REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ludzkość wyginie? 2,1 dziecka na kobietę to za mało, by przetrwać

2025-05-07 07:15
publikacja
2025-05-07 07:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Aby populacja ludzi w długiej perspektywie nie wymarła, w globalnym rachunku na jedną kobietę powinno przypadać co najmniej 2,7 dzieci. To o wiele większy współczynnik dzietności, niż dotychczas zakładano - wynika z nowych analiz opublikowanych na łamach "PLOS One".

Ludzkość wyginie? 2,1 dziecka na kobietę to za mało, by przetrwać
Ludzkość wyginie? 2,1 dziecka na kobietę to za mało, by przetrwać
fot. Kuttelvaserova Stuchelova / / Shutterstock

Zgodnie z definicją współczynnik dzietności oznacza liczbę dzieci, które urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15–49 lat) przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną w badanym roku, tzn. przy przyjęciu cząstkowych współczynników płodności z tego okresu za niezmienne.

Często przyjmuje się, że współczynnik dzietności wynoszący 2,1 na kobietę gwarantuje poziom zastępowalności niezbędny do utrzymania populacji. Liczba ta nie uwzględnia jednak losowych różnic w liczbie dzieci, a także współczynników umieralności, proporcji płci i prawdopodobieństwa, że niektórzy dorośli nigdy nie będą mieli dzieci - zauważają naukowcy z Japonii i Filipin na łamach PLOS One.

Badacze zwracają uwagę, że w obrębie niewielkich populacji taka zmienność może przyczynić się do zniknięcia całych rodów.

W ramach nowego badania naukowcy wykorzystali modele matematyczne do zbadania, jak taka zmienność demograficzna wpływa na przetrwanie populacji w perspektywie wielu pokoleń.

Wakacje na giełdzie

Autorzy badania stwierdzili, że - wskutek nagłych wahań liczby urodzin - współczynnik dzietności wynoszący co najmniej 2,7 dziecka na jedną kobietę jest niezbędny, aby zagwarantować przetrwanie (albo ujmując inaczej: uniknąć wymarcia) zwłaszcza małych populacji. Innymi słowy, aby zapewnić przetrwanie populacji ludzkich na długą metę, kobiety w ciągu życia powinny rodzić co najmniej 2,7 dzieci.

Ryzyko wymarcia populacji maleje, gdy w określony sposób zmienia się proporcja płci noworodków: kiedy na świat przychodzi więcej dziewczynek niż chłopców. Taka zmiana pomaga przetrwać na długą metę większej linii rodów.

Wnioski z analiz w "PLOS One" mogą być pomocne w wyjaśnieniu obserwowanego od dawna zjawiska ewolucyjnego: faktu, że w trudnych warunkach – np. w przypadku wojny, głodu czy zaburzeń w środowisku – na świat przychodzi zwykle więcej dziewczynek niż chłopców.

Pozwala też sądzić, że o ile wymarcie dużych, dobrze rozwiniętych populacji nie jest sprawą nieuchronną, o tyle większość linii rodowych kiedyś ostatecznie zaniknie.

Autorzy publikacji dochodzą do wniosku, że prawdziwa "podtrzymywalność" populacji (podobnie, jak języków, tradycji kulturowych czy zróżnicowanych linii rodzinnych) wymaga przemyślenia tradycyjnie pojmowanych celów płodności. Odkrycia te mają również znaczenie dla prób ochrony zagrożonych gatunków, w przypadku których ustalane są docelowe wskaźniki płodności.(PAP)

zan/ bar/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (35)

