REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marzena Piórko: nie lubię, jak mówią do mnie "pani prezes"

2013-01-23 13:20
publikacja
2013-01-23 13:20
Dodaj Bankier.pl w Google
Kariera? Należy żyć w zgodzie z samym sobą. Robić to, co się lubi i co chce się robić, a nie spełniać oczekiwania środowiska lub przyjaciół. Wtedy efekty przychodzą same- mówi Marzena Piórko, wiceprezes ds. sprzedaży Kompanii Piwowarskiej, w rozmowie z Klaudyną Polanowską-Skrzypek z biura prasowego KP.

 

Marzena PiórkoKlaudyna Polanowska-Skrzypek: Jest Pani związana z Kompanią Piwowarską od 16 lat.

Marzena Piórko: Kawał czasu. Całe życie mojej córki.

Mówi Pani, że zaczyna należeć do grupy "Zawsze tu byłam". Czy myślała Pani, że kariera potoczy się właśnie w taki sposób i że tak długo będzie Pani związana z firmą?

Wakacje na giełdzie

Po pierwsze, gdy tu przychodziłam, to nie było jeszcze Kompanii Piwowarskiej. To były Tyskie Browary Książęce. Chwilę potem nastąpiło połączenie z Lech Browary Wielkopolskie i staliśmy się jedną wielką rodziną. To były zupełnie różne firmy i mimo wszystko firmy lokalne. Chciałam związać się z firmą na dłużej, częste zmienianie pracy nie jest wpisane w moją filozofię życiową. Ale czy myślałam, że to będzie 16 lat z roczną przerwą? Chyba nie. Raczej nikt nie myśli, że spędzi w jednym miejscu całe życie zawodowe.

Czy dziedzina, w której Pani pracuje, jest tą, w której chciała się Pani rozwijać?

Gdy kończyłam studia, wiedziałam, że na pewno będę pracowała w tzw. funkcjach komercyjnych. Moje studia miały charakter nieco finansowy i większość ludzi z mojego roku to dyrektorzy finansowi różnych firm. Natomiast ja wiedziałam, że nie będę pracowała w działach finansowych ani w firmach finansowych, za to z pełną premedytacją szukałam obszarów marketingowo-sprzedażowych. Stąd np. badania rynku jako pierwsze, a potem już konsekwentnie sprzedaż, marketing albo general management.

kobiecy pomysł na biznes»Mamo! Rzuć etat - załóż firmę!

Mnie jako matkę interesuje, jak Pani - kobieta sukcesu, ale też matka dwójki dzieci - godzi te dwa światy. Istnieje na to jakaś metoda?

Nie mam metody na pogodzenie tych dwóch światów. Po prostu wszystko, co nie jest związane z życiem zawodowym, w 100 procentach kręci się wokół dzieci. Na zasadzie: 100 procent tu i 100 procent tam.

Cały czas mnie intryguje, kiedy widzę kobiety takie jak Pani, które i pracują, i mają dzieci, czy one robią coś dla siebie. Czy Pani jeszcze myśli o swoich potrzebach?

To pewnie trochę samolubne, ale gdy przez pierwsze 12 miesięcy życia dziecka jest się 24 godziny na dobę do jego dyspozycji, to w momencie powrotu do pracy i pierwszego wyjazdu człowiek sam przed sobą się przyznaje: w końcu się wyśpię. Chociaż jest Ci głupio, bo zostawiasz męża z dwójką dzieci, to cieszysz się, że się wyśpisz i przeczytasz książkę, której nigdy nie mogłaś przeczytać. Wstyd się przyznać, ale to są tego typu rzeczy.

Dzięki pracy ma Pani tę chwilę dla siebie.

Chyba tak. Są oczywiście też wyjścia np. do fryzjera - człowiek potrafi odlecieć, gdy mu pani nakłada farbę na włosy. (śmiech)

Funduje Pani sobie takie drobne przyjemności?

Jeśli się udaje, to tak. Zaparłam się też, że wrócę do ćwiczeń. Czysto kondycyjnie, nic ponadto. Przyrzekałam sobie, że będę ćwiczyć 2-3 razy w tygodniu. Przez pierwsze 2 miesiące mi się udawało, teraz chodzę raz w tygodniu i też się cieszę.

Porozmawiajmy o Pani hobby. Mówiła Pani o pieczeniu ciasta. Co jeszcze lubi Pani robić w wolnym czasie?

