REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Łagodzenie rekomendacji T - spóźniona reakcja?

    2012-11-30 10:00
    publikacja
    2012-11-30 10:00
    Poluźnienie restrykcyjnego nastawienia nadzoru bankowego raczej nie wpłynie na rozwój rynku. Mimo że w teorii wszystko wygląda wreszcie tak jak powinno, a przynajmniej jak ma wyglądać od początku przyszłego roku.

    Złagodzenie Rekomendacji T powinno w zamierzeniach ułatwić uzyskanie kredytu w banku, zwłaszcza jeżeli jesteśmy stałymi jego klientami lub chcemy zrobić zakupy na raty do kwoty ok. 7500 zł. Komisja Nadzoru Finansowego wsłuchiwała się uważnie w głosy napływające z rynku i postanowiła działać. Trzeba jednak przyznać, że młyny nadzoru mielą powoli, gdyż na zmiany zbyt restrykcyjnych zapisów musieliśmy czekać dwa lata. Obecna wersja zbioru przepisów narzucających bankom określone zasady udzielania kredytów obowiązuje bowiem od drugiej połowy 2010 r.

    Kredyty w dół


    Jakie są najważniejsze założenia obecnej Rekomendacji T? Przepisy zakładają m.in., że suma rat kredytów, które spłacają klienci nie może przekroczyć 50 lub 65 proc. naszych dochodów zależnie od tego, czy zarabiamy poniżej lub powyżej średniej krajowej (obecnie około 3,6 tys. zł brutto). Niemniej istotnym wymogiem jest każdorazowa konieczność udokumentowania swojego dochodu niezależnie od kwoty kredytu, którą chcemy uzyskać. Ten wymóg najbardziej dotknął kredytów ratalnych, gdzie wcześniej w przypadku niewielkich kwot można było uzyskać tzw. kredyt na dowód bez konieczności dostarczania zaświadczenia o zarobkach.

    Przepisy Rekomendacji T wymiernie przyczyniły się do zmniejszenia wartości udzielonych kredytów konsumpcyjnych. Według danych KNF ich wartość spadła o ponad 5 mld zł w 2011 r. i niemal kolejne 4 mld zł tylko w pierwszej połowie 2012 r. Porównując pierwsze półrocze tego roku z rokiem poprzednim, widzimy spadek wartości portfela o 3,4 proc. Ta wartość nie jest jednak do końca jednoznaczna, gdyż część tych spadków wynika z obniżenia zainteresowania klientów kredytami. Pauperyzacja społeczeństwa z pewnością ma tu swoje znaczenie. Jednak bardzo duża część klientów przeniosła się po prostu do tzw. parabanków, których nie tylko nie obowiązują przepisy nadzoru bankowego, ale dodatkowo nie muszą raportować udzielanych pożyczek do Biura Informacji Kredytowej.

    Nowa propozycja nadzoru ma złagodzić restrykcyjne przepisy. Najważniejszą zmianą jest zniesienie reguły odgórnie ograniczających sumę rat, jakie klient może spłacać do 50/65 proc. – W myśl nowych przepisów każdy z banków będzie mógł indywidualnie ustalać, jaki wskaźnik jest odpowiedni dla danej grupy klientów – mówi Marcin Maciejewski z Finansowysupermarket.pl. Dzięki temu kredyt w banku będą mogli dostać klienci, którzy w jego ocenie nie są zbyt ryzykowni, a ograniczeniem były do tej pory sztywne wytyczne Rekomendacji T.

    Kolejna kwestia dotyczy uproszczenia w zakresie dokumentowania dochodów dla kredytów o niewielkiej wartości. Bank – przy zakupach na raty do kwoty około 7500 zł – nie będzie musiał wymagać od klienta zaświadczenia o zarobkach. Jeśli chodzi o inne pożyczki, to konsument będzie mógł dostać w swoim banku kredyt do kwoty około 20 tys. zł na podstawie oświadczenia o dochodach. Dotyczy to osób, które są klientami instytucji co najmniej od 12 miesięcy. Jeśli korzystają z oferty danego banku przynajmniej 6 miesięcy, kwota dostępnego kredytu bez zaświadczeń będzie o połowę niższa.

    Nowe przepisy mają obowiązywać od początku 2013 r. i stosować je będą mogły banki o stabilnej pozycji, które spełniają określone przez KNF wymogi, m.in. w zakresie wymaganych kapitałów. Obecnie trudno ocenić wpływ zmian w Rekomendacji T na wartość sprzedaży nowych kredytów. Jeśli przyjmiemy, że wartość kredytów konsumpcyjnych powinna rosnąć przynajmniej w tempie odpowiadającym wskaźnikowi inflacji, to w skali roku powinniśmy się spodziewać wzrostu wartości udzielonych pożyczek o około 9 mld zł.

