REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Minister żałuje pieniędzy - fachowcy odchodzą

2012-05-28 06:12
publikacja
2012-05-28 06:12
Dodaj Bankier.pl w Google

Szykuje się kolejna fala odejść z Ministerstwa Finansów. Wkrótce je opuści jeden z najlepszych specjalistów w resorcie, wiceminister Dominik Radziwiłł, a także kilka innych osób. Przy takich zarobkach kadrowe problemy nie znikną - stwierdza "Puls Biznesu".

Jak ustalił "PB", Radziwiłł opuści stanowisko do jesieni i prawdopodobnie będzie pracował jako przedstawiciel Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.

Według informacji gazety wkrótce wraz z kilkoma współpracownikami z resortem pożegna się też Marek Rozkrut, dyrektor Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki (odpowiednik głównego ekonomisty w instytucjach finansowych). Mają przejść do sektora prywatnego.

Rotacja kadr to od lat bolączka szefa MF. Z ośmiu wiceministrów, z którymi Jacek Rostowski obejmował w 2007 r. stery MF, obecnie na stanowisku jest tylko dwóch.

Wakacje na giełdzie

Jak stwierdza "PB", tajemnicą poliszynela jest, że powodem większości odejść są pieniądze. Wiceminister zarabia na rękę ok. 8 tys. zł, czyli niewiele w porównaniu z wymaganymi kwalifikacjami i skalą odpowiedzialności. A w sektorze prywatnym może często liczyć na kilkakrotnie wyższe pensje. (PAP)

rda/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Modivo upłynnia zapasy. Off-price przegoni CCC
Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~caesar
Fachowcy ??? Pokazują jednego (być może fachowca - nie znam jego dokonań) a milczą o 100 tysiącach nierobów o umiejętnościach ujemnych którzy masowo są zatrudniani w urzędach i spółkach - bo nie ma wymagań i nikt za nic nie odpowiada. Jedynym znanym mi prawdziwym fachowcem który odszedł na własną prośbę ze stanowiska prezesa ZUS Fachowcy ??? Pokazują jednego (być może fachowca - nie znam jego dokonań) a milczą o 100 tysiącach nierobów o umiejętnościach ujemnych którzy masowo są zatrudniani w urzędach i spółkach - bo nie ma wymagań i nikt za nic nie odpowiada. Jedynym znanym mi prawdziwym fachowcem który odszedł na własną prośbę ze stanowiska prezesa ZUS jest prof.Lesław Gajek . Tyle że On nie odszedł ze względu na niskie zarobki a z powodu tego że uniemożliwiono mu wprowadzenie niezbędnych zmian. Za dużo pasożytów straciłoby pracę.
A Pan Profesor zna swoją wartość i nie chciał szargać swojego nazwiska....
~lot
Tanie panstwo to zarazem tanie afery ,slynna afera Julki na 8,zet 40 groszy, Ziobro byl Zerem a obecnie dzieki jego reforie zabezpieczyli euro jak podczas stanu wojennego , a ktos sie martwil co PO euro ze stadionami, beda dla internowanych zielona wyspa z dachem nad glowa ,
~Obs.
TANIE PAŃSTWO RP 2011

Miliony złotych na nagrody dla urzędników Donalda Tuska. Podsumowanie “taniego” państwa minionej kadencji

Czy się stoi, czy się leży, nagroda i tak się należy – z takiego założenia mogli wychodzić ministerialni urzędnicy, którym rząd nie szczędził pieniędzy na dodatki
TANIE PAŃSTWO RP 2011

Miliony złotych na nagrody dla urzędników Donalda Tuska. Podsumowanie “taniego” państwa minionej kadencji

Czy się stoi, czy się leży, nagroda i tak się należy – z takiego założenia mogli wychodzić ministerialni urzędnicy, którym rząd nie szczędził pieniędzy na dodatki do pensji – czytamy w tabloidzie „Fakt”. Chociaż bulwarówki są źródłem, które należy traktować z dystansem to w tym przypadku trudno przyczepić się do wyliczeń gazety. „Fakt” podsumował minioną kadencję rządu w kontekście praktycznej realizacji obietnicy Donalda Tuska budowy taniego państwa. Gazeta skoncentrowała się na obliczeniu dodatków, jakie poszczególni ministrowie przyznawali swoim urzędnikom.

Rekordzistą okazał się Cezary Grabarczyk, za którego kadencji 950 pracowników resortu infrastruktury otrzymało łącznie 48,5 mln złotych samych tylko nagród i premii! To średnio dodatkowy tysiąc złotych do każdej pensji dla każdego podwładnego przez 4 lata! Oczywiście w praktyce wyżej postawieni urzędnicy otrzymywali wyższe premie niż szeregowi urzędnicy ministerstwa, które w swojej domenie wykazało się szczególną nieudolnością. Hojną szefową okazała się również Ewa Kopacz, która w gabinecie Donalda Tuska kierowała resortem zdrowia. Średnio każdy z jej 500 podwładnych otrzymywał prawie 200 zł premii co miesiąc (ministerstwo przeznaczyło na nagrody 4.707.532 zł w ciągu całej kadencji). Gest miał również Radosław Sikorski, który szefując Ministerstwu Spraw Zagranicznych aż 60.255.490 zł przeznaczył na premie i nagrody (średnio 250 zł miesięcznie dla każdego z pokaźnej armii urzędników). Wyjątkowo dobrze wiodło się również podwładnym ministra Skarbu Państwa, Aleksandra Grada . 15.008.221 zł wydane na premie w ciągu 4 lat przełożyło się na średnio 408 zł do każdej urzędniczej pensji. O wyjątkowym szczęściu mogli również mówić pracownicy Ministerstwa Finansów. Jan Vincent Rostowski przeznaczył na dodatki 79 963 946 zł podatników (średnio 660 zł zł nagrody do każdej pensji, każdego miesiąca). Patrząc na powyższe sumy warto pamiętać, że w 2011 roku zarobki w administracji publicznej były o 23% wyższe niż w sektorze prywatnym (GUS).

