona całkiem wykluczona.

- Cele przestępczości zorganizowanej mogą być dwa: albo działanie na korzyść zleceniodawcy, albo chęć pozyskania cennych kamieni, by prowadzić operację ich „wyprania” - powiedziała Beccuau.
Według niej systemy alarmowe w Luwrze działały, ale dodała, że trzeba wyjaśnić, czy strażnicy słyszeli alarmy. Prokurator wspomniała przy tym, że sprawcy grozili strażnikom na miejscu narzędziami, których użyli do przecięcia witryn, gdzie znajdowały się klejnoty.
Beccuau potwierdziła oficjalnie, że złodzieje nie zrabowali słynnego diamentu Regent znajdującego się w tej samej sali - Galerii Apolla. Relacjonowała, że w śledztwo zaangażowano około 60 osób i zapewniła o „absolutnej determinacji” władz, by schwytać sprawców.
Ze swej strony ministerstwo kultury przekazało, że w momencie włamania zadziałały alarmy umieszczone na oknie galerii i w dwóch witrynach, gdzie znajdowały się klejnoty. Pięciu pracowników muzeum znajdujących się w sali i w przyległych pomieszczeniach podjęło działania, by ostrzec siły porządkowe i zapewnić ewakuację zwiedzających - podał resort. Ministerstwo dodało, że dzięki tej interwencji sprawcy rzucili się do ucieczki pozostawiając sprzęt, którym się posługiwali przy włamaniu.
Ministerstwo kultury poinformowało oficjalnie w niedzielę wieczorem, że skradziono osiem przedmiotów, których wartość historyczna jest bezcenna. Dziewiąty przedmiot, korona cesarzowej Eugenii została odnaleziona; sprawcy porzucili ją podczas ucieczki.
Jeden ze skradzionych klejnotów, brosza w kształcie kokardy, należąca do cesarzowej Eugenii, została kupiona przez Luwr w 2008 roku za 6,72 mln euro.
Kradzieży dokonano w zaledwie... 7 minut
Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował w niedzielę, że sprawców kradzieży dokonanej w Luwrze było trzech bądź czterech; kradzież zajęła okolo siedmiu minut. Zrabowane klejnoty miały nieocenioną wartość, chodzi o prawdziwe dziedzictwo kulturowe - powiedział mninister.
Nunez poinformował, że sprawcy dostali się do muzeum z zewnątrz za pomocą podnośnika, który znajdował się na ciężarówce, a następnie wtargnęli do Galerii Apolla, gdzie ich celem były dwie witryny. Podkreślił, że w sposób wyraźny była to grupa doświadczona, która działała bardzo szybko.
W Galerii Apolla (Galerie d' Apollon) eksponowane są klejnoty koronne francuskich władców.
Dziennik „Le Parisien” podał, że w niedzielę rano skradziono dziewięć przedmiotów, w tym: naszyjnik, broszę i diadem. Powołując się na źródło w Luwrze dziennik dodał, że słynny diament Regent, największy kamień z kolekcji, nie został skradziony.
O kradzieży w Luwrze poinformowała najpierw oficjalnie, nie podając szczegółów, ministra kultury Francji Rachida Dati. Podkreśliła, że w napadzie nikt nie został ranny. „Jestem na miejscu wraz z ekipą muzeum i policją” – dodała. Muzeum poinformowało na X, że pozostanie w niedzielę zamknięte „z nadzwyczajnych powodów”.
"Bezcenne dziedzictwo"
Ministerstwo kultury Francji oświadczyło w niedzielę w komunikacie, że z Luwru skradziono osiem przedmiotów, których wartość historyczna jest bezcenna. Dziewiąty przedmiot, korona cesarzowej Eugenii została odnaleziona; sprawcy porzucili ją podczas ucieczki.
Resort poinformował, że sprawcy włamali się do dwóch gablot i że badany jest stan odnalezionej korony.
Media przekazały, że skradziono trzy przedmioty z kolekcji biżuterii należącego do królowych, Marii Amelii (żony króla Ludwika Filipa I) i Hortensji (matki Napoleona III). Jest to diadem, naszyjnik z szafirów i kolczyki z szafirami.
Łupem złodziei padły także naszyjnik ze szmaragdów i para kolczyków ze szmaragdami z kompletu biżuterii cesarzowej Marii Ludwiki (żony Napoleona I).
Trzy kolejne przedmioty pochodziły z kolekcji cesarzowej Eugenii (żony Napoleona III), chodzi o broszkę zwaną „relikwiarzem”, diadem i kokardę (broszę). Złodzieje zabrali również odnalezioną koronę, wykonaną ze złota, brylantów i szmaragdów. (PAP)
Jeden z klejnotów znaleziony, a w zasadzie zgubiony
Ministra kultury Francji Rachida Dati poinformowała, że jeden z klejnotów skradzionych w niedzielę rano z Luwru podczas spektakularnego rabunku został odnaleziony w pobliżu muzeum. Stacja BFMTV podała, że chodzi o koronę cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III.
Wcześniej pojawiły się sprzeczne doniesienia, mówiące o klejnotach cesarzowej Eugenii bądź Marii Ludwiki, żony Napoleona I. Media podały również, że klejnot został uszkodzony.
Dati nie wyjaśniła, o jaki eksponat chodzi. Powiedziała, że jest on obecnie poddawany ocenie i wyraziła przypuszczenie, że został porzucony przez złodziei podczas ucieczki. Zastrzegła, że wciąż trwają ekspertyzy mające na celu identyfikację skradzionych przedmiotów.
Według doniesień medialnych skradzionych zostało mniej niż 10 klejnotów.
Według portalu dziennika „Le Parisien” celem złodziei była kolekcja składająca się z 23 przedmiotów, obejmująca klejnoty datujące się sprzed Rewolucji Francuskiej z 1789 roku, w tym słynny diament Regent, klejnoty z czasów Pierwszego Cesarstwa, czyli związane z Napoleonem I, Drugiego Cesarstwa, czyli rządami Napoleona III, a także z lat między tymi okresami historycznymi.
Diament Regent nie został skradziony - podał portal, powołując się na źródło w Luwrze. Wśród klejnotów eksponowanych w tym miejscu są również dwa inne słynne diamenty - Sancy i Hortensia.
Klejnoty „absolutnie nie do sprzedania”?
Alexandre Giquello, szef paryskiego domu aukcyjnego Drouot, powiedział w niedzielę, że klejnotów zrabowanych z Luwru nie da się sprzedać w ich obecnym stanie i mogą one zostać zniszczone dla złota i kamieni szlachetnych. Jego zdaniem wartość rynkowa klejnotów jest nieporównywalna z ich wartością historyczną.
- Wartość rynkowa tych obiektów, które prawdopodobnie zostaną zniszczone w celu pozyskania z nich z jednej strony - złota, z drugiej - diamentów czy kamieni szlachetnych, jest nieporównywalna z wartością historyczną takich klejnotów, ich wartością jako dziedzictwa i wartością uniwersalną - powiedział Giquello w telewizji LCI.
Podkreślił, że w obecnym stanie przedmioty te są „absolutnie nie do sprzedania”. Wyraził obawę, że ozdoby mogą zostać przetopione.
Szefowa Luwru Laurence des Cars w liście do pracowników podkreśliła, że sprawcy włamania działali szybko, dokładnie i brutalnie, co jest sygnałem, że muzea stały się celem grup przestępczych specjalizujących się w przemycie dzieł sztuki. W zetknięciu z taką przestępczością „nasze muzea nie są już świątyniami” - oceniła.
Z Paryża Anna Wróbel
awl/ ap/ awl/ ap/































































