REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Masówka z marketu "regionalnym rarytasem". Zdrapują pieczątki i nacierają żywność ziemią

2026-05-09 06:00
publikacja
2026-05-09 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Bazarowa sielanka kontra brutalna rzeczywistość. Choć targowiska kojarzą nam się z autentycznymi produktami prosto od gospodarza, to coraz częściej okazuje się, że to tylko sprytna iluzja. Zamiast rolnika z własnym plonem, za ladą staje handlarz, który opanował sztukę "tuningu" towaru z hurtowni. Internauci nie zostawiają na takich praktykach suchej nitki, wytykając sprzedawcom, jak za pomocą ładnego opisu i wiklinowego koszyka zamieniają masówkę z marketu w rzekome "regionalne rarytasy" - czytamy w "Fakcie".

Masówka z marketu "regionalnym rarytasem". Zdrapują pieczątki i nacierają żywność ziemią
Masówka z marketu "regionalnym rarytasem". Zdrapują pieczątki i nacierają żywność ziemią
fot. Andrea Chiozzi / / Shutterstock

Internetowy wpis Bartosza Kopicy, znanego pasjonata gotowania, wywołał prawdziwą lawinę komentarzy na temat trików stosowanych przez bazarowych sprzedawców. Twórca, który regularnie odwiedza targowiska, zauważył rażącą niekonsekwencję: handlarze głośno narzekają na konkurencję ze strony gigantów takich jak Lidl czy Biedronka, po czym bez cienia wstydu wystawiają towar z tychże marketów. Symbolem tego absurdu stał się oferowany na stoisku maniok, na którym wciąż widniały oryginalne naklejki z Kauflandu.

Pod postem Kopicy swoimi obserwacjami podzieliła się pani Iwona, była pracownica rynku, która była świadkiem porannych dostaw. Opisała ona metody "tuningowania" towaru przez rzekomych rolników. Jeden z nich kupował warzywa w hurtowni, przesypywał je do brudnych skrzynek i celowo nacierał ziemią, by sprawiały wrażenie świeżo wykopanych. Całość uzupełniał odpowiedni strój - stare ubrania i gumiaki miały ostatecznie uśpić czujność kupujących.

Jeszcze bardziej bulwersujący był przypadek handlarki sprzedającej rzekomo wiejskie kurczaki z wolnego wybiegu. Choć kobieta zapewniała o swoim malutkim, tradycyjnym gospodarstwie, ilość sprzedawanego mięsa sugerowała raczej wielką fermę. Oszustwo wyszło na jaw, gdy okazało się, że żółty, "zdrowy" kolor drobiu to efekt nacierania marketowego mięsa roztworem jodyny. Interwencja policji i sanepidu zakończyła ten niebezpieczny biznes.

Innym przykładem nadużyć była historia sprzedawcy, którego produkty faktycznie pochodziły z jego działki. Problem polegał na lokalizacji ogrodu, który znajdował się tuż pod dwoma ruchliwymi wiaduktami miejskimi. Warzywa przez lata chłonęły spaliny i pył z opon tysięcy przejeżdżających samochodów. Prawda wyszła na jaw dopiero przez przypadek, co doprowadziło do ostrej konfrontacji z oszukanymi klientami, którzy nieświadomie kupowali toksyczne plony.

Wakacje na giełdzie

Pracownicy dyskontów również potwierdzają te praktyki. Jedna z byłych pracownic Biedronki przyznała, że handlarze regularnie wykupują całe palety promocyjnych warzyw i owoców, bo wychodzi im to taniej niż w hurtowniach.

Z kolei czujni klienci na bazarach coraz częściej odkrywają na "ekologicznych" jajkach niedomyte pieczątki, świadczące o ich przemysłowym pochodzeniu.

Mimo tych wszystkich skandali, głosy rozsądku przypominają, że nie każdy handlarz to naciągacz. Uczciwi rolnicy najbardziej cierpią przez takich "kreatywnych" kolegów, ponieważ tracą zaufanie klientów. Kluczem pozostaje czujność, sprawdzanie źródła produktów i wspieranie tych sprzedawców, którzy stawiają na jakość i szczerość, a nie na szybki zysk kosztem klienta - czytamy dalej w "Fakcie".

oprac. WM

Źródło:
Tematy

Komentarze (24)

