REKLAMA
WAŻNE

Masakra Iranu za miliardy dolarów. "Operacja" kosztuje USA 890 mln dolarów dziennie

2026-03-06 07:00, akt.2026-03-06 07:26
publikacja
2026-03-06 07:00
aktualizacja
2026-03-06 07:26

Szacuje się, że pierwszych 100 godzin operacji amerykańskich sił przeciwko Iranowi kosztowało 3,7 mld dolarów, czyli ponad 890 mln dolarów dziennie - podał w czwartek think tank Center for Strategic and International Studies. Z kolei z godziny na godzinę Stany Zjednoczone i Izrael chwalą się kolejnymi "osiągnięciami" na froncie, raportując zniszczenia systemów czy okrętów. 

Masakra Iranu za miliardy dolarów. "Operacja" kosztuje USA 890 mln dolarów dziennie
Masakra Iranu za miliardy dolarów. "Operacja" kosztuje USA 890 mln dolarów dziennie
/ U.S. Air Force

Jak zauważyli eksperci, jedynie niewielka część tych środków (200 mln USD) została uwzględniona w budżecie Pentagonu. Środki spoza budżetu najprawdopodobniej będą wymagać dodatkowego finansowania dla ministerstwa obrony.

Analitycy podkreślili, że sięgnięcie przez amerykańskie siły po mniej kosztowne uzbrojenie i duży spadek liczby wystrzeliwanych przez Iran dronów i pocisków przyczyni się do spadku kosztów prowadzenia operacji. Jednocześnie przyszłe koszty będą przede wszystkim zależeć od intensywności działań i skuteczności irańskiego odwetu.

Przedstawiciel władz USA powiedział w środę Politico, że Pentagon próbuje wysłać na Bliski Wschód dodatkową obronę przeciwlotniczą, przede wszystkim mniejsze i tańsze systemy przeciwdronowe, nad którymi resort pracował w ostatnich latach.

Na razie USA wykorzystują do zwalczania stosunkowo tanich irańskich dronów Shahed pociski, których cena może sięgać kilku milionów dolarów. Teheran ma do dyspozycji tysiące takich bezzałogowców, a dziesiątki z nich już przełamały obronę powietrzną podczas trwającej od soboty wojny.

USA nie próżnuje. Statki idą na dno

W ciągu ostatnich 72 godzin amerykańskie bombowce uderzyły w prawie 200 celów w Iranie, w tym w okolicach Teheranu - poinformował w czwartek admirał Brad Cooper, szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM). Przekazał, że amerykańskie siły zniszczyły już ponad 30 irańskich okrętów.

- Tylko w ciągu ostatniej godziny amerykańskie bombowce B-2 zrzuciły dziesiątki bomb penetrujących - powiedział. Zaatakowano m.in. ukryte głęboko pod ziemią wyrzutnie pocisków balistycznych oraz irański odpowiednik dowództwa sił kosmicznych. Masa jednej takiej bomby to ok. 900 kg.

Adm. Cooper przekazał też, że liczba irańskich ataków balistycznych od soboty spadła o 90 proc., a ataków dronowych o 83 proc. Jednocześnie USA zintensyfikowały działania.

Podsumował, że w wyniku amerykańskich ataków na jednostki irańskiej marynarki wojennej zniszczono już ponad 30 okrętów. Po jednym z amerykańskich uderzeń płonie okręt służący do transportowania dronów.

- Nasze połączone siły bezwzględnie zniszczyły irańską obronę powietrzną w ciągu ostatnich kilku dni i polują na kolejne systemy - podkreślił dowódca. Zapowiedział, że w kolejnej fazie operacji siły będą niszczyć irańskie zdolności do produkcji rakiet balistycznych.

Szef Pentagonu Pete Hegseth, który występował na konferencji prasowej razem z adm. Cooperem, powiedział, że w USA nie będzie fali nowych uchodźców z Bliskiego Wschodu. - Nie ma planu dotyczącego fali nowych uchodźców z Bliskiego Wschodu w USA - oznajmił minister wojny. Dodał, że w regionie są kraje, które będą w stanie zagwarantować tego rodzaju wsparcie.

- Iran, atakując kraje sojusznicze, które w przeciwnym razie wolałyby pozostawać poza tym (konfliktem), właściwie wciągnął je do amerykańskiej orbity - wyraził przekonanie Hegseth, który w czwartek udał się na Florydę, gdzie mieści się kwatera główna CENTCOM.

