Jeszcze chyba nie zdarzyło się, aby cotygodniowe dane o liczbie nowo rejestrowanych bezrobotnych (ang. initial claims) tak mocno ruszyły nowojorskimi indeksami. To dzięki nim inwestorzy odetchnęli z ulgą i zabrali się do kupowania akcji.


S&P500 zakończył czwartkową sesję na poziomie 5 319,31 pkt., co oznaczało zwyżkę o 2,30%. Nasdaq poszedł w górę o 2,87% i na zamknięciu osiągnął wartość 16 660,02 pkt. Dow Jones odnotował wzrost o 1,76% i osiągnął pułap 39 446,49 punktów.
Dla S&P500 była to najlepsza sesja od blisko pół roku. Wydarzyła się ona po serii silnych spadków , przeplatanych rozczarowująco słabymi odbiciami. Wszystko to zaczęło się po bardzo słabych danych z amerykańskiego rynku pracy opublikowanych w zeszły piątek. Raport BLS nie tylko nasilił rynkowe oczekiwania na ostre cięcia stóp procentowych w Rezerwie Federalnej, ale też wywołał obawy przed wystąpieniem recesji w Stanach Zjednoczonych.
Dlatego też z taką uwagą wypatrywano zwykle niezbyt popularnych cotygodniowych danych o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Odczyt za poprzedni tydzień to 233 tys. A więc wyraźnie mniej niż 250 tys. sprzed tygodnia (było to wówczas spowodowane skutkami huraganu Beryl) oraz mniej od 240 tys., oczekiwanego przez ekonomistów. Taki rezultat sugeruje, że sytuacja na rynku pracy pozostaje niezła. Przynajmniej na razie.
- Nasze spojrzenie na rynek pracy pozostaje OK. Strachy przed recesją w tym momencie są zapewne nieco przesadzone – powiedział agencji Reuters Paul Nolte z Murphy & Sylvest. Tak też chyba pomyśleli inwestorzy z Wall Street, ponieważ skok notowań kontraktów na S&P500 czy Nasdaq miał miejsce dokładnie w momencie publikacji danych o liczbie bezrobotnych.

Tą zwyżkę ulgi warto też nałożyć na wskaźniki pozycjonowania i sentymentu wśród inwestorów. Zwłaszcza te drugie w ostatnich dniach wyglądał bardzo słabo. Popularny indeks strachu i chciwości znalazł się w zakresie „ekstremalnego strachu”. Podobny odczyt wskazał analogiczny miernik autorstwa analityków banku Morgan Stanley. Przy takich nastrojach o wzrostowe odreagowanie jest bardzo łatwo.
Warto też przyjrzeć się walorom, które inwestorzy wybierali najchętniej. Tutaj widać, że czwartkowa zwyżka napędzana była przez modne spółki technologiczne. Akcje Nvidii poszły w górę o ponad 6%, Mety o 4,25%, Broadcomu o blisko 7%, zaś AMD o prawie 6%. Uwagę przykuwał też zwyżkujący o blisko 10% kurs firmy farmaceutycznej Eli Lilly. Producent leków pokazał lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne i podniósł roczną prognozę zysków, a sprzedaż popularnego leku odchudzającego Zepbound przekroczyła 1 miliard dolarów po raz pierwszy od kwartału.O 19% podrożały walory Under Armour, po tym jak producent odzieży sportowej zaskoczył zyskiem za poprzedni kwartał.
KK





























