Mówiąc szczerze, przy dwójce dzieci i pracy hobby to coś bardzo ekstremalnego. Czasem mąż przychodzi i mówi: niemożliwe, co się dzieje, Ty pieczesz albo gotujesz coś innego niż szybki, 15-minutowy obiad. Żeby mieć hobby, trzeba mieć wolną głowę. Fajną odskocznią był dla mnie zawsze ogród. Miałam taką fiksację, że nie chcę w nim tylko roślin przewidywalnych typu iglaki. Wolę takie, które np. wychodzą z pierwszym słońcem, potem zmieniają kolory itd. Ogród nie może przez cały rok wyglądać tak samo, musi się w nim coś dziać.

Lubi Pani wyzwania nawet w ogrodzie.

Maryla Rodowicz dla Bankier.pl: Jestem kobietą sukcesu, a dopiero się rozkręcam!» Maryla Rodowicz dla Bankier.pl: Jestem kobietą sukcesu, a dopiero się rozkręcam!

Muszę mieć wyzwania cały czas. Walczę z robalami, próbując uchronić róże albo clematisy, martwię się, że mi jakiś grzyb zaczyna atakować różaneczniki. Zwołuję naradę rodzinną, tata przywozi mi jakieś nieładnie pachnące środki i działam. Choć obecnie mój ogród wygląda inaczej niż ten pierwszy. Już tak dużo się w nim nie dzieje.

Zakładam, że dużo podróżuje Pani zawodowo. Wraca Pani prywatnie do tych miejsc czy to się nie udaje?

Faktycznie, jest dużo takich miejsc, gdzie próbuję ściągnąć moją rodzinę, bo np. podczas wizyty rynkowej albo będąc gdzieś przejazdem, wydawało mi się, że warto tam posiedzieć, poszwendać się po jakimś parku albo po polach. Jestem na takim etapie mojego życia, że wolę tzw. głuchą dzicz niż kolejne miasto.

Mówimy o Polsce czy też o jakichś ciekawych miejscach za granicą?

Dosyć dużo wyjeżdżamy weekendowo i wtedy jest to Polska. Staram się szukać tras 200 km w promieniu Warszawy - spędzamy czas na Warmii i Mazurach, Podlasiu, Lubelszczyźnie. Jest tyle ciekawych miejsc w Polsce, które można powoli odkrywać, polecam.

3 lata temu "Rzeczpospolita" uznała Panią za jedną z 10 najlepiej zapowiadających się kobiet sukcesu. Czy było to brzemię? A może raczej to Panią motywuje? Tym bardziej, że kobieta w zarządzie nadal jest jeszcze rzadkością. Nie jest to tak powszechne jak np. w Stanach Zjednoczonych.

Nie wiem, czy to jest powszechne gdzie indziej, czy tylko tak nam się wydaje. Nie znam żadnych statystyk. Nie lubię dyskusji na temat płci w biznesie. Nie podoba mi się sprawa parytetów w Polsce. Parytet jest sztuczny. Parę lat temu słyszałam w radiu rozmowę z Wałęsą po tym, jak jego syn przegrał wybory o przywództwo PO w Gdańsku. Wałęsa skwitował to: nie potrzeba parytetów, jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to wygra nawet z synem Wałęsy.

Wiemy, że nie lubi Pani, gdy się do Pani zwracają: Pani prezes.

Nie, bo co to ma wnieść do dyskusji, do merytoryki?

W Polsce jest wiele rozpoczynających swoją karierę, ambitnych kobiet. Czy Pani, ze swoim doświadczeniem, mogłaby im coś doradzić albo podzielić się mottem, które zawsze Pani przyświecało?

Mogę poradzić jedynie to, że należy żyć w zgodzie z samym sobą. Robić to, co się lubi i co chce się robić, a nie spełniać oczekiwania środowiska, przyjaciół itd. Wtedy efekty przychodzą same. Nie chodzi też o to, żeby czuć brzemię na barkach: teraz będę odnosiła sukces. Ważne jest bycie merytoryczną. Są różne drogi dochodzenia do pewnych rzeczy. Pytanie, na którą człowiek się zdecyduje. Każda ma swoje plusy i minusy, ale decyzja należy do nas samych.

Patrzę na Panią i myślę: można! Praca, dom, dzieci, obiad

Ale ja nie gotuję. Przestałam gotować i przestałam mieć wyrzuty sumienia z tego powodu.

Istnieje też presja otoczenia, na zasadzie: jeśli jesteś dobrym pracownikiem, nie możesz być dobrą matką, jeśli jesteś dobrą matką, to nie możesz być dobrym pracownikiem.

Trzeba wysłuchać, obrócić się na pięcie i dalej robić swoje. To są wybory Twoje i Twojej rodziny.

Dziękuję za rozmowę.


/Kompania Piwowarska


Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki