Na WGPW kolejna sesja niemrawej przepychanki z mocnym końcowym akcentem
Kolejna sesja z serii w trendzie bocznym. Początek był nawet umiarkowanie pozytywny, bo taki być musiał Znowu prym wiodła TPSA. Jednak to były tylko początki. Szybko podaż przycisnęła PKN, a potem również TPSA. Indeks zaczął się osuwać i już nieco po 11.00 był na minusie. W dół prowadziły TPSA, Prokom, Softbank i PKN.Spadek doprowadził indeks do 1075 pkt. gdzie nastąpiło uspokojenie i w końcu stabilizacja w okolicach 1078 pkt. W Eurolandzie trwała korekta w okolicach – 1 %. W tym okresie ciągle obniżała się kurs PKN i Softbanku. Przyzwoicie zachowywały się banki (szczególnie BRE i w drugiej części sesji BZ WBK). Mimo stabilizacji podaż ciągle przybierała na sile na wielu spółkach. Po 13.30 załamała się KGHM i rynek zaczął znowu się osuwać. Cały czas bardzo stabilna była Agora.
Około 14.30 rynki w Eurolandzie zaczęły odrabiać straty (podobnie jak kontrakty na amerykańskie indeksy), a u nas zwiększył się popyt co wywołało wybicie i powrót do poprzedniego poziomu stabilizacji. Spadki na początku sesji w USA niczego na naszym rynku nie zmieniły. Fixing i owszem, dał spadek o 5 pkt. przede wszystkim dzięki zamknięciu KGHM po 10,50 i PKN po 15,30. Jednak i inne spółki też się do tego dołączyły. I to mimo relatywnie dobrych danych o dynamice produkcji przemysłowej (jeśli uwzględni się dni wolne to wcale nie było tak dobrze).
Obrót był znowu niezbyt niewielki (chociaż większy niż na poprzednich „wzrostach” co jest złym sygnałem), podaż jednak byłaby do wchłonięcia, gdyby odwiedził nas kapitał spekulacyjny albo nasze fundusze zdecydowały się na wyraźny ruch. Ani jedno ani drugie nie nastąpiło, a popyt ograniczał się do skupowania akcji „od dołu”.
Tkwimy ciągle na WIG-20 w trendzie bocznym 1042 – 1088 – średnioterminowy kierunek zostanie ustalony po wyjściu z niego. Istnieje jednak niebezpieczeństwo (o ile w USA to jedynie korekta ABC), że po prostu nie zdążymy wyjść górą.



























































