Eurodeputowany Marek Migalski pozwał w czwartek w trybie wyborczym senatora Kazimierza Kutza w związku z felietonem, jaki reżyser opublikował w katowickim dodatku Gazety Wyborczej.
Obaj startują w wyborach do Parlamentu Europejskiego w okręgu śląskim, z pierwszych miejsc na listach: Migalski - Polski Razem Jarosława Gowina, a Kutz koalicji Europa Plus Twój Ruch.
Pozew dotyczy tekstu pt. Plugawe dzieci z 2 maja. Migalski domaga się zakazania rozpowszechniania jego treści oraz nakazania Kutzowi opublikowania przeprosin na łamach GW w takim samym formacie, w jakim opublikowano felieton. Pozew w tej sprawie złożył w czwartek w Sądzie Rejonowym w Gliwicach.
Migalski twierdzi, że w felietonie pojawiły się obraźliwe wobec niego sformułowania. "Jest ich kilkanaście, co może świadczyć o tym, że Kazimierz Kutz cierpi na koprolalię, czyli nadmierną potrzebę używania słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Znajdują się tam również informacje nieprawdziwe. Domagamy się sprostowania i zaprzestania rozpowszechniania tego typu informacji - powiedział PAP Migalski.
Możemy mieć wobec siebie krytyczny stosunek, wytykać sobie, co zrobiliśmy, a czego nie zrobiliśmy przez te ostatnie lata, ale po pierwsze - nie powinniśmy się obrażać, a po drugie - nie powinniśmy o sobie nawzajem mówić rzeczy nieprawdziwych. Mam nadzieję, że wyrok sądowy powstrzyma Kazimierza Kutza od brutalnych ataków - dodał.
"Osoba o marginalnym znaczeniu atakuje wybitnego reżysera i zasłużonego Ślązaka tylko po to, żeby zaistnieć tak złożenie pozwu skomentował rzecznik Twojego Ruchu Andrzej Rozenek. Jeśli kogoś, kto jest w polityce, bulwersują niezbyt miłe słowa pod jego adresem, to znaczy, że się do polityki nie nadaje - dodał.
Migalski uznał też za niestosowny sam fakt opublikowania felietonu w okresie kampanii wyborczej. Powinno być tak, że w czasie kampanii wyborczej stali felietoniści, którzy są politykami i startują w wyborach, znikają z tych łamów. Jeśli ktoś, tak jak Kazimierz Kutz, atakuje na nich kontrkandydatów, to powstaje pytanie, czy nie powinno to być traktowane jako materiał wyborczy, który powinien wykupić zaznaczył Migalski. Problemu nie widzi Rozenek - jak podkreśla, Kutz jest felietonistą od wielu lat.
Jak sprecyzował redaktor naczelny katowickiej GW Dariusz Kortko, Kutz pisze felietony do katowickiej "Wyborczej" bez przerwy od 10 lat, tydzień w tydzień. Dlaczego mielibyśmy zawieszać jego felietony w czasie akurat tej kampanii wyborczej, gdy nie robiliśmy tego, kiedy Kutz kandydował w wyborach do Senatu czy Sejmu? Nie uważam, by felieton, o którym mowa, był wyborczą agitką. Kutz nie kryje tego, że kandyduje, wszyscy to wiedzą. Napisał też jasno o tym w jednym ze swoich wcześniejszych felietonów. Nie sądzę, by jego czytelnicy faktem jego kandydowania czuli się zaskoczeni albo oszukani - powiedział PAP Kortko. (PAP)
lun/ laz/ jbr/






















































