Czwartkowa sesja przyniosła mocne spadki na chińskiej giełdzie. Po siedmiu wzrostowych dniach z rzędu, główne indeksy za Wielkim Murem zaczerwieniły się w wyniku działań kilku czynników.


Indeks Shanghai Composite stracił dziś aż 6,5% po tym, jak w trakcie ostatnich 7 sesji urósł o 11%. Po raz ostatni tak mocne spadki w Szanghaju obserwowaliśmy 19 stycznia tego roku, a wcześniej w czerwcu 2008 r.
Powodem dzisiejszych spadków było zacieśnienie przez chińskich brokerów wymogów dotyczących depozytów zabezpieczających wnoszonych przez inwestorów (ang. margin financing). To właśnie kupowanie akcji za pieniądze pożyczone od brokerów było jednym z głównych motorów chińskiej hossy.
Zobacz także
Do wyprzedaży akcji wielu spółek przyczyniły się także przygotowania części inwestorów do przyszłotygodniowej fali giełdowych debiutów. Zdaniem analityków cytowanych przez agencję Reutera, na debiuty te „zamrożonych” mogło zostać nawet kilkaset miliardów dolarów.

Innym podłożem spadków była decyzja Ludowego Banku Chin o wypompowaniu z rynku międzybankowego ponad 100 mld juanów (ok. 16 mld dolarów) poprzez sprzedaż bankom krótkoterminowych instrumentów finansowych w ramach operacji repo. Wcześniej chiński bank centralny raczej „dosypywał” pieniędzy do systemu, starając się w ten sposób pobudzić aktywność w coraz bardziej widocznie zwalniającej gospodarce Państwa Środka.
Mimo dzisiejszego spadku, wyniki Shanghai Composite nadal pozostają imponujące. Indeksy ten od początku roku urósł o 43%, natomiast w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o 132%.
Wysokich spadków (-2,51%) doświadczył też hongkoński Hang Seng. W odmiennych nastrojach sesję zakończyli natomiast Japończycy. Nikkei 225 urósł o 0,38%, co pozwoliło mu zanotować 10 wzrostową sesję z rzędu. To najdłuższa passa od lutego 1988r r., kiedy na tokijskiej giełdzie zieleń królowała przez 13 sesji z rzędu.


































































