

Grudniowe umocnienie złotego było w tym roku bardzo słabe, częściowo przesunęło się na styczeń. Po niewielkim przystanku, polska waluta powinna jednak wciąż się umacniać do euro – twierdzi Jacek Maliszewski, główny ekonomista DMK.
„W końcówce 2016 roku mieliśmy bardzo słaby ‘efekt grudnia’. Kurs EUR/PLN spadł od szczytu (4,5050) do dołka (4,3900) zaledwie o 11,5 grosza. Po tak słabym ruchu w dół (zazwyczaj jest to bowiem ruch znacznie głębszy, rzędu 15-25 groszy), styczniowe odbicie także było bardzo słabe i wyniosło raptem 4 grosze w gorę” – opisuje ostatnie tygodnie na rynku walutowym specjalista od zarządzania ryzykiem walutowym.
Teraz czeka nas czas „wiosennego umocnienia złotego” – tak Maliszewski określa statystyczny efekt spadku kursu EUR/PLN, który zgodnie z jego obliczeniami wystąpił 19 razy w ciągu ostatnich 21 lat. „Z reguły dołek notowań EUR/PLN przypada gdzieś pomiędzy datą 8 marca i 30 marca” – precyzuje Maliszewski. „Jeśli więc do końca stycznia złoty oprze się naporowi ze strony tych, co grają na osłabienie złotego, to już w lutym będzie można zacząć śmiało myśleć o mocnym ruchy w dół - nawet w kierunku 4,25. A gdyby w międzyczasie zaczęły się pojawiać lepsze dane makroekonomiczne z Polski, to całkiem realne będzie głębsze zejście w dół w okolice 4,10” – prognozuje zarządzający ryzykiem.
Według Maliszewskiego przyczyną tego umocnienia jest napływ (powrotny) kapitału zagranicznego. "Jesienią ten kapitał odpływa z Polski (jest to wywołane strachem oraz chęcią zrealizowania zysków z całego roku). Potem na początku roku komitety inwestycyjne ustalają nową relokację kapitału i jeśli takie komitety uznają, że w Polsce warto zainwestować w akcje i obligacje oraz w złotego, to potem dzień po dniu napływa stała kwota kapitału” – tłumaczy Maliszewski.

Według niego, w tym roku wiosenne umocnienie złotego może być jeszcze mocniejsze niż zwykle, a wpłynie na to kilka ważnych czynników. Po pierwsze, w II kwartale powinny ruszyć inwestycje. Stanie się to za sprawą napływu środków unijnych do Polski. Zaległych, z 2016 roku, i bieżących. ”Skumulowanie tych dwóch strumieni to rząd wielkości 10-12 mld euro w ciągu 3-4 miesięcy poprzedzających porę letnią” – prognozuje Maliszewski.
Drugi czynnik jest typowo statystyczny – II i III kwartał 2016 roku były słabe w gospodarce i zbudowały niską bazę dla wyników 2017 roku. „Coraz więcej ekonomistów zwraca na to uwagę, iż w II i III kwartale 2017 dynamika PKB oraz dynamika produkcji przemysłowej i budowlanej może być wręcz niespotykana w ostatnich 5-6 latach” – podkreśla analityk DMK.
Maliszewski przewiduje także, że w połowie tego roku Rada Polityki Pieniężnej zacznie podwyższać stopy procentowe. „Pod to będzie gra na umocnienie złotego”. Ostatni czynnik działający na korzyść polskiej waluty, wymieniany przez zarządzającego ryzykiem walutowym w DMK, to uszczelnianie systemu podatkowego, co będzie miało wpływ na niższy deficyt budżetowy i poprawi wskaźniki zadłużenia.
„Rok 2017 będzie dobry dla złotego - pod jednym wszakże warunkiem, że nie pojawi się panika związana z rozbrajaniem bomby pod nazwą "kredyty hipoteczne w CHF". Jeśli rząd wraz z NBP, Kancelarią Prezydenta oraz we współpracy z bankami komercyjnymi przysiądą nad tym tematem i znajdą dobre rozwiązanie (jakiś czas temu przedstawialiśmy propozycję Jacka Maliszewskiego w tej sprawie – przyp. red.), to po zlikwidowaniu tego czynnika ryzyka kredytowego Polski, kapitał inwestycyjny portfelowy napłynie większym strumieniem do Polski” – podsumowuje Maliszewski.
MD






























































