Największa na świecie giełda kryptowalut Binance i jej szef Changpeng Zhao przyznali się, że dopuszczali do prania brudnych pieniędzy, omijania sankcji i innych nielegalnych czynności w ramach ugody z amerykańskim rządem. Zhao usłyszy zarzuty karne, zaś firma zapłaci ponad 4 mld dol. kary.


Jak ogłosili podczas wspólnej konferencji prasowej prokurator generalny Merrick Garland i szefowa resortu finansów Janet Yellen, ugoda jest wynikiem wieloletniego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w sprawie uchybień Binance dotyczących przepisów przeciwko praniu brudnych pieniędzy i innych przestępstw finansowych.
Wykazało ono, że firma świadomie przyjmowała pieniądze i obsługiwała klientów objętych sankcjami (w tym m.in. z Rosji, okupowanej Ukrainy, Korei Płn. i Iranu), hakerów wykorzystujących giełdę jako sposób na wypranie zysków z cyberokupu, osoby sprzedające dziecięcą pornografię, czy terrorystów z Al-Kaidy, Państwa Islamskiego i Hamasu. Firma miała przez lata umyślnie nie zgłaszać tych transakcji władzom.
Jak powiedział prokurator Garland, wiedza na ten temat była w firmie tak powszechna, że jeden z jej pracowników żartował, że slogan reklamowy Binance powinien brzmieć: "Jeśli pranie pieniędzy z narkotyków jest dla ciebie zbyt trudne w tych czasach - przyjdź do Binance". Garland dodał, że m.in. właśnie ze względu na obsługiwanie przestępców Binance stało się największą giełdą kryptowalut na świecie.
W oświadczeniu prokuratora generalnego podano również, że giełda naruszyła przepisy bankowe. Amerykańskie władze uznały, że Binance był zobowiązany do zarejestrowania się w FinCEN (Financial Crimes Enforcement Network) jako firma świadcząca usługi pieniężne oraz do stworzenia polityki przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Firma tego jednak nie zrobiła.

W ramach śledztwa wykazano także, że Binance kontynuował współpracę z wybranymi klientami ze Stanów Zjednoczonych, którzy obracali znacznymi środkami, pomimo że firma zapewniała o swoim wycofaniu się z tego rynku po nakazie z 2019 roku. Giełdzie zarzucono również, że nie wdrożyła kompleksowych metod identyfikacji klientów, a niektórych obsługiwała tylko po podaniu przez nich maila.
Gigantyczna kara dla Binance - CZ ustępuje
W ramach ugody, szef firmy Changpeng Zhao - chińsko-kanadyjski biznesmen znany jako "CZ" - i jej dyrektor odpowiedzialny za zgodność z regulacjami, Samuel Lim, usłyszeli zarzuty karne i przyznali się do winy. Zhao zrezygnował jednocześnie z zajmowanego stanowiska. Nowym dyrektorem generalnym Binance został Richard Teng, który do tej pory pełnił w firmie rolę dyrektora ds. regionalnych rynków.
Firma będzie musiała łącznie zapłacić 4,3 mld dolarów kary. Jest to jedna z największych kar dla korporacji w historii USA. Changpeng Zhao zgodził się zapłacić osobiście 50 mln dolarów.
W swoim oświadczeniu zamieszczonym na platformie X, Changpeng Zhao, napisał, że odejście nie było łatwe. Zaznaczył jednak, że giełda jest w dobrych rękach i będzie rozwijać się pod nowym zarządem. Były prezes Binance ujawnił, że zamierza zrobić sobie przerwę, a później wspierać start-upy zostając mniejszościowym udziałowcem w wybranych projektach. Nie zamierza budować już żadnej nowej firmy.
- Z dumą pragnę zauważyć, że w naszych ugodach zawartych z agencjami amerykańskimi nie pojawiły się zarzuty, że Binance sprzeniewierzył jakiekolwiek środki użytkowników, oraz nie zarzucono Binance udziału w jakichkolwiek manipulacjach na rynku. Fundusze są bezpieczne - skomentował na X ustępujący prezes Binance, Changpeng Zhao.
Today, I stepped down as CEO of Binance. Admittedly, it was not easy to let go emotionally. But I know it is the right thing to do. I made mistakes, and I must take responsibility. This is best for our community, for Binance, and for myself.
Binance is no longer a baby. It is…
— CZ 🔶 Binance (@cz_binance) November 21, 2023
Oskar Górzyński/ PAP/ mm



























