dodaj komentarz
prawnuk
no sorki - to jak z z drobiem bez antybiotyków - w życiu nie kupię.
eglantyna
Robi się tak: idziesz za miasto, widzisz pasącą się krówkę (jedną z ostatnich), uderzasz do rolnika i pytasz, czy nie sprzedałby mleka. Tylko nie mów, że w kapitalistycznym bzdetobycie nigdzie nie można kupić prawdziwego mleka, bo:
a) omamiony kapitalistyczną bzdet TV nie uwierzy
b) jak uwierzy to nie sprzeda
Gdy kupisz
Robi się tak: idziesz za miasto, widzisz pasącą się krówkę (jedną z ostatnich), uderzasz do rolnika i pytasz, czy nie sprzedałby mleka. Tylko nie mów, że w kapitalistycznym bzdetobycie nigdzie nie można kupić prawdziwego mleka, bo:
a) omamiony kapitalistyczną bzdet TV nie uwierzy
b) jak uwierzy to nie sprzeda
Gdy kupisz i się napijesz, to będzie miał porównanie i to 30 letnie gotowanie żaby (a raczej twoich kuków smakowych) pryśnie jak zły sen.
prawnuk
.......... raczej nie piłeś nigdy mleka od krowy - co wnioskuję po Twoim opisie. Połowa mojej rodziny pochodzi ze wsi i smak mleka pamiętam.
I tak z prostej rady - jak ktoś ma JEDNĄ krowę, to bym mleka od niej sie nie napił. Obecne wymogi filosanitarne są takie, że jest mała szansa by to było dobre mleko.
Jak ktoś ma 5-10 krów
.......... raczej nie piłeś nigdy mleka od krowy - co wnioskuję po Twoim opisie. Połowa mojej rodziny pochodzi ze wsi i smak mleka pamiętam.
I tak z prostej rady - jak ktoś ma JEDNĄ krowę, to bym mleka od niej sie nie napił. Obecne wymogi filosanitarne są takie, że jest mała szansa by to było dobre mleko.
Jak ktoś ma 5-10 krów - to już ma coś na kształt HACAPu.
Wcale nie twierdze, że ta jedna krowa jest chora /na zachodzie pada 10% krów, w Polsce 0,5% - wniosek? jemy padlinę/, ale twój organizm nie zna tego mleka
eglantyna odpowiada prawnuk
Jeżeli takie wnioski wyciągasz, to znaczy że twój umysł pod względem mocy intelektualnych - jest broken.

Jedna z moich babć pochodzi ze wsi, jako dziecko często tam bywałem i piłem prawdziwe mleko. Wszysy się tam w okolicy na wsi chowali na jednej, max dwóch krowach i byli zdrowi - żyją do dziś długo po emeryturze.
Dziś
Jeżeli takie wnioski wyciągasz, to znaczy że twój umysł pod względem mocy intelektualnych - jest broken.

Jedna z moich babć pochodzi ze wsi, jako dziecko często tam bywałem i piłem prawdziwe mleko. Wszysy się tam w okolicy na wsi chowali na jednej, max dwóch krowach i byli zdrowi - żyją do dziś długo po emeryturze.
Dziś też piję mleko prawdziwe. Znam mleko ze sklepu - to nawet nie jest prawdziwe mleko w 1/3. Co ci jeszcze mam napisać? Że uprawiam własny ogród i pokrywam 95% zapotrzebowania kuchni w warzywa i owoce? Czy znasz smak prawdziwego pomidora? Być może to uboga dieta ma wpływ na stan twojego umysłu?
eglantyna odpowiada prawnuk
Kolejny wniosek z "ubogiej czapy".

Jest wiele zmiennych. Na Zachodzie hoduje się genetycznie modyfikowane odmiany z jumbo-mięśniami na mięso i jumbo-wymionami na mleko. Tuczy i szprycuje się tam intensywniej, krowa słońca nie widzi i żyje w takim obozie, że choróbska się mnożą szybciej pomimo lepszej kontroli.

Przecież
Kolejny wniosek z "ubogiej czapy".

Jest wiele zmiennych. Na Zachodzie hoduje się genetycznie modyfikowane odmiany z jumbo-mięśniami na mięso i jumbo-wymionami na mleko. Tuczy i szprycuje się tam intensywniej, krowa słońca nie widzi i żyje w takim obozie, że choróbska się mnożą szybciej pomimo lepszej kontroli.

Przecież całe to syfiaste żarcie przyszło z Zachodu 30 lat temu. Mielone kości + barwniki zamiast pasztetu. Nie opowiadaj bajek, że jakiekolwiek pożywienie stamtąd jest lepsze niż polskie.
eglantyna odpowiada prawnuk
/na zachodzie pada 10% krów, w Polsce 0,5% - wniosek?

Pomogę ci we wnioskowaniu. Masz dwa obozy koncentracyjne. W Jednym śmiertelność wynosi 10%, w drugim 0.5%. W którym byś wolał przebywać? Wśród tych "umarlaków" z drugiego, czy wśród tych zdziesiątkowanych "rydzów" z pierwszego?
nostsherlock
Strasznie dużo ostanio artykułów o żywności w mediach. Czyżby urabianie opinii publicznej pod umowę Mercosur?
bha
A poza straganami, targami bazarami, rynkami to wszystko jest gdzie indziej na Rynku tak cudownie Ok ???.
antyoni
Proszę nie publikować straganowych sekretów talmudu bo to antysemantyzm!
miketheripper
Na wiejskich targowiskach trzeba robić wyrywkowe kontrole dobrostanu sprzedawanych zwierząt. Ciężarówką zastawić wjazd z jednej strony, drugą z drugiej i przebadać te żywe czujące istoty.

Powiązane: Żywność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki