Globalny wzrost awersji do ryzyka zaszkodził złotemu i wywindował notowania franka szwajcarskiego. Helwecka waluta w relacji do euro była dziś najmocniejsza w historii.


Po piątkowym raporcie z amerykańskiego rynku pracy na rynkach finansowych doszło do małej paniki. Inwestorzy w popłochu wyprzedawali ryzykowne aktywa, na których przez poprzednie miesiące i kwartały mogli sporo zarobić. Ale poniedziałek zaczęliśmy od krachu na giełdzie w Tokio, który wywołał kaskadę spadków także na innych giełdach azjatyckich oraz w Europie.
Nagły wzrost awersji do ryzyka przełoży się a wzmożony popyt na tzw. bezpieczne przystanie dla globalnego kapitału. Jedną z nich jest frank szwajcarski, który względem euro w poniedziałek nad ranem był najmocniejszy w historii. Na polskim rynku oznaczało to franka w porywach po 4,67 zł. Do 10:00 helwecka waluta nieco potaniała i kosztowała 4,6004 zł. To jednak nadal o dwa grosze więcej niż przed weekendem.
- Sygnały możliwej recesji w USA nie są korzystnym otoczeniem dla walut EM i nie zmienia tego aprecjacja krajowej waluty z piątku, kiedy to PLN umocnił względem dolara, euro i funta. W tym kontekście najbliższe odczyty makro z USA (indeksy ISM i PMI dla usług w poniedziałek) będą istotne dla globalnych nastrojów, a tym samym dla sentymentu względem walut EM - napisali w raporcie ekonomiści PKO BP.
Dobrą wiadomością jest względny spokój na parze euro-złoty. Początkowo kurs euro wzrósł do przeszło 4,31, ale później notowania euro wróciły w okolice 4,30 zł. O 10:00 wspólnotowa waluta była wyceniana na 4,2995 zł.

- Wyższy kurs EUR/USD zwykle jest wsparciem dla walut regionu CEE, ale w obecnej sytuacji ta prawidłowość może być zakłócona, jako że słabszy dolar wyjątkowo idzie w parze z podwyższoną globalną awersją do ryzyka. Kontynuacja przeceny na giełdach i dalsze umocnienie jena ograniczające carry trade mogą negatywnie wpływać na notowania złotego w najbliższym czasie - uważają ekonomiści Santander BP.
Nadal w dół podążały notowania dolara amerykańskiego. W poniedziałek kurs USD/PLN zniżkował o pół grosza, do poziomu 3,9246 zł. Wcześniej rano kurs dolara sięgał nawet 3,95 zł. Także o pół grosza w dół szły notowania funta brytyjskiego, którego na rynku międzybankowym można było kupić po 5,0268 zł.
KK






























































