Początek maja nie przyniósł większych zmian na rynku złotego. Kurs euro powoli pnie się w górę, przekraczając linię 4,25 zł. Zdaniem analityków losy polskiej waluty są obecnie powiązane z rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie.


W poniedziałek o 10:04 kurs euro wynosił 4,2546 zł i był o 0,8 grosza wyższy niż przed weekendem. Podczas pierwszomajowego święta rynek walutowy był otwarty i zareagował jednogroszowym spadkiem notowań euro.
Od połowy kwietnia na parze euro-złoty trwa lokalny trend wzrostowy, w ramach którego kurs euro podniósł się z niespełna 4,23 zł do 4,2650 zł odnotowanych w ubiegły czwartek. Nadal jednak wszystko to rozgrywa się w ramach średnioterminowej konsolidacji o zakresie 4,2250-4,3070 zł. W tym przedziale kurs EUR/PLN tkwi od początku marca, czyli od wybuchu wojny z Iranem.
- W obecnym tygodniu trendy na rynku FX będą kształtować przede wszystkim czynniki geopolityczne, seria danych z amerykańskiego rynku pracy oraz lokalnie przekaz z majowego posiedzenia RPP. Przy założeniu braku kolejnej interwencji na rynku jena oraz braku znaczącej deeskalacji na Bliskim Wschodzie widzimy przestrzeń do umiarkowanego umocnienia dolara i utrzymania presji na euro oraz waluty EM – napisali analitycy PKO BP.
- W scenariuszu bazowym zakładamy, że kursy EURPLN i USDPLN w horyzoncie najbliższych dni mogą kierować się odpowiednio w stronę 4,26 i 3,65, a EURUSD poniżej 1,17 – dodali.

Oprócz kwestii blokady Cieśniny Ormuz i trwającego już trzeci miesiąc kryzysu paliwowego wpływ na notowania złotego mogą mieć środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej oraz piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Ekonomiści są przekonani, że RPP utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie i że może zasygnalizować bardziej restrykcyjny kurs w polityce monetarnej.
Tymczasem w poniedziałek rano za dolara amerykańskiego płacono 3,6294 zł, a więc o 0,7 grosza więcej niż przed weekendem. Kurs USD/PLN stabilizuje się po wzrostowej korekcie z drugiej połowy kwietnia. Z punktu widzenia dolarowych importerów sytuacja znacząco pogorszyłaby się dopiero, gdyby notowania dolara przekroczyły poziom 3,75 zł.
Także o 0,7 grosza w górę szły notowania franka szwajcarskiego. Helwecka waluta była wyceniana na 4,6381 zł po tym, jak w połowie kwietnia frank kosztował niespełna 4,60 zł i był najtańszy od lutego. Funt brytyjski drożał o 0,9 grosza i trzeba było za niego zapłacić 49269 zł.
KK



























































