Delegacja lekarzy-rezydentów z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i Naczelnej Rady Lekarskiej z kolejnego spotkania z wiceministrem zdrowia Andrzejem Włodarczykiem wyszła zawiedziona. "Nie otrzymaliśmy żadnych konkretów" - powiedziała Dorota Mazurek, pełnomocnik Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy ds. reprezentacji rezydentów.
Rezydenci, czyli lekarze po ukończeniu studiów, odbywający specjalizację w ramach rezydentury finansowanej z budżetu państwa, domagają się zarobków nie mniejszych niż dwie średnie krajowe. Dopuszczają możliwość uzależnienia wysokości pensji od długości stażu pracy (rezydentura trwa od 5 do 6 lat).
Obecnie większość z nich dostaje na rękę ledwie 1200 złotych. Jak tłumaczą, to za mało, by utrzymać rodzinę.
Młodzi lekarze od wiceministra Włodarczyka otrzymali dziś obietnicę, że w ciągu dwóch tygodni rząd ustosunkuje się do ich projektów. Są zdeterminowani, ale mają nadzieję, że resort wykorzysta ten czas na znalezienie środków na zrealizowanie ich postulatów. Rafał Sołtysek ze śląskiego OZZL-u powiedział, że jeżeli stanowisko rządu będzie twarde, to rezydenci będą eskalować protest. "Będzie tutaj wioska lekarzy, będziemy głodować, no nie wiem co trzeba robić, śruby przywieźć ze Śląska?" - pytał Sołtysek.
Rezydenci usłyszeli od wiceministra zapewnienia, że "droga młodych lekarzy zostanie ułatwiona", Lekarski Egzamin Państwowy zostanie przeniesiony na czas stażu, ułatwiona ma być też procedura naboru na specjalizacje. Dorota Mazurek powiedziała, że wszystkie ułatwienia dotyczące specjalizacji są bardzo istotne, ale najważniejsze są wyższe zarobki.
Lekarze-rezydenci zostali zaproszeni przez wiceministra Włodarczyka jako przedstawiciele młodych lekarzy na zaplanowany przez premiera na poniedziałek "biały szczyt". Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia nie chcieli dziś udzielić jakichkolwiek informacji na temat szczytu.
Lekarzy - rezydentów jest w Polsce około 7 tysięcy.
Źródło:IAR


























































