Rosnące bezrobocie sprawia, że powiększa się grupa osób zastanawiających się nad emigracją zarobkową. Ich wymarzonym celem są przede wszystkim kraje rozwinięte, które kuszą lepszymi zarobkami i wyższym standardem życia. Praca nie czeka tam jednak na wszystkich.

Źródło: Thinkstock
Szanse na prace za granicą w dużej mierze zależą od wykonywanego zawodu. Każdego roku kraje takie jak Australia, Nowa Zelandia, Kanada, Szwecja i Wielka Brytania publikują listy najbardziej poszukiwanych profesji. Ich przedstawiciele, oprócz lepszej perspektywy zatrudnienia, mogą liczyć na ułatwioną procedurę imigracyjną.
Inżynierowie i lekarze ciągle w cenie
Kraje poszukujące wysoko wykwalifikowanych obcokrajowców niezmiennie starają się przyciągać inżynierów. Na pracę w krajach rozwiniętych liczyć mogą zarówno świeżo upieczeni absolwenci uczelni technicznych, jak i osoby z wieloletnim doświadczeniem. Podstawowym warunkiem jest specjalizacja w wybranej dziedzinie. Inżynierowie powinni pamiętać, że nie wszędzie dyplom polskiej uczelni będzie automatycznie uznawany – na przykład w Australii i Nowej Zelandii możemy być poproszeni o dodatkowe potwierdzenie swoich kompetencji.
Poszukiwani są także pracownicy związani z ochroną zdrowia. Społeczeństwa państw zachodnich są coraz starsze, więc popyt na lekarzy i pielęgniarki nie powinien maleć. Równie duże szanse na pracę mają inni specjaliści zatrudnieni w służbie zdrowia – fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, audiologowie, dietetycy, położne czy terapeuci zajęciowi.
Fach w ręku ważniejszy niż dyplom
Na listach zawodów poszukiwanych wyraźnie widać, że kraje rozwinięte wypatrują albo osób, które ukończyły wymagające studia, albo fachowców i rzemieślników. Próżno natomiast szukać propozycji dla osób po studiach humanistycznych (z wyjątkiem nauczycieli) czy specjalistów od zarządzania i marketingu. Dla rosnącej rzeszy polskich studentów fakt ten powinien być przestrogą.
Kliknij tabelę, by zobaczyć pełne zestawienie w formacie PDF
Pracę w Kanadzie, Australii czy Wielkiej Brytanii bez problemu znajdą m.in. elektrycy, ślusarze, spawacze, kamieniarze i stolarze. Niezmiennie poszukiwani są także hydraulicy, którzy w ostatnich latach byli sztandarowymi przedstawicielami emigracji polskich fachowców na zachód.
Na zatrudnienie liczyć mogą także osoby uzdolnione. Wszystkie kraje z otwartymi ramionami witają utalentowanych sportowców, szczególnie tych młodych. Z kolei Wielka Brytania na równi z inżynierami i lekarzami poszukuje tancerzy baletowych oraz muzyków orkiestrowych. W cenie jest również łączenie sztuki z rzemiosłem, co widać po obecności stolarzy artystycznych na listach najbardziej poszukiwanych zawodów.
Emigracja szansą dla zwolnionych (budowlańców)
Myśl o emigracji często pojawia się w głowach osób, które straciły pracę. Wyjazd za granicę może być szczególnie atrakcyjny dla pracowników branży budowlanej. Podczas gdy w Polsce boom już się kończy, inne kraje poszukują całej gamy specjalistów związanych z budownictwem.
W Kanadzie pracę mogą znaleźć operatorzy sprzętu ciężkiego, Szwecja zachęca do przyjazdu dekarzy i szklarzy, Nowa Zelandia zaprasza drogowców i inspektorów budowlanych, a Australia kamieniarzy i glazurników. We wszystkich analizowanych krajach rozchwytywani są także hydraulicy i spawacze.
A może w przeciwnym kierunku?
Chociaż emigracja zarobkowa najczęściej kojarzy się z wyjazdem do kraju lepiej rozwiniętego, to wcale nie musi tak być. Wykwalifikowanych pracowników poszukują też kraje, które dopiero budują fundamenty dobrobytu – Angola, Mongolia, Azerbejdżan czy Rwanda.
Najbardziej poszukiwani są tam inżynierowie i górnicy, czyli przedstawiciele branż, które najczęściej odpowiadają za szybki wzrost gospodarczy krajów rozwijających się. W egzotycznych zakątkach globu na pracę mogą liczyć także lekarze, nauczyciele i szefowie kuchni. Przedsiębiorcy z tych krajów często kuszą przybyszów z zachodu wysokimi pensjami, co ma zrekompensować im niższy standard życia.
Bankier.pl



































