dodaj komentarz
1as
Cóż to za prawackie herezje?
Że niby są tylko 2 płcie?
szprotkafinansjery
Ja myślę, ze te 10 mld na Ziemi na trochę starczy, nawet jak przyrost będzie chwilowo ujemny. A potem dzietność wzrośnie, może nawet za 50 czy 100 lat, nie wcześniej.
jas2
Nawet do 9 mld nie dojdzie, chyba, że państwa podejmą radykalne działania, w praktyce zmuszające do dzietności.
jas2 odpowiada jas2
Najgorsze jest jednak to, że będzie 9 miliardów samych starych ludzi, którzy zanim wymrą, nie będą mieli co jeść, bo kto będzie pracował? Młodych w sile wieku prawie nie będzie, a kto będzie prowadził szpitale, domy opieki, elektrownie, ciepłownie, wodociągi, kanalizację, kto będzie pracował w policji czy wojsku? Będzie totalna anarchia Najgorsze jest jednak to, że będzie 9 miliardów samych starych ludzi, którzy zanim wymrą, nie będą mieli co jeść, bo kto będzie pracował? Młodych w sile wieku prawie nie będzie, a kto będzie prowadził szpitale, domy opieki, elektrownie, ciepłownie, wodociągi, kanalizację, kto będzie pracował w policji czy wojsku? Będzie totalna anarchia i bieda starych ludzi.
zenonn
co zdjęcie do tego artykułu przedstawia?





























Na fotografii widzimy dziecko, które z niezwykłą intensywnością patrzy prosto w obiektyw, jakby przenikało widza wzrokiem. Jej dłonie, pokryte żywymi, rozmazanymi farbami
co zdjęcie do tego artykułu przedstawia?





























Na fotografii widzimy dziecko, które z niezwykłą intensywnością patrzy prosto w obiektyw, jakby przenikało widza wzrokiem. Jej dłonie, pokryte żywymi, rozmazanymi farbami w odcieniach zieleni, czerwieni, żółci i błękitu, tworzą ramkę wokół twarzy — niczym własnoręcznie uformowany kadr. W kontraście do ciemnego tła, barwne dłonie i błękitne oczy stają się głównym punktem obrazu, przyciągając uwagę i prowokując refleksję.

To ujęcie jest wizualną metaforą dziecięcej wyobraźni — nieskrępowanej konwencjami, pełnej ekspresji i odwagi w patrzeniu na świat po swojemu. Obraz łączy w sobie czystość spojrzenia z chaosem koloru — jakby dziecko nie tylko patrzyło, ale też tworzyło świat, który widzi.
jas2
Na początek bym zaproponował:
1. Emerytury proporcjonalne do liczby dzieci.
2. Prawa wyborcze dla dzieci od urodzenia, z tym że w imieniu dzieci głosują rodzice.
zenonn
Ciągle ekspierdy wieszczą katastrofy. O co te jęki dla ciemnego luda?
Była czas, że obawiano sie nadmiaru ludzi, braku żwyności
Chińczycy by przeciwdziałać wprowadzili politykę jednego dziecka.
Globalni wymyślili powody, by ludzie nie chcieli sie romnażać. Rozwój, przywileje kobiet.
Wymyślono pasze i chemikalia by ludzie
Ciągle ekspierdy wieszczą katastrofy. O co te jęki dla ciemnego luda?
Była czas, że obawiano sie nadmiaru ludzi, braku żwyności
Chińczycy by przeciwdziałać wprowadzili politykę jednego dziecka.
Globalni wymyślili powody, by ludzie nie chcieli sie romnażać. Rozwój, przywileje kobiet.
Wymyślono pasze i chemikalia by ludzie byli mniej płodni. Wiele par jest bezpłodnych.
Emerytura? Bismarck potrzebowal na wojnę dlatego zabierał obiecując później dożywotnią głodową emeryturę. Po co chorowity biedak ma żyć za cudze skoro go nie stać? Życie jest bezcenne? Dla kogo?


