Mianem "Złotego Wieku" w historii Polski zwykło się określać wiek XVI, kiedy Rzeczpospolita była jednym z największych i najpotężniejszych państw Starego Kontynentu. Zdaniem Marcina Piątkowskiego, ekonomisty Banku Światowego, dobre czasy dla Polski mogą powrócić.

Źródło: Thinkstock
W raporcie "Zapomnij o państwach BRIC, powitaj Nową Europę" Piątkowski kreśli historię gospodarczą Polski, począwszy właśnie od XVI wieku. Według przywołanych przez niego danych w 1500 r. średni PKB per capita w naszym rejonie stanowił średnio 62% tego wskaźnika w każdej z dwunastu największych gospodarek Europy Zachodniej. Lepsza sytuacja panowała w miastach - w Krakowie, Gdańsku, Lwowie i Warszawie robotnik budowlany zarabiał średnio 75% pensji, którą pracownik tego typu otrzymywał w Londynie.
Rozłam w rozwoju gospodarczym Starego Kontynentu, kiedy jego zachodnia część wyraźnie uciekła wschodniej, a następnie lata rozbiorów, wojen i komunizmu sprawiły, że w 1989 r. PKB per capita wyniósł nad Wisłą jedynie 35% tego, co na Zachodzie.
| »Bank Światowy: Polska jest w punkcie zwrotnym, potrzebne reformy |
Jak przypomina Piątkowski, ponowny pościg za państwami rozwiniętymi rozpoczął się dopiero po przemianach ustrojowych. Na skutek wzrostu zamożności społeczeństwa - od 1995 do 2012 wzrost PKB per capita był nad Wisłą szybszy niż w większości innych państw "z naszej półki" - Polska została zaliczona przez OECD i Bank Światowy do "państw o wysokim dochodzie".
Co dalej?
- Wszystkie długoterminowe prognozy wzrostu szacują, że Polska będzie nadal rozwijać się szybciej niż państwa Europy Zachodniej i stan ten będzie się utrzymywał przynajmniej do 2030 - pisze Piątkowski. Dzięki temu PKB per capita w Polsce ma sięgnąć 80% średniej "państw starej Unii", co do tej pory nigdy nie miało miejsca.
Zdaniem Piątkowskiego w doganianiu Europy Polsce pomoże m.in. coraz lepsza infrastruktura i poziom wykształcenia społeczeństwa, zdywersyfikowana gospodarka, silne powiązania z Niemcami, zdrowy sektor bankowy. Według ekonomisty nie bez znaczenia są też czynniki ludzkie - przebojowość młodej generacji oraz zaradność osób starszych, które nauczyły się jej jeszcze za czasów komunizmu.
Oprócz wizji nowego złotego wieku, autor raportu przedstawia także argumenty rysujące przyszłość Polski w znacznie bardziej ponurych barwach. Martwić może przede wszystkim sytuacja demograficzna, która sprawi, że w ciągu następnych 20 lat liczba osób w wieku roboczym spadnie o 20%. Zdaniem Piątkowskiego receptą na to powinno być przyciąganie imigrantów, szczególnie z bliskiego kulturowo rejonu Europy Wschodniej (Ukraina, Białoruś, Mołdawia) oraz powrót do kraju Polaków rozsianych po całym świecie.
| »Pełna wersja raportu "Zapomnij o państwach BRIC, powitaj Nową Europę" [PDF] |
Nie bez znaczenia jest także uwzględnienie w modelach czynnika bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, których na przestrzeni dziejów Polsce często brakowało. Niepokoić może także niski poziom oszczędności i inwestycji (niższy od średniej UE), niskie nakłady na badania i rozwój oraz daleka pozycja w rankingu wolności gospodarczej.
/b.pl































