Oczywiście trudno dziwić się członkom gabinetu Donalda Tuska. Mieli oni doskonały przykład w osobie swojego szefa. Przypomnijmy, że przez większość minionej kadencji (od 11.2007 do 03.2011 r.) premier latał rządowym samolotem do domu i z powrotem przynajmniej 285 razy czyli średnio 7 razy w miesiącu. Podatników kosztowało to ok. 6 mln złotych. Być może nie czepialibyśmy się przywilejów, w których lubuje się przecież każda władza gdyby nie były one podszyte hipokryzją. Kontekst dla urzędniczego rozpasania podczas minionej kadencji stanowił fragment expose premiera z 2007 roku: “Chciałbym, żebyśmy powrócili do idei prostej. Idei taniego państwa. Chciałbym państwa zapewnić, że te przywileje materialne, przywileje władzy przestaną drażnić Polaków, bo znikną”. Ponieważ kontekst dla obecnej kadencji rządu stanowi hasło „Polska w budowie” (budowa = wydatki, wydatki, wydatki…) to tylko nadmieniamy, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy premier 11 razy pokonał trasę Warszawa – Gdańsk rządowym samolotem. Koszt godziny lotu to ponad 11.000 złotych (łączny koszt weekendowych wypadów do domu Donalda Tuska to 120.000 zł).
wściekły: Przywileje posłów, dane z 2011r.:

1. ochrona immunitetu - nawet mandat drogowy posłowi nie grozi
2. pensja - 10 tysięcy złotych miesięcznie
3. dieta - 2500 złotych miesięcznie
4. biuro poselskie - 11 650 zł, w tym pieniądze na paliwo
5. 2200 zł miesięcznie na wynajęcie mieszkania w stolicy
6. darmowe loty po całej Polsce
7. za przejazd autobusem PKS nie płacą ani złotówki
8. całkowicie darmowe bilety na kolej
9. sejmowe limuzyny wożące po Warszawie
10. darmowe przesyłki pocztowe
11. niekontrolowany czas pracy
12. odprawa po skończeniu kadencji 30 tys. zł
13. karetka pogotowia przed parlamentem podczas obrad
14. komputer i darmowy serwis informatyczny
15. pieniądze na noclegi poza Warszawą i miejscem zamieszkania
16. napoje wyskokowe w miejscu pracy
17. delegacje zagraniczne

Spodziewajmy się niebawem apartamentu w Warszawie na własność dla każdego posła i dożywotniej ochrony BOR, A co? Nie stać nas?
Lepiej żeby otworzyli dostęp do stanowisk urzędniczych. Teraz administracja zatrudnia jedynie rodziny i znajomych miejscowych bonzów. A każdy chciałby być urzędnikiem. Duże pensje, pełna opieka socjalna, specjalne przychodnie gdzie nie czeka się w kolejce rok na wizytę. Nawet katering na koszt podatnika w niektórych urzędach. I najważniejsze - pewność zatrudnienia do śmierci. Szkół, kompetencji ani umiejętności wielkich nie potrzeba
~Dodo
Nie naganiajcie za biurokracją. Od upadku komuny urzędnikó przy było ponad 4 krotnie, nauczycieli i innych pracowników szkolnictwa prawie 2-krotnie (a dzieci ubyło). Dość tego pasożytnictwa!
Zwonić 3/4 biurokracji i z połowę uczycieli, a od razu będzie lepiej dla reszty!
~oj oj
Jaka odpowiedzialność!? czytam. Na budżetówie mogą nabrać kredytów ile sie da i nie odpowiadają za to swoim majątkiem! rotacja stanowisk występuje zawsze po zmianach rządzących. Obecni odchodza bo kończy się zamiatanie pod dywan, przyjdą nowi powiedzą, że to tamci i dalej kołomyja.
~Max
Za bramą czeka wiele osób na tę pracę.Mają z czego wybierać.Moja mama jest tylko księgową ,ale gdyby nie jej mądre podpowiedzi w kwesti ekonomi i finansów to byłbym nieraz tarapatach.Teraz ,więcej jej słucham niż dyskutuję,bo jej zdanie się sprawdza.
~Polo
Statek tonie,szczury instynktownie to czują i spier....
~msyl
Boją się konsekwencji, narobili bałaganu i długów pod dywanem. Jak to wszystko wyjdzie na jaw na jesieni to ich zdrowie byłoby w niebezpieczeństwie. A tak powiedzą nas tam już nie ma odpowiedzialni są nowi.
~qwe
Co wicek koledzy się ewakuują? Już niedługo a będziesz mógł się przyznać jednoosobowo do "sukcesu". A swoją drogą 8-miu wiceministrów to chyba przesada no ale biorąc pod uwagę "rozmach" PO to i tak dobrze, że nie 80-ciu.
~lupek
Zatrudnia się kolesi na etaty widmo a dla profesjonalistów nie ma miejsca. Pójdą zarabiać do prywatnych, mają know-how i mnóstwo cennych informacji.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki