Kurs złota najwyżej od 2012 roku. Inwestorzy boją się inflacji

Krzysztof Kolany2020-06-24 12:55główny analityk Bankier.pl
publikacja
2020-06-24 12:55
fot. Bjoern Wylezich / Shutterstock

Dolarowe notowania kontraktów terminowych na złoto znalazły się na najwyższym poziomie od października 2012 roku, atakując poziom 1800 USD za uncję. Niemniej jednak z punktu widzenia inwestora z Polski żółty metal jest tańszy, niż był w maju.

W środę wczesnym popołudniem złoto było wyceniane na 1794,75 USD za uncję trojańską, czyli najwyżej od niemal 7 lat. Od początku 2020 roku kurs złota wyrażony w USD podniósł się o ponad 17%.

/ Bankier.pl

Ewentualne przełamanie bariery 1800 USD/oz. wyniosłoby dolarowe notowania królewskiego metalu na najwyższy poziom od września 2011 roku. Równocześnie 1800 USD/oz. stanowi bardzo silny opór techniczny – to właśnie na tej wysokości zatrzymały się próby powrotu jesienią 2011 oraz wiosną i jesienią 2011.

Jednocześnie obserwowana w ostatnich tygodniach zwyżka notowań złota jest w znacznym stopniu efektem osłabienia dolara. Zarówno ceny wyrażone w euro, franku szwajcarskim czy w polskim złotym nie pobiły szczytu z maja, kiedy to nominalne notowania kruszcu wyrażone w tych walutach osiągnęły rekordowo wysokie poziomy. Tymczasem nominalny rekord w USD z września 2011 roku (1920 USD/oz.) wciąż pozostaje niepobity.

/ Bankier.pl

Przeliczając ceny z Nowego Jorku po bieżącym kursie dolara, złoto w Polsce wyceniane jest na ok. 7000 zł za uncję. Tymczasem w maju było to nawet 7452 zł/oz. Rzecz jasna do tej ceny przy zakupie fizycznego złota należy doliczyć koszty bicia i marżę dilerską, w efekcie czego uncjowa moneta bulionowa to obecnie wydatek rzędu 7,5-8,0 tys. zł.

Co napędza złoto?

Siłą napędzającą ceny złota jest utrzymujący się na wysokim poziomie popyt inwestycyjny. Od połowy kwietnia do funduszy ETF inwestujących w królewski metal napłynęło ponad 22 mld dolarów. Od początku roku ETF-y zakupiły 623 tony żółtego metalu. Dlaczego inwestorzy tak chętnie kupują złoto, choć sytuacja na rynkach akcji sugeruje nadejście ożywienia gospodarczego?

Analitycy wymieniają kilka zasadniczych powodów. Po pierwsze, wcale nie jest pewne, że koniunktura gospodarcza po koronakryzysie szybko się odbuduje. Po drugie, w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach na świecie nasilają się niepokoje społeczne, grożące zerwaniem dotychczasowego porządku. Po trzecie, mamy do czynienia z „psuciem pieniądza” na niewyobrażalną wcześniej skalę. Sama Rezerwa Federalna przez ostatnie cztery miesiące „dodrukowała” ok. trzy biliony dolarów, a zadłużenie rządu USA wzrosło o dwa biliony USD.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar >> / Bankier.pl

Ale bardzo możliwe, że za ostatnimi zwyżkami cen złota stoi zmiana świadomości inwestorów. I nie chodzi tu o krótko- i średnioterminowe perspektywy dla gospodarki i rynków finansowych. Opinia powoli skłania się ku hipotezie, że ultraniskie i realnie mocno ujemne stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej. I że próba ich porzucenia w ramach obecnego systemu monetarnego jest już praktycznie niemożliwa.

A w otoczeniu realnie ujemnych stóp procentowych w USA złoto miało tendencję do zyskiwania na wartości względem dolara amerykańskiego. Analitycy Goldman Sachs w swoim niedawnym raporcie wprost napisali: „wierzymy, że strach przed zdeprecjonowaniem waluty pozostaje głównym czynnikiem cen złota w postkryzysowym środowisku”. Zatem to nawet nie tyle złoto zyskuje na wartości, co po prostu fiducjarne waluty (w tym przede wszystkim USD) tracą siłę nabywczą.

W opinii Goldmana bezprecedendowa stymulacja fiskalna i monetarna tym razem przechyla szalę na korzyść wyższej inflacji w przyszłości, na którą to inflację banki centralne nie zareagują podniesieniem stóp procentowych w obawie przed niewypłacalnością potężnie zadłużonych finansów rządowych. W tym scenariuszu utrzymująca się przez lata podwyższona inflacja i realnie ujemne stopy procentowe powinny sprzyjać wyższym cenom złota. W opublikowanym niedawno raporcie Goldman Sachs  prognozuje wzrost cen „barbarzyńskiego reliktu” do 2000 USD w perspektywie następnych 12 miesięcy.

Warto przy tym dodać, że relacja między zmianami cen złota a inflacją nie jest liniowa. Królewski metal jest co najwyżej przeciętnym zabezpieczeniem antyinflacyjnym w okresach niskiej lub umiarkowanie niskiej inflacji cenowej. Złoto zaczyna radzić sobie znacznie lepiej dopiero w warunkach inflacji wyższej od przeciętnej albo w otoczeniu deflacji (lub inflacji znacznie niższej od średniej historycznej)  połączonej z głębokim kryzysem gospodarczym.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (25)

dodaj komentarz
cezary
niedawno mamiono nas ze ceny mieszkan nie traca a po wirusie wzrosna. A mamy to co mamy - ceny spadna i to z wielkim hukiem, kto kupil na gorce duzo straci chyba ze kupil wylacznie dla siebie wowczas o stratach nie ma mowy bo zyc trzeba gdzies i odpoczacpo pracy.
cichutki
Czyli będzie tzw. podwójny Szczyt po czym złoto wejdzie w parotygodniową korektę. Skoro banki centralne rządów już nie kupują złota a konsumpcja po stronie Indii czy Chin jest mizerna, tzn. że ktoś (fundusze) chce zrobić kasę. W tej chwili mamy pędzący pociąg. Nie warto w niego teraz wsiadać. Lepiej zaczekać na Czyli będzie tzw. podwójny Szczyt po czym złoto wejdzie w parotygodniową korektę. Skoro banki centralne rządów już nie kupują złota a konsumpcja po stronie Indii czy Chin jest mizerna, tzn. że ktoś (fundusze) chce zrobić kasę. W tej chwili mamy pędzący pociąg. Nie warto w niego teraz wsiadać. Lepiej zaczekać na nieuniknioną korektę wyższego rzędu. To chyba się wpisze w mocniejszego wtedy dolara (wyboru).
makowiec2
"Kto nie ma srebra ani miedzi, płaci tym na czym siedzi."
hfjdj
Już to widzę te filmiki na yt i poradniki jak kupować złoto i te porady a zaraz będą historie jak ktoś sprzedał mieszkanie i kupił złoto i coraz więcej i więcej aż w końcu zwała na 800$ hahaha
begze
To Pan jasnowidz jesteś :) Zapomniał Pan nadmienić, że jak złoto będzie po 800$, to metr kwadratowy mieszkania dużym mieście w Polsce będzie kosztował 8000$.
sammler odpowiada begze
A skąd te prognozy? Pochwal się źródłem.
begze odpowiada sammler
Nie wiesz co to ironia?
sammler odpowiada begze
Wydaje mi się, że ty tego nie wiesz. Względnie nie zrozumiałeś tego, co napisał przedpiśca.
niedziela16
Zauważyłem prawidłowość, polegającą na tym, że ilekroć "Bankier" napisze, że złoto idzie w górę, to prawie natychmiast złoto zaczyna spadać. Na szczęście zazwyczaj później odrabia straty (przynajmniej ostatnio) ale może lepiej siedzieć cicho? Nie trzeba będzie się wozić w te i we w te, tylko spokojnie Zauważyłem prawidłowość, polegającą na tym, że ilekroć "Bankier" napisze, że złoto idzie w górę, to prawie natychmiast złoto zaczyna spadać. Na szczęście zazwyczaj później odrabia straty (przynajmniej ostatnio) ale może lepiej siedzieć cicho? Nie trzeba będzie się wozić w te i we w te, tylko spokojnie i stale w górę? :-)
begze
Bo zazwyczaj po dużym wzroście jest korekta. Bankier nie napisał, że nadal będzie szło w górę, tylko zgodnie z prawdą, że wzrosło.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki