Postępowanie Durana nie uszło oczywiście uwadze władz. Kiedy tylko banki poinformowały organy ścigania, rozpoczęły się poszukiwania 37-letniego Katalończyka. Do zatrzymania doszło 17 marca 2009 r., jednak po dwóch miesiącach spędzonych w areszcie Duran wyszedł za kaucją w wysokości 50 000 euro. Potem jeszcze kilkukrotnie stawał przed sądem. W trakcie rozpraw twierdził, że w Hiszpanii zniesiono karę więzienia za długi. Wskazywał też, że wymiar sprawiedliwości ulgowo traktuje wielkie instytucje finansowe.
”Nie spłacajcie kredytów”
Sam Duran swoje postępowanie nazwał „finansowym nieposłuszeństwem obywatelskim”. - „Ukradłem” 492 tysiące euro tym, którzy nas najbardziej okradają, aby ich zdemaskować i stworzyć alternatywę dla społeczeństwa – oświadczył w jednym z opublikowanych w Internecie filmów. Swoich zwolenników zachęcał do tego, by również zaprzestali spłaty swoich zobowiązań wobec instytucji finansowych.
W miniony wtorek miał się rozpocząć kolejny proces Enrica Durana. Jak donosi, portal 20minutos.es, Katalończyk domagał się odroczenia rozprawy, ponieważ został o niej poinformowany zaledwie trzy tygodnie wcześniej. Sąd wniosek oddalił.
Duranowi grożą 2 lata więzienia za niespłacenie długów oraz dodatkowe 6 lat za podawanie fałszywych danych w dokumentach kredytowych.
/mz































































