Minister energii Miłosz Motyka powiedział PAP w Waszyngtonie, że jest spokojny o stabilność współpracy w dziedzinie energetyki między Polską i USA, które nazwał „żelaznym sojusznikiem”. Zwrócił też uwagę, że sytuacja w energetyce ukraińskiej już wpływa na Polskę, więc Ukraińcy walczą także w polskim interesie.


Motyka podczas wizyty w USA rozmawiał ze stroną amerykańską i partnerami z Europy Środkowo-Wschodniej o „budowie nowej architektury bezpieczeństwa energetycznego Europy” oraz o wzmocnieniu relacji transatlantyckich. Podkreślił, że Polska, dzięki zmodernizowanej w ciągu kilkunastu lat infrastrukturze energetycznej, staje się hubem gazowym dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.
- Kilka miesięcy temu podczas Rady UE ds. Energii podjęliśmy decyzję o tym, że całkowicie eliminujemy dostawy rosyjskiego gazu do Europy. To jest szczególne wyzwanie dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, które dotychczas były pierwszym odbiorcą tego gazu w Europie. Mogły go przesyłać dalej, mogły go wykorzystywać. Ta cena była lata temu konkurencyjna. Teraz, po doświadczeniach kryzysu energetycznego, tego, że Rosja traktowała surowce energetyczne, w tym gaz, jako narzędzie szantażu i de facto jako broń, dochodzi do całkowitej zmiany myślenia i struktury - do całkowitej zmiany architektury bezpieczeństwa i budowy jej na nowo - podkreślił minister w rozmowie z PAP.
Jako Polska "odrobiliśmy lekcję"
- Na czym to polega w praktyce? Jako Polska odrobiliśmy lekcję i byliśmy doskonale przygotowani na te wyzwania, to znaczy zbudowaliśmy terminal LNG w Świnoujściu i go rozbudowaliśmy. Mamy bardzo dobre połączenie Baltic Pipe z szelfem norweskim poprzez Danię oraz budujemy terminal FSRU w Gdańsku - wymieniał.
Zwrócił też uwagę na obecność interkonektorów wysokiej przepustowości z państwami sąsiednimi: Ukrainą, Słowacją, Czechami, Niemcami i Litwą, oraz na zmodernizowaną infrastrukturę gazową na terytorium Polski.

Zaznaczył, że Polska rozmawia z USA - które nazwał „żelaznym sojusznikiem” - o tym, jak można wykorzystać tę infrastrukturę, czyli w praktyce stać się odbiorcą gazu w polskich portach oraz przesłać go do państw ościennych. - To będzie miało bezpośredni pozytywny efekt dla naszej gospodarki poprzez to, że będziemy mogli na tej infrastrukturze i jej wykorzystywaniu zarabiać - wyjaśniał.
Gaz będzie tańszy?
Minister zapowiedział, że gaz będzie tańszy. - Im więcej gazu wpłynie do polskich portów, do polskich terminali, tym jego cena będzie niższa. Ostatnie obniżki gazu także z tego wynikały, więc to może pomóc polskim gospodarstwom domowym i przedsiębiorcom oraz wesprzeć finansowo naszą gospodarkę - zapewniał.
- Historia pokazała i przyszłość pokaże, że strategiczne partnerstwo pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi to nie jest tylko i wyłącznie kwestia decyzji danej administracji i odbioru decyzji ekonomicznych. To nie jest tylko sprawa na linii rząd-rząd, prezydent-prezydent, tylko to jest wieloletnia współpraca zbudowana na zaufaniu. To znacznie solidniejszy fundament niż business as usual - przekonywał szef resortu.
- I niezależnie od tego, jak za lat kilka będzie w Polsce kształtował się rząd, koalicja, i kto w USA będzie pełnił najważniejsze funkcje, ta infrastruktura będzie tylko lepiej wykorzystywana. To jest projekt wieloletni i zbudowany na zasadach ekonomicznych, ale przede wszystkim zbudowany na wzajemnym zaufaniu i dobrych doświadczeniach. Dlatego o stabilność jestem spokojny - oznajmił.
Odnosząc się do kryzysu energetycznego wywołanego przez Rosję, podkreślił, że Polska nauczyła się w związku z nim, iż „system energetyczny będzie wtedy odporny, kiedy będzie niezależny”. Najważniejsze lekcje dla nas to: zdywersyfikowane dostawy, siła polskich firm, które mają zbudowane kompetencje w sektorze energetycznym oraz solidarność w zakresie energetycznym - wymienił.
- Dzisiaj jesteśmy solidarni z Ukrainą, broniącą się przed agresorem, który ma nieograniczony apetyt, jeżeli chodzi o swój imperializm - zauważył Motyka.
- Co niezwykle istotne, sytuacja w sektorze energetycznym dzisiaj w Ukrainie ma już bezpośrednie przełożenie na sytuację w Polsce - podkreślił. To m.in. wysokie ceny i niższy import do Polski pelletu z Ukrainy.
- Niższa podaż tego surowca na rynku przy wyższym popycie doprowadziły do podwyższenia cen. A niższy import wynikał z tego, że zniszczenie de facto 60 proc. generacji mocy w Ukrainie doprowadziło do zatrzymania pracy fabryk, w tym tartaków na biomasę pellet. To ma bezpośrednie przełożenie na sytuację w Polsce. Ukraina walczy więc także w naszym interesie - podsumował.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ rtt/ mhr/




























































