Po czerwcowym wyskoku kurs euro testuje od góry poziom 4,50 zł. Jednak zdaniem analityków rozstrzygnięcia mogą zapaść dopiero w drugiej części tygodnia, czyli po decyzji Rady Polityki Pieniężnej.


Od dwóch tygodni poziom 4,50 zł stanowi barierę zatrzymującą kurs euro przed dalszymi spadkami i powrotem do tegorocznych minimów sprzed miesiąca (4,45 zł). Najnowsza prób a przełamania tego wsparcia miała miejsce w poniedziałek w nocy, przy bardzo nikłej płynności rynku.
We wtorek o 9:39 kurs euro wynosił 4,5042 zł, utrzymując się nieznacznie powyżej poziomów z poniedziałkowego wieczoru. Statystycznie rzecz biorąc lipiec jest najlepszym miesiącem dla polskiej waluty, w ostatnich 20 latach przynosząc spadek kursu euro średnio o 1,1%.
Większa zmienność na rynku złotego może się jednak pojawić dopiero w czwartek po południu, gdy zapoznamy się z komunikatem Rady Polityki Pieniężnej. Rynek już od kilku miesięcy wywiera presję, aby w obliczu ponad 4-procentowej inflacji CPI Rada porzuciła politykę zerowych stóp procentowych i program skupu obligacji skarbowych. Kolejnym impulsem może być piątkowe wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego oraz zwykle ujmowane w komunikatach RPP „przecieki” z nieujawnionej jeszcze lipcowej projekcji inflacyjnej banku centralnego.

Tymczasem lekka korekta spadków na parze euro-dolar pozwoliła na spadek kursu dolara poniżej 3,80 zł. We wtorek rano „zielony” wyceniany był na 3,7920 zł.
Frank szwajcarski był notowany po 4,1174 zł, a więc o 0,8 grosza wyżej niż w poniedziałek. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,2606 zł, czyli o 1,5 grosza więcej niż wczoraj.
KK


























































