Umocnienie dolara względem euro jak dotąd nie miało większego przełożenia na kurs euro do złotego. Niemniej jednak plany ataku na linię 4,25 zł póki co trzeba odłożyć na półkę.


W środę o 9:10 kurs euro wynosił 4,2870 zł i był o 0,6 grosza wyższy względem stanu z wtorkowego wieczoru. Nie zmienia to faktu, że ten tydzień jak na dotąd nie jest zbyt korzystny dla polskiej waluty. Kurs EUR/PLN od poniedziałkowego poranka wzrósł już o 2,5 grosza, co uniemożliwiło szturm na linię 4,25 zł.
- Złoty konsekwentnie stabilizuje się wokół poziomu 4,28 za EUR. W naszej ocenie trudno będzie o nadanie większej zmienności kursowi EUR/PLN niż przedział 4,24-4,31 – uznał analityk Banku Millennium. Do podobnych wniosków doszli też eksperci PKO BP.
- W szerszym ujęciu USD/PLN pozostaje w trendzie spadkowym, a EUR/PLN w bocznym i sygnałów zmiany tych trendów naszym zdaniem póki co nie widać – napisali w porannym raporcie.
Ostatnie osłabienie złotego można wiązać z kontrą na parze euro-dolar. Kurs EUR/USD spadł z tegorocznego szczytu, ale średniookresowy trend wznoszący na najważniejszej parze walutowej świata został jak na razie utrzymany.

Na krajowym rynku skutkowało to kursem dolara w postaci 3,8431 zł, a więc o blisko dwa grosze wyższym niż dzień wcześniej. Przypomnijmy tylko, że na początku tygodnia kurs USD/PLN wyznaczył blisko 3-letnie minimum na poziomie 3,8026 zł.
Notowania franka szwajcarskiego rosły o blisko grosz, wspinając się na wysokość 4,5577 zł. To najwyższy poziom kursu CHF/PLN od trzech tygodni. W ostatnich dniach i tygodniach na parze frank-złoty notujemy wyraźnie wyższą zmienność niż w przypadku kursu euro.
KK






























































