Narodowy Bank Polski zamierza wynająć 38 samochodów, w tym wartego blisko pół miliona złotych SUV-a – informuje „Rzeczpospolita”. Przetarg budzi jednak kontrowersje, ponieważ został ogłoszony już po wprowadzeniu stanu zagrożenia emidemicznego.
Ogłoszenie przetargowe zostało opublikowane 17 marca 2020 r., czyli pięć dni po wprowadzeniu stanu epidemicznego. NBP od wynajęcia nowych aut nie odżegnało także unieważnienie przetargu na dostawę 280 samochodów dla administracji rządowej przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
Jakie auta chce NBP?
NBP planuje wynająć 10 samochodów osobowych z segmentu „C” z nadwoziem kombi, 16 aut z segmentu D, 10 vanów przeznaczonych do przewozu ośmiu osób, jednego vana siedmioosobowego oraz jednego SUV-a, który budzi największe kontrowersje.
Jak wynika z informacji przetargowej, auto przeznaczone do przewozu 7 osób ma mieć minimalny rozstaw osi 3100 mm, automatyczną skrzynię biegów, silnik z samoczynnym zapłonem o mocy co najmniej 330 KM i pojemnością skokową od 2500 do 3000 centymetrów sześciennych. Pojazd musi spełniać normy emisji spalin Euro 6, posiadać napęd na przednie i tylne koła, aktywny tempomat oraz zestaw poduszek powietrznych i kurtyn powietrznych chroniących kierowcę i pasażerów.
Wybrany model musi zostać wyprodukowany w 2020 lub 2021 r.
SUV za pół miliona
Jak zauważa „Rzeczpospolita”, wszystkie wymagania zawarte w ogłoszeniu przetargowym spełniają jedynie dwa modele SUV-ów. To mercedes gls, który na polskim rynku kosztuje co najmniej 425 900 zł, oraz nieco mocniejsze, bo wyposażone w 400-konny silnik, bmw x7 m50d, za które trzeba zapłacić co najmniej 483 900 zł.
Przetarg, oprócz nowych aut, zakłada także usługę ich serwisowania oraz ubezpieczenie.
MKZ





























