zenonn
1. Thomas Malthus (koniec XVIII w.)
Teoria Malthusa (1798): populacja rośnie geometrycznie (wykładniczo), a produkcja żywności arytmetycznie.
Prognoza: ludzkość nieuchronnie napotka klęski głodu, ponieważ żywność nie nadąży za przyrostem ludności.
Rzeczywistość: jego przewidywania nie spełniły się w XIX i XX wieku głównie
1. Thomas Malthus (koniec XVIII w.)
Teoria Malthusa (1798): populacja rośnie geometrycznie (wykładniczo), a produkcja żywności arytmetycznie.
Prognoza: ludzkość nieuchronnie napotka klęski głodu, ponieważ żywność nie nadąży za przyrostem ludności.
Rzeczywistość: jego przewidywania nie spełniły się w XIX i XX wieku głównie dzięki postępowi technologicznemu w rolnictwie.
2. "The Population Bomb" – Paul Ehrlich (1968)
Książka ostrzegała, że:
„setki milionów ludzi umrze z głodu” w latach 70. i 80.
nie da się tego uniknąć nawet przy masowych programach pomocy.
Skutki:
miała duży wpływ na politykę kontroli urodzeń (np. w Indiach i Chinach).
Przewidywania się nie spełniły w pełnym zakresie, głównie dzięki Zielonej Rewolucji (wydajniejsze uprawy, nawozy, irygacja).
3. Raport Klubu Rzymskiego – "Granice wzrostu" (1972)
Użycie komputerowej symulacji ("World3") przewidywało:
załamanie cywilizacji w XXI wieku z powodu wyczerpywania zasobów, degradacji środowiska i przeludnienia.
brak działań skutkuje spadkiem populacji i jakości życia ok. połowy XXI wieku.
Choć raport był kontrowersyjny, wiele jego scenariuszy jest dziś analizowanych ponownie w kontekście zmian klimatycznych.
4. ONZ i FAO – współczesne ostrzeżenia
Raport FAO 2021: około 800 milionów ludzi głoduje, mimo że globalnie produkujemy dość żywności.
Problemem jest:
dystrybucja, marnowanie żywności (1/3 produkcji!), konflikty zbrojne, a nie absolutny niedobór.
Prognozy:
Zmiany klimatyczne + wzrost populacji (do 10 mld) = presja na grunty orne, wodę, rybołówstwo.
Do 2050 produkcja żywności musi wzrosnąć o 60%, by wyżywić populację.
5. Katastroficzne scenariusze przyszłości (niektóre futurystyczne)
Zapaść rolnicza z powodu suszy i degradacji gleb (np. pustynnienie w Afryce i Azji).
Masowe migracje klimatyczne i konflikty o zasoby (tzw. „wojny wodne”).
Upadek globalnych łańcuchów dostaw z powodu kryzysów energetycznych, pandemii, wojen (widziane częściowo w COVID-19 i wojnie w Ukrainie).
Bioinżynieria i syntetyczna żywność mogą nie nadążyć z wdrożeniem na masową skalę.
jas2 odpowiada zenonn
Oczywiście nic z tych rzeczy się nie potwierdziło. Ludzi ubywa a żywności można wyprodukować dowolne ilości, jeśli tylko byłby popyt. W wielu krajach wprowadza się ekstensywną uprawę albo przymusowe ugorowanie aby ograniczyć podaż żywności bo nie ma co z nią robić.
jas2
Jeśli każde małżeństwo będzie miało po 4 dzieci, będzie pracowało na 5 dzieci i jednego rodzica-emeryta, będzie więc utrzymywało 5 osób.

Jeśli każde małżeństwo będzie miało po 1 dziecku, będzie pracowało na 1 dziecko i czterech rodziców-emerytów, będzie więc utrzymywało 5 osób.

Koszty są takie same, ale w jednym wypadku
Jeśli każde małżeństwo będzie miało po 4 dzieci, będzie pracowało na 5 dzieci i jednego rodzica-emeryta, będzie więc utrzymywało 5 osób.

Jeśli każde małżeństwo będzie miało po 1 dziecku, będzie pracowało na 1 dziecko i czterech rodziców-emerytów, będzie więc utrzymywało 5 osób.

Koszty są takie same, ale w jednym wypadku nastąpi rozwój Polski a w drugim wymarcie narodu.

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki