Dyrekcja Luwru przedstawiła w piątek „pilne środki” w sferze bezpieczeństwa po październikowym włamaniu, podczas którego skradziono z muzeum klejnoty warte 88 mln euro. Ku rozczarowaniu związków zawodowych nie zapowiedziano jednak wzmocnienia kadrowego placówki – podała agencja AFP.


Dyrekcja Luwru ogłosiła, że zostanie „natychmiast” powołane stanowisko „koordynatora bezpieczeństwa”, podlegającego bezpośrednio Pałacowi Elizejskiemu, a także zainstalowanie w otoczeniu Luwru „w najbliższych tygodniach” zdalnie sterowanego sprzętu oraz dodatkowych kamer monitoringowych.
Brak kamer obserwacyjnych w najbliższym otoczeniu Luwru był po kradzieży 19 października wskazywany jako jeden z powodów, dla których sprawcy mogli się dostać w biały dzień do muzeum i skraść stamtąd klejnoty koronne.
Francuski Trybunał Obrachunkowy ocenił w raporcie opublikowanym w czwartek, że dyrekcja Luwru w minionych latach kładła nacisk na projekty, które cieszyły się rozpoznawalnością, ale odbywało się to kosztem pilnych spraw związanych z renowacją i bezpieczeństwem muzeum.
Szef Trybunału Pierre Moscovici powiedział, że włamanie z 19 października jest „ogłuszającym sygnałem ostrzegawczym”, wskazującym na niedoinwestowanie w bezpieczeństwo Luwru i zbyt wolne tempo modernizacji systemów bezpieczeństwa.

W raporcie zaznaczono m.in., że wciąż nie ukończono planu bezpieczeństwa przeciwpożarowego w Luwrze. Bardzo wolno przebiega też instalacja kamer w skrzydle Denon, które należy do najliczniej odwiedzanych części muzeum i gdzie znajduje się „Mona Lisa” - stopień wyposażenia w kamery wynosił w 2024 roku 64 proc. Z kolei w skrzydle Richelieu tylko jedna czwarta powierzchni objęta jest nadzorem kamer. (PAP)
mw/ kar/
































































