W ramach „american dream” walczy się o sukces, pieniądze i… własny dom marzeń. Do tej pory miał być okazały. Zapaleńcy stawiający mikrodomy kolejny raz próbują udowodnić, że współczesny amerykański sen nie jest już tym, czym był kiedyś.
W niedzielę na antenie Al Jazeera America wyemitowano film dokumentujący budowę domu o powierzchni zaledwie 11,5 mkw. W kilka dni temat obiegł nie tylko amerykańskie, ale i europejskie media.
Duży dom już nie za wszelką cenę?
Telewidzowie i internauci widzieli już wiele podobnych inicjatyw i wielu projektantów przekonujących, że małe (nieprzekraczające powierzchni miejsca parkingowego) może być i piękne, i tanie, i użyteczne. O tym materiale być może nie zrobiłoby się głośno, gdyby nie to towarzysząca mu teza, jakoby zmieniały się kanony słynnego „amerykańskiego snu”. Podobno marzenia o dużej nieruchomości odzwierciedlającej status majątkowy właścicieli powoli stają się przeszłością. Na dzisiejsze czasy lepsze najlepsze mają być rozwiązania małe i elastyczne.
TINY: A Story About Living Small (Teaser Trailer) from TINY on Vimeo
Czy 124 stopy kwadratowe, czyli ok. 11,5 mkw., wystarczą do życia dwojgu dorosłym osobom? „Za kilka miesięcy będę 30-latkiem (…) Zapytałem sam siebie, co właściwie oznacza hasło 'dobry dom'. Dla niektórych ludzi większe nie znaczy lepsze (…) Podstawowa wartość płynąca z posiadania małego domu to wolność. Mając mały dom, możesz pozwolić sobie na wiele więcej rzeczy, ogranicza cię tylko posiadany pieniądz i czas (…) Zainspirowany wizytami w innych małych domach, postanowiłem uprościć swoje życie” - mówią w podobnym tonie bohaterowie materiału, a widzowie z wypiekami na twarzy dają się wciągnąć w dyskusję.
„A ile kosztowała ziemia, na które zbudowali ten dom? Większości ludzi nigdy nie byłoby stać na wprowadzenie się na teren hrabstwa Boulder” – komentuje jedna z osób, podważając założenia idei kompaktowego budownictwa. „Nabawiam się klaustrofobii już od samego patrzenia na te zdjęcia” – dodaje ktoś inny. „Znam ludzi, którzy żyją w domach upakowanych w wąskie rzędy. Ludzi, którzy żyją w dwupokojowym mieszkaniu z jeszcze trójką obcych ludzi. Znam ludzi, którzy żyją w garażach. Mieszkam w Dolinie Krzemowej” – kwituje inny internauta. „Słodka historia, ale jak długo żyją w tym domu? Prawdziwa historia tej pary rozpocznie się kilka lat od wprowadzenia” – zauważa się na forum.
To nie życie, to rozrywka
To nie pierwsza publiczna dyskusja na temat potencjału taniego budownictwa w skali mikro. Projekty wielu – już zamieszkiwanych – zagranicznych minidomów można obejrzeć m.in. na stronie tinyhouseblog.com. Walka na argumenty zwolenników i przeciwników takiej architektury systematycznie odżywa również w Polsce, gdzie o własną nieruchomość w pełni spełniającą wszystkie oczekiwania właścicieli również niełatwo (Deweloperskie trendy: minimieszkania).

Fot. vimeo.com
Cała debata odbywa się w cieniu statystyki. Począwszy od lat 50. średnia powierzchnia amerykańskiego domu podwoiła się. Żyjący od kilku lat w nowych, trudniejszych okolicznościach Amerykanie pewnie chcieliby uwierzyć, że nie muszą i że nie wszystko ma być w wersji maxi, jak przyjęło się w definicji. Póki co jednak materiały takie jak ten z Al Jazeery nadal mieszczą się jednak w kategorii „rozrywka”.
Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl






























































