
Fot. Daniel Nejman
O tym, jak bardzo pasja i wiara pomagają w karierze, jakimi prawami rządził się show-biznes kiedyś, a jak wygląda teraz, oraz czy współczesne Polki mogą nazwać się kobietami przedsiębiorczymi rozmawiamy z królową polskiej piosenki Marylą Rodowicz.
Gdy zaczynała Pani występy na scenie, odnosiła Pani również sukcesy sportowe. Co sprawiło, że jednak wybrała Pani profesję wokalistki?
Śpiewanie od zawsze było moją wielką pasją, która zwyciężyła. Zaczynałam śpiewać już jako dziecko, w szkole na akademiach i w trakcie wyjazdów na kolonie. Później także na obozy sportowe jeździłam z gitarą. Kiedy zaczęłam studia na Akademii Wychowania Fizycznego, interesowało mnie tylko to, aby zacząć śpiewać w klubie studenckim.
Jak się Pani odnalazła w świecie show-biznesu? Było Pani trudniej niż mężczyźnie czy nie ma różnicy?
![]() |
| Fot. Daniel Nejman |
Tak było na przykład na początku lat 80. W latach 70. śpiewałam ballady z pięknymi, poetyckimi tekstami Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty i Wojciecha Młynarskiego. Potem nagle przyszła zmiana społeczna: Solidarność, stan wojenny. Pojawiły się zespoły rockowe, które mówiły innym językiem niż ja. Pojawiły się Kult, Kazik, T.love. To byli nowi idole, którzy mówili ówczesnym językiem młodzieży – językiem buntu. Dalej miałam swoją wierną widownię, ale nie grałam już pierwszych skrzypiec.
Drugi taki trudny moment przyszedł dla mnie w latach 90., kiedy dokonywały się przemiany polityczne. Wtedy zaczęto zarzucać nam – artystom z lat 70. – że my się kojarzymy z PRL-em, który właśnie się skończył, i trzeba nas „unicestwić”, bo jest to w ogóle podejrzane, że kiedyś robiliśmy karierę. Skoro robiliśmy karierę, to znaczy, że byliśmy w partii – co było oczywiście bzdurą. Niemniej tak było, niechęć młodych mediów była bardzo wyraźna.
W tym samym czasie pojawiła się również płyta kompaktowa. Pamiętam, kiedy mój mąż przyszedł pewnego dnia do domu i powiedział „słuchaj, wszyscy mają już płyty kompaktowe, a ty nie masz”. Postanowiłam więc wydać swoją pierwszą taką płytę – wparcia finansowego udzieliła mi wtedy Agnieszka Osiecka.
A co z większymi koncernami wydającymi płyty?
Kiedy wielkie koncerny weszły do Polski, były zainteresowane głównie młodymi artystami: Edytą Górniak, Anitą Lipnicką i Kasią Nosowską. Artyści tacy jak ja nie byli dla nich łakomym kąskiem. Mój mąż postanowił wtedy, że sam wyda moją płytę i w ten sposób stworzył firmę płytową. To był rok 1994 – założyliśmy firmę Tralala zajmującą się wydawaniem i promocją płyt.

Fot. Daniel Nejman
Ile kosztuje założenie własnej wytwórni?
Firma TRA-LA-LA była jednoosobową firmą w postaci mojego męża, który swoje działania biznesowe odłożył na półkę i zajął się promocją moich płyt. Bieganie po redakcjach gazet i rozgłośniach radiowych zajmowało mu całe dnie.
Jakie były zalety nagrywania „u siebie”?
| Źródło: prywatne zasoby Maryli Rodowicz |
Karta się odwróciła, zaczęłam częściej koncertować. Odbiłam się. A potem było już tylko lepiej. Mąż „sprzedał” mnie wytwórni Universal, która do dziś wydaje moje płyty.
W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że piosenkarz musi dużo zarabiać. Czy zawód piosenkarki to faktycznie dochodowy interes?
W czasach PRL-u był inny system wynagradzania. Za koncert dostawało się stawki ministerialne i nie miało znaczenia to, czy grało się na stadionie, czy w małej salce. Dawało się za to bardzo dużo koncertów, bo około 300 rocznie, za niewielkie pieniądze. Pracowaliśmy na umowach śmieciowych, nie mieliśmy żadnych świadczeń, opieki zdrowotnej, emerytur itd.
![]() |
| Fot. Daniel Nejman |
Umowa to podstawowe narzędzie pracy, trzeba na nią szczególnie uważać. Nie mam pojęcia o umowach i języku prawniczym, ale na szczęście bardzo wspiera mnie mąż. Wynajęliśmy również prawnika, który redaguje moje umowy tak, abym uniknęła wszelkich wpadek.
Jest Pani wokalistką lubianą, cenioną i rozpoznawalną. Czy czuje się Pani kobietą sukcesu?
Wydałam ponad 30 płyt i mam akceptację publiczności, a to są między innymi wymiary sukcesu. Ciągle jednak robię coś nowego, podnoszę sobie poprzeczkę i – prawdę mówiąc – ja się dopiero rozkręcam.
Przez te 45 lat pracy w zawodzie nie znudziło się Pani granie i koncertowanie?
Ależ skąd, pasja nie może się znudzić. Kiedy zaszłam w ciążę, byłam spanikowana, że to już koniec mojej kariery. Zupełnie nie wiedziałam, co dalej z moim śpiewaniem. To był początek lat 80., pracy nie było, wszystkie kontrakty zostały zerwane, stan wojenny, a ja z rocznym dzieckiem, w ciąży z drugim. W dodatku mieszkałam w bloku na Ursynowie, gdzie wiało przez dziury w wielkiej płycie i ciągle wyłączano wodę. Warunki były naprawdę bardzo ciężkie.
![]() |
| Fot. Daniel Nejman |
Nie, w życiu! Wytwórnia była założona z konieczności, ponieważ nikt nie chciał wydawać moich płyt. Musiałam wykazać się przedsiębiorczością i zacząć się ratować.
Tak samo działa wiele Polek. Kiedy stracą pracę, szukają innych sposobów, żeby zarobić, żeby przeżyć. W ten sposób powstaje wiele firm. Polki dzisiaj są pewniejsze siebie, mają większe ambicje, które realizują, stały się niezależne.
W Polsce bardzo długo panował mit, że kobieta musi zostać w domu i nie ma nic do powiedzenia, a już na pewno szkoda czasu na realizowanie jej ambicji zawodowych. To na szczęście się zmieniło, teraz kobiety mają możliwość realizowania się nie tylko jako żony i matki. I kochanki.
Część młodych kobiet mających firmy nie lubi się przyznawać do tego, że są kobietami sukcesu. Myślą o sukcesie w kategoriach tego, co jeszcze mają do osiągnięcia. Czy polskie kobiety nie są zbyt skromne?
Błąd popełnia ten, komu się wydaje, że już wszystko wie i wszystko osiągnął. Musimy wyznaczać sobie cele i dążyć do perfekcji.
Czy ktoś kiedyś powiedział Pani, że powinna zostać w domu i zajmować się dziećmi zamiast robić karierę?
Teraz trwają przygotowania: nocne spotkania ze stylistami, wymyślanie kostiumów, próby z muzykami, spotkania z choreografem itd. Mój 10-minutowy pobyt na scenie wymaga wcześniej bardzo wiele pracy. Trzeba zainwestować w kostiumy, w stylistów, wynajęcie sali na próby – te wszystkie koszty służą jednak osiąganiu sukcesu.
Zdobyła Pani wiele nagród muzycznych oraz tytułów najlepszej wokalistki, a Pani piosenki obsypywane były wyróżnieniami. Czy któryś tytuł była dla Pani szczególnie ważny? Czy te wyróżnienia pomagały Pani w codziennej pracy?
Wyróżnienia dodają pewności siebie. Są dowodem na akceptację. Parę dni temu dostałam na przykład wiadomość, że zostałam Człowiekiem Roku na Ukrainie, niedawno otrzymałam również Perłę Kultury. To jest nie tylko bardzo miłe, ale przede wszystkim daje satysfakcję z mojej działalności. Największą jednak nagrodą dla mnie jest akceptacja publiczności – to, że ona jest ze mną i że dobrze się bawi przy mojej muzyce. 9 grudnia zagrałam koncert w Sali Kongresowej przy pełnej sali i wielkim entuzjazmie widowni. I o to chodzi.
| Maryla Rodowicz, nota biograficzna | |
Polska piosenkarka, której kariera zaczęła się 45 lat temu, gdy w 1967 roku wygrała Festiwal Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Rok później wystąpiła w filmie muzycznym „Kulig” obok Skaldów, Niebiesko-Czarnych i Bogusława Kobieli. Od 1969 roku regularnie zdobywa nagrody na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, gdzie wystąpiła 30-krotnie. Wydała 35 płyt w łącznym nakładzie 13 milionów w Polsce, Czechosłowacji, NRD, ZSRR i Anglii. Zagrała ponad 6 tysięcy koncertów na wszystkich kontynentach, nagrała ok. 2 tysięcy piosenek.Odznaczenia: Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta, Gloria Artis, odznaczenie Ministerstwa Obrony Narodowej za udział w koncercie w bazie wojskowej w Iraku w 2005 roku, nagroda Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji za umacnianie więzi kulturalnych między narodami Polski i Rosji, wręczona przez ministra Ławrowa. Wielokrotnie uznawana za piosenkarkę roku, a nawet stulecia (tygodnik "Polityka"). Ma na koncie rolę Doroty w „Krakowiakach i góralach” w operze wrocławskiej i poznańskiej, zagrała w musicalu „Szalona lokomotywa" według Witkacego w Teatrze Stu w Krakowie w reżyserii K. Jasińskiego obok Marka Grechuty i Jerzego Stuhra. Brała udział w „Kabarecikach” Olgi Lipińskiej, w musicalu „Królewna Śnieżka” w Teatrze Komedia, zagrała w filmie „Pan Kleks w Kosmosie”, wystąpiła w ok. 600 programach telewizyjnych. Gra 80 koncertów rocznie, na które przychodzą tłumy jej fanów. Otrzymała tytuł Człowieka Roku 2011 na Ukrainie. Obecnie pracuje nad wydawaniem Antologii, pierwsze płyty weszły do sprzedaży w listopadzie. |
|
Dziękujemy za rozmowę.
Barbara Sielicka, Katarzyna Jeznach
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl
| Zobacz też: |
| » Ponad 100 pomysłów na biznes |
| » Anna Grodzka dla Bankier.pl: kobiety muszą pokazać swoją siłę w biznesie |
| » "Biznesmatki" wysysają pieniądze z ZUS-u. Jak długo jeszcze? |
















Polska piosenkarka, której kariera zaczęła się 45 lat temu, gdy w 1967 roku wygrała Festiwal Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Rok później wystąpiła w filmie muzycznym „Kulig” obok Skaldów, Niebiesko-Czarnych i Bogusława Kobieli. Od 1969 roku regularnie zdobywa nagrody na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, gdzie wystąpiła 30-krotnie. Wydała 35 płyt w łącznym nakładzie 13 milionów w Polsce, Czechosłowacji, NRD, ZSRR i Anglii. Zagrała ponad 6 tysięcy koncertów na wszystkich kontynentach, nagrała ok. 2 tysięcy piosenek.
















