Hegseth podkreślił, że irańskie społeczeństwo powinno na razie pozostawać w bezpiecznych miejscach ze względu na trwające amerykańsko-izraelskie ataki. Dodał jednak, że „nadejdzie moment”, gdy prezydent Donald Trump i Irańczycy zdecydują, że już czas, by skorzystać z tej okazji i powstać przeciwko władzom w Teheranie.

USA: Większość wyrzutni rakietowych zneutralizowana 

Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek w wywiadzie dla telewizji ABC News, że 58 proc. wyrzutni rakietowych Iranu zostało zniszczonych podczas trwającej od 28 lutego amerykańsko-izraelskiej operacji zbrojnej przeciwko temu krajowi.

Iran jest „zdziesiątkowany na okres 10 lat, zanim będą mogli to odbudować” - uważa prezydent.

Pytany o to, jak długo będą trwały uderzenia na Iran, odpowiedział: - Cóż, wiele osób mówi, że to już koniec. Dla mnie to nie koniec. Będzie koniec, kiedy ja będę chciał.

Odnosząc się do tego, kto będzie nowym przywódcą Iranu, Trump odparł: - Nie chcemy, żeby umieścili kogoś (na stanowisku), dopóki nie zostanie on zatwierdzony przez nas.

- Nie chcemy, żeby jakiś prezydent (USA) za 10 lat utknął z tym problemem i nie wiedział, co z tym zrobić - dodał Trump w rozmowie telefonicznej z ABC News.

Wcześniej w czwartek szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela generał Ejal Zamir poinformował, że Izrael zniszczył 80 proc. irańskich systemów obrony przeciwlotniczej oraz 60 proc. wyrzutni rakiet balistycznych i osiągnął „niemal całkowitą przewagę” w powietrzu.

Wojna zostaje. Izba Reprezentantów z twardym stanowiskiem 

Izba Reprezentantów USA zagłosowała w czwartek przeciwko uchwale nakazującej prezydentowi zakończenie działań zbrojnych przeciwko Iranowi. To kolejne fiasko przeciwników wojny po podobnym rezultacie głosowania w Senacie w środę.

Izba Reprezentantów odrzuciła rezolucję, zgłoszoną przez Republikanina Thomasa Massiego i Demokratę Ro Khannę, stosunkiem głosów 212-219. Uchwała miała docelowo nakazać prezydentowi wycofanie wojsk się z konfliktu przeciwko Iranowi do czasu zatwierdzenia przez Kongres działań militarnych. Głosowanie odbyło się w dużej mierze według linii partyjnych – dwóch Republikanów odstąpiło od swojej partii, aby poprzeć rezolucję, a czterech Demokratów głosowało przeciwko.

Dzień wcześniej analogiczną uchwałę odrzucił Senat stosunkiem głosów 47-53.

Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson argumentował, że uchwalenie rezolucji w obecnej chwili to „okropny, niebezpieczny pomysł” i że „umocniłoby to wrogów, osłabiłoby siły USA i uniemożliwiłoby armii USA i Naczelnemu Dowódcy wypełnienie tej krytycznej misji zapewnienia bezpieczeństwa”. Demokraci oraz dwaj republikańscy dysydenci przekonywali z kolei, że wszczęta przez Trumpa wojna jest nielegalna, bo to do Kongresu należą uprawnienia dotyczące wypowiadania wojny.

Republikanie twierdzą, że obowiązująca rezolucja o uprawnieniach wojennych (War Powers Resolution) z 1973 r. nakłada na administrację jedynie obowiązek poinformowania Kongresu o użyciu siły w ciągu 48 godzin i zabrania walk dłuższych niż 60 dni bez dodatkowej zgody Kongresu.

Kongres może jednak wkrótce odegrać większą rolę, jeśli Biały Dom zwróci się o uchwalenie dodatkowych środków, mających m.in. uzupełnić zasoby kluczowych rodzajów amunicji, szybko zużywanej przez wojsko w Iranie. Według Reutersa taki pakiet może opiewać na 50 mld dolarów. Johnson powiedział w środę, że „czeka na Biały Dom i Pentagon, by dali mu znać” w tej sprawie, ale zaznaczył, że prowadzi dialog z administracją na temat dodatkowych środków.

Wojna jest a jej cel? 

Według wywiadu USA, a także informacji krajów europejskich i arabskich nie ma oznak świadczących o możliwym buncie ludności w Iranie. Nie zaobserwowano też pęknięć reżimu - napisał w czwartek dziennik „Washington Post”.

Mimo intensywnych ostrzałów ze strony USA i Izraela oraz rozległych zniszczeń w Iranie na razie nie ma doniesień o istotnych rezygnacjach wśród przedstawicieli reżimu. Nic nie świadczy też o możliwym buncie ludności - podał dziennik, powołując się na dane krajów europejskich i arabskich.

Również amerykański wywiad nie zaobserwował żadnych oznak możliwych buntów czy rezygnacji członków reżimu w pierwszych dniach operacji.

- Nie ma ani jednego znaku świadczącego o tym, że system się załamuje albo że ktoś odchodzi. Nic. Zero - powiedział wysokiej rangi europejski przedstawiciel władz. - Kontrola jest całkowita - dodał.

Rozmówca przyznał, że słyszał doniesienia o tym, że pracownicy sił bezpieczeństwa reżimu przestali stawiać się w pracy, ale według niego może być to związane z rozkazem, by nie gromadzić się w kompleksach i barakach w obawie przed ostrzałem.

Urzędnicy są zdania, że irańskie dowództwo wojskowe i polityczne przetrwało dzięki „warstwowemu systemowi” zbudowanemu przez reżim, aby przetrwać kryzys za pomocą decentralizacji przywództwa. Polegać to ma na wyznaczaniu wielu osób, mających natychmiast zastąpić każdą kluczową postać, która mogła zostać zabita.

Irańczycy informują, że od początku operacji na ulicach w kraju jest więcej służb bezpieczeństwa, a patrole na motocyklach prowadzą siły paramilitarne Basidż. W kraju panuje niemal całkowita blokada internetu.

Jak powiedział wysoki rangą urzędnik arabski, sojusznicy USA w Zatoce Perskiej przed wybuchem konfliktu uważali, że Iran będzie bardziej podatny na zewnętrzną presję militarną i że potencjalne zabójstwo najwyższego przywódcy będzie punktem zwrotnym, wywołującym masową mobilizację przeciwko reżimowi. - Czekaliśmy na demonstracje na ulicach, ale zaskoczyła nas ich jedność – powiedział urzędnik.

Trump: Inwazja lądowa to strata czasu 

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartkowym wywiadzie dla telewizji NBC News, że inwazja lądowa na Iran byłaby „stratą czasu”, gdyż kraj ten stracił już potencjał militarny. Zaznaczył jednak, że Waszyngton zamierza „oczyścić” Teheran z obecnych władz i ma już kandydatów na nowych przywódców.

Komentarz Trumpa był reakcją na słowa szefa irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi, który zapewniał o gotowości kraju na inwazję lądową.

Prezydent USA uznał te obawy za bezpodstawne w obecnej sytuacji strategicznej. - To strata czasu. Stracili wszystko. Stracili marynarkę wojenną. Stracili wszystko, co mogli stracić – ocenił Trump w rozmowie telefonicznej ze stacją, sugerując, że zamiast operacji lądowej kontynuowane będą uderzenia z dystansu.

- Chcemy wejść i oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby (dotychczasowy reżim) w 10 lat – podkreślił.

Trump powiedział, że Stany Zjednoczone „mają kilku ludzi”, którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów. - Obserwujemy ich – podkreślił, dodając, że podejmowane są starania, aby osoby te przeżyły trwający konflikt. Nie sprecyzował jednak żadnych nazwisk.

Wcześniej Tump mówił, że syn zabitego irańskiego przywódcy Alego Chameneia, Modżtaba Chamenei, jest „nie do zaakceptowania”.

56-letni Modżtaba Chamenei znany jest z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji - podał niezależny opozycyjny portal Iran International.

Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi, w której żartował, że Irańczycy sami zadzwonią z prośbą o wskazanie lidera, Trump przyznał, że był wówczas „tylko trochę sarkastyczny”. (PAP)

krp/ sp/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (25)

dodaj komentarz
1as
Reżim amerykański atakuje Persów, reżim europejski atakuje Rosję, my bijemy brawo i płacimy,
mkaminski100
No i już pojawiły się trolle Włodka
energizerjohn51
Amerykanie nie maja „ministerstwa obrony”. Propaganda dla głupoli z chatgpt, kopiuj wklej.
pzu76
Odsetki od długu Ameryka płaci 4.2 mld USD dziennie. Ta wojna to groszki
jarobol odpowiada od_redakcji
Zapomniałeś dodać rzymian!
miketheripper
Bombami kupowanymi w Chinach pewnie byłoby taniej
samsza
Kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny napastniczej lub publicznie pochwala wszczęcie lub prowadzenie takiej wojny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
117 KK
katzpodola
Nie dotyczy bez napletkowych i ich sługasów

Powiązane: Operacja Epicka Furia - atak USA i Izraela na Iran

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki