Ostatni piątek sierpnia stoi pod znakiem publikacji danych o inflacji w kilku dużych gospodarkach, w tym także w Polsce. Może to być katalizator do kolejnych ruchów kursu euro do złotego jak również w relacji do dolara.


W piątek o 9:23 kurs euro wynosił 4,2820 zł i pozostawał bez większych zmian względem stanu z czwartkowego zakończenia notowań. Ten tydzień nie jest jak dotąd zbyt udany dla polskiej waluty. Od poniedziałku kurs EUR/PLN podniósł się o przeszło dwa grosze, choć pozostał w „wakacyjnej” konsolidacji w przedziale 4,25-4,33 zł.
W piątkowym kalendarium dominują dane inflacyjne. Jeszcze wczoraj zobaczyliśmy, że niemiecka inflacja CPI w sierpniu okazała się wyraźnie niższa od oczekiwań i po raz pierwszy od wiosny 2021 roku znalazła się poniżej 2%. Mocno zmalała także roczna dynamika CPI w Hiszpanii (z 2,8% do 2,2%), jak również we Francji (z 2,3% do 1,9%). To wszystko układa się w narrację o dalszych obniżkach stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym.
A to dobra wiadomość dla złotego, ponieważ kierownictwo Narodowego Banku Polskiego nie ma zamiaru w najbliższym czasie obniżać stóp procentowych. Jakiekolwiek cięcia stopy referencyjnej w 2025 roku stanęły pod znakiem zapytania po tym, jak rząd pokazał bardzo ekspansywny budżet z przyszłoroczną średnioroczną inflacją CPI prognozowaną aż na 5%. Co więcej, według założeń NBP średnioroczna inflacja nie spadnie do celu NBP ani w 2026, ani nawet w 2027 roku!
Wstępne szacunki sierpniowej inflacji CPI poznamy jeszcze dzisiaj, o 10:00. Rynkowy konsensus zakłada jej stabilizację na poziomie 4,2%. Natomiast o 14:30 pojawią się dane o wydatkach i dochodach Amerykanów (za lipiec), w ramach których poznamy bazowy deflator wydatków konsumenckich (PCE core) stanowiący preferowaną miarę inflacji w Rezerwie Federalnej.

Ta publikacja może mieć istotny wpływ na zachowanie pary euro-dolar. Tymczasem kurs EUR/USD po dwóch dniach mocnych spadków znalazł się poniżej tegorocznego szczytu. Na polskim rynku ta „dolarowa kontra” w ostatnich dniach przełożyła się na wzrost kursu dolara z 3,8026 zł do 3,8767 zł odnotowanych w czwartek popołudniu. W piątek rano za dolara płacono 3,8623 zł.
Zatrzymana została też aprecjacja franka szwajcarskiego w relacji do euro. W efekcie w piątek o poranku helwecka waluta była wyceniana na 4,5612 zł. Dzień wcześniej frank kosztował już prawie 4,60 zł, a w środę był najdroższy od trzech tygodni.




























































