Zakupy z chińskich platform takich jak Temu czy AliExpress nie są niczym nowym, szczególnie jeśli spojrzeć na popularność pierwszego, któremu udało się pobić nawet Allegro. W obu przypadkach użytkownicy mają świadomość, że na towar będą musieli poczekać dłużej, bowiem kupują w sklepie z Chin, niestety w e-handlu coraz częściej pojawiają się przypadki ukrytego dropshippingu. Co się za tym kryje i dlaczego klienci coraz częściej skarżą się na sklepy internetowe? Bankier.pl prześwietla ten temat.


Przy okazji świątecznych zakupów wiele osób mogło się spotkać z kuszącymi promocjami, które w efekcie kończyły się opóźnieniami w dostawie lub jej brakiem, a czasem otrzymaniem niepełnowartościowego produktu. Okazuje się, że w wielu przypadkach zamówienie wysyłane było nie z Polski, ale z Chin, sklep bowiem działał w formule tzw. dropshippingu i był tylko pośrednikiem w sprzedaży.
Klocki prawie za grosze, ale… z Chin
O jednej z takich spraw napisał na Facebooku autor profilu Towar niezgodny z umową. Opisuje on przypadek klienta sklepu box-shop.pl, który zamówił w prezencie świątecznym dla dziecka klocki ze Stranger Things po okazyjnej cenie. Kupujący był przekonany, że towar pochodzi z polskiego sklepu i że otrzyma go przed świętami, tym bardziej że klocki wyglądały jak te oryginalnie wydawane przez Lego. Towar dotarł do klienta 23 grudnia, ale nie był zgodny z opisem, a dodatkowo paczka przyszła nie z polskiego magazynu, ale z Chin.
Okazało się, że właścicielem sklepu jest brytyjska spółka Dropship Leaders Ltd, która jest jedynie pośrednikiem w sprzedaży i działa w modelu dropshippingu. Informacja o tym, że platforma fizycznie nie posiada oferowanych towarów, nie pojawia się na stronie produktów, a dodatkowo z zakładki Czas i koszty dostawy można dowiedzieć się, że doręczenie realizowane jest w ciągu kilku dni przez takie firmy jak Inpost czy DPD.
Sklepy kryją się z dropshippingiem
Jak wynika z obserwacji autora wpisu, podobnych przypadków jest więcej. Do wspomnianej brytyjskiej spółki należą także inne e-sklepy, ale w sieci można znaleźć również strony oferujące kompletnie inne produkty, np. intensywnie promowane ostatnio misie obciążeniowe. Jeden ze sklepów dopiero w regulaminie wskazuje, że działa w ramach dropshippingu i wysyła produkty z magazynów sprzedawców, z którymi zawiera umowę w imieniu klienta. Na stronie nie ma podanej informacji, skąd pochodzi towar, pojawia się tylko wzmianka o czasie oczekiwania, który powinien dać użytkownikowi do myślenia:

Problemem klientów jest także to, że jeśli nawet otrzymają towar, to jest on niezgodny z opisem. W przypadku wspomnianego wcześniej sklepu można znaleźć klocki łudząco podobne do Lego, nawet podobnie nazwane, ale sprzedawane już po wyraźnie niższej cenie. Skuszony okazją klient może łatwo nabrać się, że kupuje oryginalny zestaw, tymczasem może się okazać, że dostanie kota w worku.
Czy dropshipping jest legalny?
Co do zasady dropshipping jest legalnym modelem biznesowym i nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamawiać towar z Chin. Problem pojawia się, jeśli sklep firmuje się jako polski, obiecuje szybką dostawę, a w rzeczywistości wysyła towar z Azji i to niezgodny z umową. Jeśli konsument wie od początku, z kim zawiera umowę i jakie prawa mu przysługują, wszystko jest w porządku, bowiem to przedsiębiorca musi jednoznacznie informować, czy jest sprzedawcą, czy pośrednikiem, jaki jest adres do zwrotu, jak zgłaszać reklamacje itd. Jeśli sklep podczas finalizacji zamówienia nie podaje, że zamówienie wysyłane jest z Chin i czas oczekiwania jest wydłużony, powinno to być sygnałem ostrzegawczym.
UOKiK zwraca uwagę, że sklepy działające w modelu dropshippingu zwykle działają krótkotrwale i kampanijnie. Oszuści uruchamiają stronę, prowadząc intensywne działania w social mediach i przyciągając klientów. Po pierwszych tygodniach działalności zaczynają się pojawiać się skargi i wtedy często sklep znika, aby potem wrócić pod inną nazwą. - Z tego powodu tak ważna jest szybka reakcja konsumentów – zgłoszenie sprawy zarówno organom ścigania (np. policji), jak i do CERT, a w razie problemów z realizacją uprawnień konsumenckich także do rzeczników konsumentów – radzi Andrzej Janyszko z Departamentu Komunikacji UOKiK. Urząd ściśle współpracuje z CERT Polska, wnioskując o umieszczenie podejrzanych stron na liście ostrzeżeń, co może skończyć się nawet ich blokadą.
UOKiK: liczba skarg niestety rośnie
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od dłuższego czasu obserwuje narastanie ukrytego dropshippingu i podszywania się zagranicznych firm pod polskie marki.
Skargi, które do nas trafiają, dotyczą przede wszystkim sytuacji, gdy konsument ma przekonanie, że kupuje w polskim sklepie, natomiast po złożeniu zamówienia okazuje się, że rzeczywistym sprzedawcą jest podmiot spoza Unii Europejskiej, najczęściej z Chin. Konsumenci wskazują m.in. na bardzo niską jakość towarów, długie terminy dostaw, brak odpowiedzi na reklamacje, a także na to, że koszty zwrotu do kraju azjatyckiego przewyższają wartość zamówienia. Liczba takich skarg niestety rośnie. Z naszej perspektywy nie są to więc incydenty, lecz zjawisko ściśle związane z dynamicznym rozwojem handlu internetowego oraz reklam w mediach społecznościowych. – ocenia Andrzej Janyszko z Departamentu Komunikacji UOKiK.
Urząd bada, czy konsumenci są odpowiednio informowani o charakterze działalności e-sklepów (sprzedawca/pośrednik). Postępowania wyjaśniające UOKiK mają ocenić, czy nie dochodzi do naruszania zbiorowych interesów konsumentów przez wprowadzające w błąd komunikaty.
Media społecznościowe nie reagują na dropshipping
Klient, który korzysta z e-sklepów, wciąż może się ochronić przed sklepami, które ukrywają swój model działalności. Jeśli widzimy
- Reklamy w mediach społecznościowych,
- Duże promocje bez wskazania ceny sprzed 30 dni przed obniżką,
- Niejasne zapisy w regulaminie,
- Niepełne dane kontaktowe,
- Adres zwrotu do kraju azjatyckiego,
- Próby manipulacji i presji w stylu liczników czasu, wyskakujących okienek
powinniśmy zachować szczególną czujność. Dropshipping jest prawnie dozwolony, ale – jak zauważa UOKiK – platformy zarządzające mediami społecznościowymi podejmują niewystarczające działania w przeciwdziałaniu oszustwom.
- Podmioty te nie reagują w sposób adekwatny na zjawisko scamów ani na przypadki nieprawidłowo oznakowanego dropshippingu, w tym reklamowanie sklepów sugerujących polskie pochodzenie (np. pod hasłem „polski sklep”), mimo że faktycznie nie spełniają one tych kryteriów. Brak skutecznych mechanizmów weryfikacji i eliminowania takich treści z platform sprzyja wprowadzaniu konsumentów w błąd i naraża ich na straty finansowe. – ocenia Andrzej Janyszko z Departamentu Komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.




























