    Łyżka dziegciu


    Jeżeli wszystko ma wyglądać tak pięknie, to czy powinniśmy się przestać martwić o portfele kredytowe banków? Niestety, nie do końca można się z taką interpretacją zgodzić. Co bowiem mówią eksperci? Są dość sceptycznie nastawieni. – Niewątpliwie pozytywnie należy ocenić inicjatywę Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącą weryfikacji postanowień Rekomendacji T w celu przeciwdziałania niekorzystnym zjawiskom rynkowym, takim jak ograniczanie przez banki akcji kredytowej w obszarze kredytów detalicznych, przy jednoczesnym wzroście tego rodzaju działalności w ramach tzw. shadow banking. Nie jestem jednak przekonana, na ile istotnie wpłynie to na cały system – ocenia Iwona Kozera, partner zarządzający Grupą Rynków Finansowych w firmie Ernst & Young. Uważa ona, że na pewno są banki, w których nastąpi złagodzenie kryteriów, ale patrząc na cały sektor, trzeba pamiętać o bardzo restrykcyjnych wewnętrznych systemach ratingowych funkcjonujących w większości banków. Być może więc zmiana następuje zbyt późno. – Z drugiej strony wdrożenie nowej rekomendacji doprowadzi, miejmy nadzieję, do zaprzestania zmuszania klientów do korzystania z systemu parabankowego – dodaje przedstawicielka Ernst & Young.

    – Złagodzenie Rekomendacji T powinno osłabić dotychczasowe negatywne skutki tej regulacji. Jednak mleko się już wylało – uważa dr Lech Kurkliński ze Szkoły Głównej Handlowej. Przedstawiciel SGH zauważa także, że Rekomendacja T uruchomiła mechanizmy dostosowawcze sektora finansowego (arbitraż regulacyjny) w postaci intensywnego rozwoju tzw. shadow banking, w tym powoływania spółek pożyczkowych przez same grupy bankowe. – A dodatkowo ta regulacja wydatnie przyczyniła się do spowolnienia naszego wzrostu gospodarczego – podkreśla dr Lech Kurkliński. W dodatku nasz rozmówca wątpi, by rozluźnienie przepisów naprawiło obecną sytuację. – Tego procesu prawdopodobnie się nie zatrzyma, być może tylko częściowo osłabi. Hamulec już zaciągnięto, a jego zwolnienie nie oznacza szybkiego powrotu do normalnego tempa jazdy. Wymagać to będzie czasu – ocenia. Według Iwony Kozery z Ernst & Young wdrożenie nowej rekomendacji być może przestanie jednak wpychać klientów do systemu parabankowego. – Rozluźnienie Rekomendacji T stanowi właściwie odzwierciedlenie rzeczywistości i aktualnej oceny ryzyka kredytowego przez system bankowy – mówi. Jak jednak przyznaje, nawet bankowcy nie są do końca przekonani, że ten ruch KNF w jakiś znaczący sposób wpłynie na rozwój rynku.

    Nadciąga UB


    Warto bowiem pamiętać, że w styczniu 2013 r. rozpocznie się w Europie proces wdrażania nowego mechanizmu nadzorczego – Europejski Bank Centralny przejmie odpowiedzialność nadzorczą nad niektórymi bankami, które otrzymały pomoc ze środków publicznych lub wystąpiły o jej przyznanie. Następnie z dniem 1 stycznia 2014 r. jego nadzorem objęte zostaną wszystkie banki.

    Przedłożony wniosek ustawodawczy jest najnowszy z wielu inicjatyw UE, które podjęto, aby zapobiec powtórzeniu się kryzysu bankowego z 2008 r. Oprócz tworzenia na szczeblu unijnym organów nadzoru, zaczęto także prace nad wprowadzeniem wymogów kapitałowych dla banków, restrukturyzacją sektora finansowego poprzez likwidację nieradzących sobie banków i wprowadzeniem gwarancji dla depozytów bankowych.

    Efekty tych zmian mogą być różnorakie. Najczęściej jednak uważa się, że mogą mieć one negatywny efekt dla banków w naszym regionie. – Nadzór sprawowany przez grupy bankowe oznacza, że spółki zależne w Polsce nie będą miały wpływu na zawartość bilansów. Unia bankowa może powstać kosztem stabilizacji banków w naszym regionie. Warto się zastanowić, jak pogodzić ten fakt z potrzebami akcjonariuszy – ostrzega Andrzej Sławiński, dyrektor Instytutu Ekonomicznego w Narodowym Banku Polskim. Jednak ryzyko przeregulowania i tak mamy – niezależnie od centralizacji nadzoru finansowego.

    Krzysztof Maciejewski
    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Doradztwo inwestycyjne dla milionerów. Ipopema Securities ruszyła z nową usługą
    Tematy

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Sektor bankowy

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki